4 finansowe reguły, które należałoby zmodyfikować

Inwestorzy mają dzisiaj dostęp do wielu wyrafinowanych narzędzi, ale tym, czego najchętniej się trzymają, są tzw. reguły kciuka: proste maksymy, które wydają się mieć korzenie w czasach jaskiniowców. Problem z nimi jest podobny do tego z ciuchami w uniwersalnym rozmiarze. To, że każdy może taki ciuch założyć, nie znaczy, że każdy dobrze w nim wygląda. Oto 4 popularne zasady i moje opinie na ich temat.

1. Procent alokacji w akcje powinien równać się 100 minus twój wiek.

Reguła ta stała się popularna w latach 70. i 80., gdy pojawiły się plany emerytalne. Ludzie próbowali znaleźć jakiś prosty sposób na alokację bez przesadnego zagłębiania się w temat. Sęk w tym, że na to, czy portfel wystarczy nam na całe życie, wpływa wszystko, od przewidywanej długości życia po wiek emerytalny, od wielkości inwestycji po prognozowane zwroty. Większość doradców uważa tę regułę za ultrakonserwatywną i zaleca odejmować swój wiek raczej od 130 albo 140. W końcu ludzie żyją dziś dłużej na emeryturze, niż 30 lat temu.

2. Przeznacz 5 do 10 proc. swojego portfela na złoto.

To kolejny relikt z lat 70. Założenie jest takie: złoto stanowi zabezpieczenie na niepewne czasy, chroni przed inflacją, ryzykiem walutowym, a także niepokojami politycznymi i społecznymi. Dlatego popularność tej zasady rośnie lub maleje, w zależności od tego, jak dobrze żółty metal wywiązuje się ze swoich obowiązków albo na ile potrzebujemy ochrony.

Tradycyjna alokacja w złoto wynosiła 10%. Potem, gdy w latach 80. nie bardzo się sprawdzała, zmniejszono ją do 5%. Podczas hossy z lat 90. spadła praktycznie do zera. Złoto wróciło do łask dopiero po krachu z 2000 r.

W przypadku przeciętnego inwestora, ta reguła sprawdza się tylko, gdy jest on w stanie utrzymać alokację nawet w najgorszych czasach i rebalansować portfel, ilekroć zmienność sprawia, że oddala się od docelowego poziomu, w górę lub w dół. Innymi słowy, trzymanie złota nie jest bezzasadne, jednak wielu odkryło, że potrafią się bez niego obyć.

3. Aby emerytura była komfortowa, inwestycje muszą zapewniać 70-80 proc. dochodu z czasów aktywności zawodowej.

Potrzeby finansowe na emeryturze zależą od przewidywanej długości życia, stanu zdrowia, inflacji i wydatków, a nie od wcześniejszej wysokości pensji. Niedostateczny przychód zmusza do rezygnacji z wielu rodzajów aktywności, które czyniłyby emeryturę przyjemniejszą.

W zeszłym roku Fidelity Investments przeprowadziła badania, z których wynika, że w chwili przejścia na emeryturę inwestorzy powinni mieć w banku ośmiokrotność swej ostatniej rocznej pensji. Zdaniem Fidelity, celem inwestycji jest zastąpienie 85% tego przychodu. To o 10 pkt. proc. więcej, niż sugeruje (uśredniona) reguła kciuka.

Fidelity opracowała też własne zasady, według których, w wieku 35 lat powinniśmy mieć odłożoną jedną roczną pensję na poczet emerytury. W wieku 45 lat – trzy roczne pensje i pięć, jako 55-latkowie.

4. Bezpieczna stawka wypłat na emeryturze to 4% wartości portfela.

W 2010 r. William Sharpe, zdobywca Nobla z ekonomii, ostrzegł, że ta zasada jest niedoskonała, bo inwestor może stanąć przed niedoborami, gdy ryzykowne inwestycje osiągają słabe wyniki, albo przed nadwyżkami, gdy rynek działa na jego korzyść, co stwarza tzw. ryzyko sekwencji zwrotów.

W teorii, 4% stopa wypłat powinna być dostosowywana do inflacji, jednak najnowsze badania sugerują, że stabilne wypłaty (z pominięciem inflacji), mogą być bezpieczniejsze.

Ale prawdziwy problem polega na tym, że „odpowiednia” stopa wypłat niemal całkowicie zależy od tego, ile zdołamy zaoszczędzić. Dlatego lepiej myśleć o niej jak o celu, niż zasadzie.

 

Na podst. 4 financial rules of thumb in need of upgrades, Chuck Jaffe, MarketW

Sieci społecznościowe

Tagi