Bądź inwestorem lub spekulantem, ale nie jednym i drugim

Oto prosta lekcja dla inwestujących w fundusze, podróżujących w dzisiejszych czasach po szalonych, giełdowych drogach: trzeba wybrać pas.

Na wolniejszym pasie inwestorzy niepokoją się warunkami, ale ufają, że potrafią dotrzeć do celu. Na szybkim pasie są spekulanci, żądni ruchu, mijający innych, manewrujący na wszystkie możliwe sposoby, byle tylko szybciej dojechać do miejsca przeznaczenia.

Ci kierowcy, którzy nie mogą się zdecydować, czy być spekulantem, czy inwestorem, lawirują, wcinają się albo jadą po środkowej linii, zajmują miejsce na wszystkich pasach. Zachowują się tak, jakby nie wiedzieli, dokąd zmierzają i jak się tam dostać.

Trawestując stare giełdowe powiedzenie: spekulanci zarabiają, inwestorzy zarabiają, a leszcze przejeżdżają.

„Jeśli nie możesz się zdecydować, jaką chcesz realizować strategię, trafisz w krzyżowy ogień traderów, kontrolujących rynek" – przestrzega psycholog Richard Geist, prezes Instytutu Psychologii Inwestowania.

A Donald MacGregor z MacGregor-Bates, który bada zachowania inwestorów i sposoby podejmowania decyzji, dodaje: „Z psychologicznego punktu widzenia, najlepszym wyjściem dla przeciętnego zjadacza chleba są długoterminowe inwestycje, tak by nie martwić się zmiennością rynku i swą aktywność ograniczyć do drobnych korekt, dokupując trochę do swego trwałego portfela lub nieco sprzedając.

Jeśli faktycznie jesteś doświadczonym spekulantem, to dobry moment na działanie, ponieważ teraz jest trochę prawdziwych okazji. Lecz jeżeli jesteś inwestorem i masz ustawiony portfel tak, żeby ci to pasowało, to dobry czas, by zdecydować, że jesteś długodystansowcem. Jeśli zawsze uważałeś, że jesteś inwestorem, ale, oglądając wiadomości, myślisz, że może jednak zaczniesz handlować... to powodzenia, bo na tej drodze jest równie dużo okazji do popełnienia błędów, jak do zarobienia pieniędzy".

Badania pokazują, że typowy udziałowiec funduszu inwestycyjnego ma dużo gorsze wyniki, niż sam fundusz. Powód jest prosty: przeciętny inwestor zwykle kupuje wtedy, gdy rynek zwyżkuje, a sprzedaje, gdy tylko przychodzi pierwszy, poważniejszy spadek. Czyli kupuje drogo, a sprzedaje tanio, zamiast pozostać na długoterminowej ścieżce, przez górki i dołki zmierzając do dalekosiężnego celu.

Te klasyczne błędy popełniane są w takich czasach, jak obecne, kiedy zmienność rynku wywołuje różne strachy, na które inwestorzy reagują impulsywnie. Próbują siebie chronić albo uważają, że lepiej wyjdą na handlowaniu.

„Wielu ludzi patrzy, jak sobie radził ich fundusz w tym roku lub w paru ostatnich latach, widza płaską krzywą i myślą: To nie działa, muszę wziąć sprawy w swoje ręce" – mówi dr Richard Peterson z MarketPsych Data. „Może oczekiwali, że ich fundusz zyska 5% rocznie, a teraz widzą, że rynek idzie w górę 5% dziennie i stwierdzają: Gdybym załapał się teraz na ten dzień, byłbym ustawiony na cały rok".

Ale się nie załapują i nie poprzestają na jednej transakcji.

Eksperci radzą, by inwestorzy zawsze przygotowali sobie plan działania, który uwzględnia ich tolerancję ryzyka i przewiduje strategię w sytuacji, gdy rynki zaczynają wariować. Należy mieć długofalowy kurs i się go trzymać. Najgorsze, że podczas zawirowań na rynku, wielu inwestorów nie wytrzymuje i zaczynają bawić się w spekulantów.

To jest właśnie niebezpieczne. Bo pomyślcie: kto chciałby powierzyć pieniądze kiepskiemu traderowi... czyli samemu sobie?

 

 

Na podst. Be an investor or a trader, but not both, Chuck Jaffe, MarketWatch

Sieci społecznościowe

Tagi