4 triki umysłowe, by podejmować lepsze decyzje inwestycyjne

Jeśli chodzi o inwestowanie, wszyscy wiemy, co należy robić: wcześnie zacząć, tanio kupować, drogo sprzedawać i unikać niewiarygodnych okazji. Niestety, to, że wiemy, co powinniśmy robić, nie oznacza jeszcze, że się do tego stosujemy.

W podejmowaniu właściwych decyzji przeszkadzają nam nasze przyrodzone błędy poznawcze i behawioralne skłonności. Nawet kiedy bardzo się staramy postępować racjonalnie, w końcu i tak zachowujemy się jak nałogowi hazardziści. Popycha nas do tego nasz mózg. Jednak można spróbować go przechytrzyć. Oto cztery triki, które warto zastosować, żeby podejmować bardziej racjonalne decyzje inwestycyjne:

1.Wyobraź sobie siebie, jako pomarszczonego starca z plamami wątrobowymi na twarzy.

Pierwszym podstawowym błędem inwestycyjnym, jest to, że siedzimy z założonymi rękami, zamiast zacząć inwestować.

Miałam kiedyś współpracownicę, która oznajmiła, że nie zamierza odkładać na emeryturę, bo chce się cieszyć swoimi pieniędzmi już teraz. Dla niej przyszłość była czymś nierzeczywistym. To zjawisko ma nazwę: dyskontowanie hiperboliczne. Ludzie mają tendencję do przykładania większej wagi do tego, co dzieje się tu i teraz. To dlatego tak trudno odmówić sobie pączka, chociaż do urlopu obiecaliśmy sobie zrzucić parę kilo. Natychmiastowe zaspokojenie potrzeb wydaje się dużo istotniejsze, niż nawet poważne problemy później. Ludzie właśnie w ten sposób traktują odkładanie na emeryturę. Rozwiązaniem jest wniknięcie w swoją przyszłą jaźń. Zauważono, że osoby oglądające swoje „postarzone” „zdjęcie z przyszłości” reagują większa chęcią do inwestowania. Stwierdzają, że przyszłość to nie abstrakcja, a rzeczywistość.

2. Zdaj się na automatyzację.

To bardzo ważne, by zautomatyzować swoje oszczędzanie i inwestowanie. Opieranie się jedynie na własnej silnej woli nie zawsze bowiem wystarcza. Poza tym, nawet jeśli zautomatyzowałeś swoje oszczędzanie i inwestowanie, zawsze możesz to ulepszyć, co jakiś czas zwiększając odkładaną kwotę. Jeśli np. wyliczysz, że rocznie twoja pensja rośnie o 3%, to o tyle powinny również wzrosnąć twoje oszczędności.

3.Określ cele krótkoterminowe.

Zdradzę wam pewną tajemnicę: chociaż jestem córką planisty finansowego i sama zajmuję się pisaniem na temat finansów osobistych, to jednak często ulegam pokusie odkładania pieniędzy na edukację syna, zamiast na swoją emeryturę.

Mój problem jest powszechny. Trudno bowiem uzmysłowić sobie tak odległy cel – emeryturę. Dużo łatwiej odczuć tę niemal namacalną, niedaleką przyszłość: nasze wakacje czy studia dzieci. Ma to, oczywiście, związek z hiperbolicznym dyskontowaniem.

By potrzeby krótkoterminowe nie przysłoniły tych długoterminowych, dobrze jest wyznaczyć sobie cele krótkoterminowe, które będą prowadziły prosto do osiągania celów długookresowych. Strategia ta pozwoli zadbać o swoje przyszłe potrzeby, jednocześnie dając satysfakcję w niedalekiej perspektywie.

4.Ukryj swoje raporty finansowe przed samym sobą.

Strata pieniędzy naprawdę bardzo boli. Strach przed tym cierpieniem nazywa się awersją do strat. Nie znosisz myśli, że możesz stracić na jakiejś transakcji. Dlatego, kiedy akcje zaczynają spadać, sprzedajesz je, by choć trochę uchronić się przed stratami.

Niestety, awersja do strat to niebywale trwała skłonność naszego umysłu. Dlatego tak trudno jest myśleć racjonalnie w niektórych „złych” momentach. Strach sprawia, że inwestorzy na siłę sprzedają swoje walory i ci sami inwestorzy bardzo często boją się znowu zainwestować, kiedy rynek odbija się od dna. Czekają do momentu, aż akcje znowu zajdą bardzo wysoko. Oznacza to, że popełniają klasyczny błąd: tanio sprzedają i drogo kupują.

Ponieważ nie da się oszukać swoich emocji (czyli ich znieść), najlepszym rozwiązaniem jest schować głowę w piasek. Oczywiście – częściowo. Od czasu do czasu należy bowiem wystawić ją z piasku, zerknąć na swoje inwestycje i dostosować portfel do aktualnych warunków. Należy to robić w ściśle określonych odstępach czasu, np. co kwartał. Chodzi o to, by nie reagować nerwowo na każdy ruch na rynku.

Inwestor jest tylko człowiekiem. Nie ma kogoś takiego, jak całkowicie racjonalny finansista. Wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych emocji i irracjonalnych umysłów. Najbardziej rozumni inwestorzy to ci, którzy zdają sobie z tego sprawę, nie wypierają się swoich słabości i znaleźli sposób na to, by przechytrzyć własne emocje. Takie triki mogą ustrzec nas przed najgorszymi decyzjami. 

 

Na podst. 4 Brain Hacks for Better Investment Decisions, Emily Guy Birken,  Wise Bread 

Sieci społecznościowe

Tagi