Jak wychować dzieci, aby były niezależne finansowo

Niedawne badanie Pew Research potwierdza to, co wiemy już od jakiegoś czasu: coraz więcej dorosłych dzieci odwleka moment opuszczenia rodzinnego domu albo wraca do niego po falstarcie.

Dzisiejsza młodzież wchodzi w dorosłość w okresie głębokiej, długotrwałej recesji. Co gorsza, recesji tej towarzyszy restrukturyzacja gospodarki, co oznacza, że następne pokolenie nie będzie miało dużo lepiej. Jest to coś, na co młodzi nie mają wpływu. Niemniej duże znaczenie ma to, jak są przygotowani do radzenia sobie w tej sytuacji. Od tego zależy nie tylko ich przyszłość, ale i wasza, gdyż im dłużej ich utrzymujecie, tym trudniej wam będzie przejść na spokojną emeryturę. Co zatem możecie zrobić?

Ustalcie oczekiwania: podzielcie się większym celem

Kiedy wychowywaliśmy naszych dwóch synów, postawiliśmy im i sobie trzy cele. Chcieliśmy, aby chłopcy stali się: 1) niezależni, 2) odpowiedzialni, 3) opiekuńczy. Mieliśmy nadzieję, że jeśli będą dobrze rozumieli, czego od nich oczekujemy, to łatwiej będzie im się na tym skupić.

Ważną częścią drogi do osiągnięcie pierwszego celu, niezależności, było to, żeby nauczyli się zarządzać finansami. Pewna znajoma para udzieliła nam dobrej rady. Ludzie ci założyli swoim dzieciom konta oszczędnościowe, na które odkładane były pieniądze, jakie ich latorośle dostawały na urodziny czy z i innych, podobnych okazji.

Wcześnie zacznijcie oszczędzać

Ponieważ para ta zaczęła wcześnie oszczędzać, z czasem zgromadziła przyzwoitą sumę. Biorąc z nich przykład, założyliśmy naszemu pierworodnemu książeczkę oszczędnościową. Zdecydowaliśmy się na tę formę, ponieważ wyciąganie pieniędzy z takiego konta jest kłopotliwe i wymaga pójścia do banku. Gdyby było łatwe, na przykład wymagałoby tylko przejścia się do bankomatu, pokusa wypłaty pieniędzy „tylko ten jeden raz” byłaby zbyt duża.

Grajcie drużynowo

Gdy nasi synowie poszli do gimnazjum, zapoznaliśmy ich z kontami oszczędnościowymi i zachęciliśmy, aby aktywniej włączyli się w ich prowadzenie. Ilekroć dostawali jakieś pieniądze, szli z nami do banku. Każdy depozyt dawał im poczucie osiągnięcia czegoś, gdyż wiedzieli, że mają swój udział we wzroście oszczędności. Ponadto, aby zachęcić ich do odkładania własnych pieniędzy, a nie tylko otrzymanych w formie prezentu, postanowiliśmy do każdego dolara, którego sami wpłacą na konto, dopłacać dolara od siebie.

Dodajcie do mieszanki inwestycje

Kiedy chłopcy stali się młodymi dorosłymi, pozwoliliśmy im przeznaczyć część oszczędności na wykup akcji jednej czy dwóch spółek. Aby zachować „ducha zespołowego”, decyzje o wyborze konkretnych akcji podejmowaliśmy wspólnie, całą rodziną.

Dodanie akcji sprawiło, że nasi synowie bardziej się w całą sprawę zaangażowali, ponieważ w grze pojawił się element ryzyka.

Ceny niektórych akcji spadły. Była to cenna lekcja i po niej pozwoliliśmy chłopcom przeprowadzić nieco więcej transakcji, ponieważ z czasem coraz lepiej rozumieli, jak działa giełda.

 

Na podst. How to Raise Your Kids to Be Financially Independent, Keith Whelan, Wise Bread

 

Sieci społecznościowe

Tagi