Marsz maszyn zagraża niemal połowie współczesnych zawodów

Komputery od dziesięcioleci odgrywają ważną rolę w różnych branżach i zdążyły już zastąpić ludzi w wykonywaniu wielu prac. Jednak nowa fala technologicznego rozwoju stwarza zagrożenie nawet dla zawodów, które dotąd wydawały się chronione przed komputeryzacją.

W latach 30. John Maynard Keynes przepowiedział, że rozwój technologii wyprzedzi tempo, w jakim znajdujemy nowe zajęcia dla pracowników-ludzi, powodując „technologiczne bezrobocie”. Przewidywał jednak, że będzie to faza przejściowa. Rozwój maszyn sprawi, że w końcu w ogóle nie będziemy musieli pracować.

Dzisiejsi komentatorzy nie są jednak takimi optymistami.

W nowoczesnym świecie, nisko płatne prace w usługach rozpowszechniły się kosztem średnio płatnych prac w przemyśle. Liczba ochroniarzy czy pomocników aptekarzy rośnie o wiele szybciej niż, dajmy na to, liczba operatorów urządzeń w zakładach chemicznych. Jednocześnie, komputery umożliwiły wzrost produktywności pracowników z wysokimi zarobkami, takich, jak profesjonalni menedżerowie czy inżynierowie. W efekcie, mamy polaryzację rynku pracy połączoną z coraz większą nierównością dochodów.

W przeszłości, ryzyko związane z komputeryzacją dotyczyło głównie zajęć polegających na wykonywaniu powtarzalnych czynności, jak montaż. Jednak niedawna analiza 700 zawodów, praktykowanych w USA, sugeruje, że zagrożonych jest aż 47% z nich.

Wielkie bazy danych (big data) i zaawansowane sensory umożliwiają robotom wykonywanie coraz bardziej skomplikowanych, nierutynowych zadań. Realna staje się np. automatyzacja transportu i logistyki. Weźmy choćby samochód bez kierowcy, nad którym pracuje obecnie Google.

W opałach są też zawody typowo biurowe. Nowoczesne algorytmy pozwalają komputerom na wkroczenie tam, gdzie potrzebna jest zdolność rozpoznawania wzorców i mogą spokojnie wykonywać wiele nierutynowych zadań poznawczych.

Co więcej, na listę zagrożonych wyginięciem trafiły też miejsca pracy w usługach, które w ostatnich latach cieszyły się największą popularnością. Im zręczniejsze stają się roboty, tym większe prawdopodobieństwo, że trafią do barów szybkiej obsługi i do domów.

W XIX w. nowe technologie zmniejszyły zapotrzebowanie na wykwalifikowanych pracowników, zajmujących się np. tkactwem albo produkcją narzędzi. W XX w. rozwój komputerów uderzył w miejsca pracy dające średni dochód. Teraz, nowa generacja maszyn zacznie zastępować pracowników o niskich kwalifikacjach.

Komputer potrafi prowadzić samochód czy podawać hamburgery tak samo dobrze, jak każdy z nas. Czy jest w ogóle ktoś, kto nie musi się martwić o swój stołek?

Zasadniczo, komputeryzacja najmniej zagraża twórczym zawodom, w których opracowuje się nowe idee czy urządzenia. W miarę bezpieczni są też ci, którzy wykonują prace związane z zarządzaniem, biznesem i finansami, ponieważ wymagają one dużej inteligencji społecznej. Podobnie jest w takich obszarach, jak edukacja, opieka zdrowotna, sztuka i media.

Nieźle też wyglądają perspektywy inżynierów i naukowców, ponieważ ich praca wymaga kreatywnej inteligencji, ale niewykluczone, że, na dłuższą metę, w pełni zastąpią ich komputery.

Jeśli nie chcemy, aby roboty odebrały nam pracę, musimy szkolić się w wykonywaniu czynności wymagających kreatywności i społecznych umiejętności. Przy odrobinie szczęścia, upłynie jeszcze trochę wody, nim i tutaj maszyny nas wyprzedzą.

 

Na podst. Machines on the march threaten almost half of modern jobs, Carl Frey, The Conversation

Sieci społecznościowe

Tagi