Autyzm, a związek między układem pokarmowym i mózgiem

Przełomowe badanie sugeruje, że w leczeniu autyzmu można zastosować probiotyki.

Od czasu odkrycia autyzmu minęło 60 lat, jednak nadal nie znamy jego przyczyny i nie mamy nań lekarstwa. Naukowcy trafili jednak na obiecujący trop, który może doprowadzić do rozwiązania tej tajemnicy. W badaniach stwierdzono uderzające różnice między bakteriami występującymi w jelitach dzieci autystycznych i zdrowych. Naukowcy z Kalifornijskiego Instytutu Technologicznego (Caltech) wykazali ponadto, że mogą one przyczyniać się do powstawania autyzmu. Wyniki ich badań opublikowano w czasopiśmie „Cell”.

Obecnie, autyzm leczony jest głównie poprzez terapię behawioralną. Wspomniane badania sugerują jednak, że lekarstwem mogą być także żywe kultury „dobrych” bakterii. „Rozwiązując problem żołądkowo-jelitowy można leczyć również objawy behawioralne” - stwierdził Paul Patterson, profesor biologii w Caltech i współautor badania. To właśnie na problemy żołądkowo-jelitowe najczęściej skarżą się dzieci autystyczne. Niektóre szacunki podają, że może na nie cierpieć nawet 90% chorych. Według CDC, ryzyko wystąpienia u dzieci autystycznych przewlekłych biegunek czy zaparć jest 3,5-krotnie większe, niż u ich zdrowych rówieśników. Naukowcy z Uniwersytetu Stanu Arizona poszli tym tropem i ustalili, że w jelitach autyków występuje o wiele mniej typów bakterii, co może zwiększać ich podatność na chorobotwórcze patogeny. Czyżby to mikrobiom jelitowy był odpowiedzialny za występowanie autyzmu?

Na to pytanie spróbowała odpowiedzieć Elaine Hsiao z Caltech, badając myszy wyhodowane tak, by wykazywały objawy zbliżone do autyzmu. U zwierząt tych wykształcił się tzw. zespół nieszczelnego jelita, czyli stan, w którym cząstki wytwarzane przez bakterie jelitowe przedostają się do krwi, z której mogą trafiać do mózgu. Schorzenie to spotkane jest również u autystycznych dzieci. We krwi badanych myszy Hsiao odkryła 46-krotny wzrost stężenia cząstek 4EPS, wytwarzanych przez bakterie jelitowe. Z kolei wstrzyknięcie ich myszom zdrowym prowadziło u nich do pojawienia się stanów lękowych. Podobne cząstki wykryto również we krwi osób chorych na autyzm. Najniezwyklejsze odkrycie przyszło jednak po podaniu myszom probiotyku B. fragilis, leczącego zaburzenia żołądkowo-jelitowe u tych zwierząt. Po 5 tygodniach zespół nieszczelnego jelita ustąpił, a stężenie 4EPS we krwi spadło. Mikrobiom jelitowy badanych myszy zaczął bardziej przypominać ten u zwierząt zdrowych i podobnie rzecz się miała z ich zachowaniem – były mniej płochliwe i ciche, ustąpiły u nich zachowania obsesyjne. Nadal trzymały się jednak na uboczu w obecności innych myszy, co, zdaniem Teda Abla, profesora biologii z Uniwersytetu Pensylwańskiego, stanowi podstawowe ograniczenie dla wniosków płynących z tych badań. Problemy z interakcją z innymi są bowiem podstawowym objawem autyzmu. Ponadto, leczenie probiotykiem może być skuteczne jedynie w przypadku pacjentów skarżących się na problemy żołądkowo-jelitowe. Potrzebne jest też badanie kliniczne, by ustalić, czy będzie ono faktycznie działać u ludzi.

Mimo to, znaczenia bakterii jelitowych w leczeniu autyzmu nie można lekceważyć. Dla samych chorych i ich rodzin nawet terapia o charakterze dodatkowym, ograniczona tylko do pewnej grupy, to ogromny krok naprzód.

 

Na podst. Autism's Gut-Brain Connection, Melissa Pandika, ozy.com

Sieci społecznościowe

Tagi