„Sam do siebie”: to, w jaki sposób rozmawiasz z samym sobą, ma znaczenie

Naukowcy twierdzą, że mówienie do siebie na głos jest zjawiskiem bardziej powszechnym, niż się sądzi. Psychologowie nazywają to „mową prywatną”. Według nich, sposób prowadzenia tego typu monologów ma duży wpływ na nasz nastrój i zachowanie.

Mój ojciec prowadzi konwersacje z samym sobą praktycznie wszędzie, nawet przy obiedzie. Lubi mówić, że to, co ma do powiedzenia, nikogo nie interesuje tak bardzo, jak jego. Nauczył mnie i moje siostry, żebyśmy przybijały piątkę z samą sobą, ilekroć coś nam dobrze wyjdzie.

Mowa prywatna to czasami odruch. Kiedy indziej – korzystamy z niej świadomie, aby wpłynąć na swoje zachowanie. „Poprzez mowę prywatną stymulujemy swoje działania, kierujemy nimi i oceniamy je” - tłumaczy Antonis Hatzigeorgiadis, profesor psychologii na Uniwersytecie Tesalijskim w Grecji.

Motywacyjna mowa prywatna („No dalej, dasz radę!”) pomaga nam się nakręcić. Mowa instrukcyjna pomaga nam przechodzić przez kolejne etapy danej czynności. Np., kiedy prowadzimy samochód, możemy sobie kazać skręcić w prawo na najbliższych światłach, a potem to robimy.

Według Hatzigeorgiadisa, instrukcyjna mowa prywatna pomaga w nauce albo ćwiczeniu przed jakimś zadaniem. Pływacy mogą sobie przypominać o unoszeniu łokcia, gdy pływają stylem wolnym. Mówcom zdarza się pouczać samych siebie przed wystąpieniem: „Mów wolniej” albo „Utrzymuj kontakt wzrokowy”.

„Ważne, aby tego rodzaju instrukcje były krótkie, precyzyjne i konsekwentne” – radzi Hatzigeorgiadis.

Znaczenie ma też to, w jaki sposób się do siebie zwracamy. Według badań, opublikowanych w lutym w Journal of Personality and Social Psychology, ludzie, którzy mówią do samych siebie w drugiej osobie, lepiej sobie radzą pod presją, niż ci, którzy mówią do siebie w pierwszej osobie.

„Gdy traktujemy samego siebie jak kogoś innego, łatwiej jest nam udzielać sobie obiektywnych, pomocnych rad” – twierdzi Ethan Kross z Uniwersytetu Michigan.

Zarówno pozytywne, jak i negatywne, słowa mogą mieć pozytywny albo negatywny wpływ. Jeśli powiesz sobie, że „ta rozmowa o pracę to będzie kaszka z mleczkiem”, to możesz się nie nakręcić wystarczająco, aby dobrze wypaść. I przeciwnie: zdania typu „Właśnie przegrałeś mecz, musisz się bardziej skupić” mogą pomóc ci osiągnąć lepsze wyniki w przyszłości.

W przypadku krytycznej mowy prywatnej, dobrze jest określić, dlaczego jesteśmy negatywnie nastawieni i skupić się na naprawie błędów. Nie mówcie: „Zawaliłem tę prezentację”. Lepiej tak: „To nie było najlepsze, na co cię stać. Musisz wziąć się w garść i bardziej postarać”.

Kathy Gruver, 44-letnia mieszkanka Kalifornii, praktykująca medycynę alternatywną, kiedyś doprowadziła się do płaczu, rozmawiając z samą sobą na temat tego, dlaczego jej chłopak nie zadzwonił wtedy, kiedy obiecał. Od tego czasu, nauczyła zwracać się do siebie pozytywnie. Powtarza codzienne pochwały, poucza samą siebie, jak postępować z trudnymi klientami, na głos wylicza kolejne kroki swoich ćwiczeń.

„Myślę, że mówienie do siebie jest zdrowe” - stwierdza. „Włóżcie w ucho słuchawkę od zestawu głośnomówiącego, żeby ludzie myśleli, że rozmawiacie przez telefon, a potem wyrzućcie z siebie wszystko”.

 

Na podst. 'Self Talk': When Talking to Yourself, the Way You Do It Makes a Difference, Elizabeth Bernstein, The Wall Street Journal

Sieci społecznościowe

Tagi