Trzy wydarzenia, które ukształtowały nasz świat

Jeśli czegoś nauczyliśmy się przez ostatnie 100 lat, to tego, że jesteśmy skazani na współpracę.

W tym roku mija 100 lat od wybuchu I wojny światowej, 70 lat od desantu w Normandii oraz 25 lat od upadku ZSRR i masakry na placu Tian’anmen. 100 lat temu kruchy europejski porządek legł w gruzach. 70 lat temu kraje demokratyczne rozpoczęły atak na totalitarną Europę. 25 lat temu Stary Kontynent znów stał się wolny i zjednoczony, a Chiny wybrały gospodarkę rynkową i państwowy kapitalizm.

W 1913 r. zachodnia Europa stanowiła ekonomiczne i polityczne centrum świata. Odpowiadała za 1/3 globalnej produkcji, bezpośrednio lub pośrednio kontrolowała niemal całą powierzchnię Ziemi. Jednak rywalizacja między europejskimi mocarstwami spowodowała rozpad tego porządku. Wojna umożliwiła rewolucje komunistyczne i wzmocniła pozycję USA, które stały się głównym wierzycielem świata. Dzieła dokończyły Wielki Kryzys, nazizm i II wojna światowa. Do czasu desantu w Normandii, globalna gospodarka przestała istnieć, Europa legła w gruzach i odcisnął swoje piętno horror holokaustu.

Dzięki powodzeniu ataku aliantów na normańskie plaże, zwycięstwo w Europie nie trafiło w ręce jednej z totalitarnych potęg. Pod protektoratem USA powstała wolna, demokratyczna Europa Zachodnia. Podział Starego Kontynentu był nieuniknioną tragedią, ale możliwe stało się odbudowanie transatlantyckich więzi gospodarczych i politycznych. Utworzenie w 1951 r. Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali dało podwaliny pod późniejszą Unię Europejską.

Jednym z najważniejszych skutków awansu USA i upadku Europy, moralnego i materialnego, był koniec wielkich imperiów. Niemal wszystkie postkolonialne państwa wybrały drogę izolacjonistycznej industrializacji. Szczególnym zwolennikiem samowystarczalności stały się Chiny, które od 1949 r. były krajem komunistycznym. Jednak Indie, choć oficjalnie były demokracją, również przyjęły centralne planowanie i upaństwawianie. Ich śladem poszło wiele rozwijających się krajów Ameryki Łacińskiej.

Choć 1989 r. nie jest jedynym, który można by uznać za symboliczną datę końca globalnego podziału, do którego doszło po 1945 r., był to koniec zimnowojennego rozdarcia Europy i zapowiedź rychłego upadku ZSRR. Deng Xiaoping wprowadził Chiny na drogę „reform i otwarcia” już w 1978 r., ale jego sprzeciw wobec zmian politycznych za Gorbaczowa i reform w roku rewolucji demokratycznych, zadecydował o naturze chińskiego rozwoju: syntezie gospodarki rynkowej i centralnego sterowania.

Najważniejszym zjawiskiem ostatniego ćwierćwiecza jest globalizacja. Dzięki temu, że gospodarka rynkowa przyjęła się na całym świecie, a także dzięki rewolucji cyfrowej, ludzkości udało się stworzyć gospodarkę dużo bardziej zintegrowaną, niż w 1913 r. Co więcej, doszło do tego nie pod auspicjami imperiów, tylko globalnych instytucji. Był to czas takich osiągnięć, jak gwałtowny spadek liczby ludzi żyjących w skrajnej biedzie czy wzrost Chin i Indii. Także w Europie kraje, które wprowadziły reformy strukturalne, jak choćby Polska, osiągnęły bardzo dobre wyniki.

 

Można powiedzieć, że bieg dziejów zatoczył pełny krąg, choć po drodze świat doświadczył niemałych zmian. I pojawiają się w nim znajome napięcia: historia, być może się nie powtarza, ale z pewnością się rymuje.

Wielka Recesja, podobnie jak Wielki Kryzys w latach 30., zaszkodziła globalizacji. Handel dobrami i usługami oraz przepływy finansowe znacznie osłabły w stosunku do światowej produkcji. Trudno przewidzieć, jak trwałe okaże się to spowolnienie.

Jednak jeszcze ważniejsze wydają się tarcia politycznie, podobnie jak przed 1914 r. Napięcie między integracją ekonomiczną, a podziałami politycznymi nadal jest piętą achillesową globalnej gospodarki. Rosja określa swoją dzisiejszą postawą jako rewanżystowską. Chiny mówią, że są asertywne. Broń nuklearna ogranicza ryzyko bezpośrednich konfliktów zbrojnych, ale go nie wyklucza, a do tego sprawia, że ewentualne konsekwencje mogą być jeszcze gorsze.

Jesteśmy skazani na współpracę, ale nadal trzymamy się zachowań plemiennych. Napięcie między kooperacją, a konfliktem jest nieuniknione. W ostatnim stuleciu doświadczyliśmy jednego i drugiego w ekstremalnej formie. To, jak będzie wyglądać następnych 100 lat zależeć będzie od tego, jak podejdziemy do bardzo podobnych wyborów.

 

Na podst. Three events that shaped our world, Martin Wolf, The Financial Times

Sieci społecznościowe

Tagi