Jak zapanować nad zbiorowym lękiem przed jedzeniem

Idea zdrowego odżywiania się zrodziła niepożądany skutek uboczny: lęk przed „pułapkami”, jakimi usiana jest codzienna dieta.

Żyjemy w epoce zdrowego odżywiania się, jednak wygląda na to, że zamiast zdrowieć, jesteśmy coraz bardziej chorzy, do tego w dużej mierze, ze względu na dietę. Dociera do nas mnóstwo informacji i ostrzeżeń, które, w sumie, jeszcze bardziej wszystko gmatwają. W 1989 r. mistrzyni kucharska Julia Child stwierdziła, że zwrot w stronę zdrowego odżywiania się wpłynął negatywnie na naszą psychikę: „W dzisiejszych czasach niebezpieczne i smutne jest to, że ludzie autentycznie boją się jedzenia. Obiad jest pułapką, a nie czymś przyjemnym. (…) Należy dowiadywać się, co można jeść i tym się cieszyć”. 30 lat później wtórował jej Michael Pollan. W wydanej w 2009 r. książce pt. „Food Rules: An Eater’s Manual” („Reguły żywienia. Podręcznik dla jedzących”), sformułował on kilka zdroworozsądkowych zasad, dotyczących naszego stosunku do jedzenia:

  1. „Nie jedz niczego, czego twoja babcia nie nazwałaby jedzeniem”. Chodzi tu o rozróżnienie między żywnością, np. jabłkiem czy krewetkami, a produktem żywnościowym, zawierającym więcej niż 5 składników.
  2. „Jedz w większości rośliny. Mięso traktuj jako dodatek dla smaku lub jedzenie na specjalne okazje”. Ponadto: „Jedz zwierzęta, które same dobrze się odżywiały”.
  3. „Płać więcej, jedz mniej”.

Zapytany o to, co uważa za najbardziej szkodliwy rodzaj żywności, Pollan stwierdził, że „to prawdopodobnie nic konkretnego, raczej ogólny nadmiar”. Natomiast teorie na temat związku między czerwonym mięsem, a zachorowalnością na raka, roli kwasów omega-3 i omega-6 oraz flory bakteryjnej jelit określił jako fascynujące i sugestywne, ale nierozstrzygające.

To właśnie ten brak pewności, co do wad codziennej diety, sprawia, że chwilowe mody żywieniowe są tak zyskowne, i, rzecz jasna, podtrzymuje lęk przed jedzeniem (dziś mamy wręcz eskalację histerii związanej z GMO, alergiami na niektóre pokarmy czy z nadciągającym kryzysem żywnościowym). Harvey Levenstein, historyk żywienia, stwierdził, że panika wokół jedzenia trwa w USA od lat 60., kiedy zaczęło być ono problemem zdrowotnym, a nie przyjemnością czy życiową koniecznością. Potwierdził to Paul Rozin, profesor psychologii Uniwersytetu Pensylwańskiego. Przeprowadził on w 1999 r. badanie porównawcze na temat roli jedzenia w USA, Japonii, Belgii i Francji, z którego wynika, że dla Amerykanów, podstawowym kryterium oceny diety jest jej wpływ na zdrowie. Równocześnie jednak, wielu z nich brakuje woli (lub możliwości), by podporządkować temu swoje zachowania żywieniowe. Niepewność, co do sposobu odżywiania się, Rozin określił mianem „dylematu stworzenia wszystkożernego”.

Zachodniej diecie przypisuje się związek z zespołem metabolicznym, otyłością i skróceniem średniej długości życia. Wielu ekspertów zgadza się, że spożywanie mięsa zwierząt znacząco się do tego przyczynia. Inni, jak np. Neal Barnard, twierdzą wręcz, że cały problem tkwi właśnie w mięsie. Barnard jest specjalistą od badań klinicznych i założycielem Komitetu Lekarzy na rzecz Medycyny Odpowiedzialnej, promującego dietę wegańską. Według niego, lekarze powinni propagować usuwanie z diety produktów zwierzęcych, jako środek przeciw nadciśnieniu, cukrzycy czy chorobom serca, zamiast automatycznie sięgać po farmaceutyki. Schorzenia te mają bowiem swe źródło właśnie w sposobie odżywiania.

Wielu ludzi, którzy przechodzą na wegetarianizm z przyczyn zdrowotnych, a nie moralnych, nie rezygnuje jednak zupełnie z mięsa. Stoją za tym silne przyzwyczajenia kulturowe, związane wręcz z poczuciem tożsamości. W Journal of Public Health Nutrition opublikowano jednak badanie, które może im dodać otuchy. Wynika z niego, że osoby odżywiające się zgodnie z intuicją, jedzące to, co naprawdę chcą, kiedy są głodne i zaprzestające jedzenia, gdy tylko się nasycą, mają mniejszy współczynnik BMI i są w lepszej kondycji psychicznej. Może to brzmi jak opis kolejnej modnej diety, jednak takie podejście wymaga wykształcenia bardziej pierwotnego stosunku do jedzenia, postulowanego przez Pollana: to organizm, a nie strategie marketingowe czy prace popularnonaukowe, ma być wiarygodnym wyznacznikiem ilości i jakości tego, co mamy na talerzu. 

 

Na podst. There’s nothing left to eat—here’s how to navigate our collective food anxiety, Lauren Alix Brown, Quartz 

Sieci społecznościowe

Tagi