Benedyktyńskie szukanie pokoju o. Włodzimierz Zatorski OSB

Co zatem konkretnie znaczy „szukanie pokoju”? Z dotychczasowych rozważań wiemy, że można go odnaleźć jedynie wówczas, gdy będziemy respektować zasadnicze prawa rządzące naszym życiem. Są one bardzo mocne, powiedziałbym nawet tak mocne jak prawa przyrody odnoszące się do materii. Pierwszym i zasadniczym krokiem jest osobiste odkrycie tych praw w życiu. To, co wydaje się nam dzisiaj w sposób szczególny przeszkadzać nie tylko w odnajdywaniu prawdziwego pokoju, ale w ogóle w duchowym postępie, to istniejące w nas rozszczepienie, swoista schizofrenia polegająca na tym, że co innego przyjmujemy naszym rozumem jako mądre i dobre, a jednocześnie w życiu kierujemy się zupełnie innymi zasadami. Istnieje w nas pęknięcie pomiędzy myślą i egzystencją. Odnosi się to już do zwykłej higieny życia, ale szczególnie tragiczny charakter ma w wymiarze religijnym i egzystencjalnym.

Okazuje się jednak, że nie jest to jedynie problem dzisiejszych ludzi, ale zakorzeniony jest on głębiej w naszym sercu. Pisze o nim św. Paweł w Liście do Rzymu:

Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać – nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię właśnie zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i bierze mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczę­sny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś – prawu grzechu (Rz 7,18–25).

Święty Paweł nie daje nam żadnej nadziei na to, że sami jesteśmy w stanie poradzić sobie z pęknięciem, jakie w nas istnieje: co innego widzimy jako dobre, a co innego w rzeczywistości robimy. Nadzieja, jaką nam daje, kieruje się ku Chrystusowi. Okazuje się, że potrzebujemy pomocy od Kogoś, by wyjść z fatalnej logiki życia w sprzeczności. Uświadomienie sobie tej prawdy jest niezmiernie ważne szczególnie dla nas ludzi napiętnowanych oświeceniowym indywidualizmem, którzy uparcie wierzą we własne siły i uważają, że muszą poradzić sobie sami. Pierwszym krokiem na drodze do pokoju jest pokorne odkrycie własnej słabości i niezdolności do jego osiągnięcia i w ogóle duchowego postępu o własnych siłach. Odkrycie potrzeby pomocy ze strony kogoś innego i zawierzenia mu. W tej prawdzie nie chodzi jedynie o to, że brak nam siły, abyśmy potrafili np. wspiąć się na jakiś duchowy poziom, tak jak bez pomocy odpowiednich urządzeń nie potrafimy np. latać. Pomoc Drugiego nie jest jedynie pomocą instrumentalną, dzięki której zostaniemy wyniesieni na odpowiedni stopień doskonałości, ale jest ona niezbędna, abyśmy w ogóle stali się sobą. Mówi o tym przytoczona wyżej sentencja Drugiego Soboru Watykańskiego. W tym kierunku idzie także myśl św. Benedykta. W Prologu prowadzi nas do podjęcia powołania przez odkrycie wewnętrznego dialogu z Bogiem. Wymowny jest końcowy fragment tego dialogu. Właśnie w tym fragmencie pada wezwanie do szukania pokoju:

14 Pośród licznego tłumu, któremu Pan mówi te słowa, szuka On sobie współpracownika i raz jeszcze powtarza: 15 Któż jest człowiekiem, co miłuje życie i pragnie widzieć dni szczęśliwe? (Ps 33,13 Wlg). 16 Jeśli słysząc to, odpowiesz: “Ja”, rzecze ci Bóg: 17 Skoro chcesz mieć prawdziwe i wieczne życie, powściągnij swój język od złego, od słów podstępnych twe wargi. Odstąp od złego, czyń dobro; szukaj pokoju, idź za nim (Ps 34[33],14–15). 18 Gdy tak będziecie postępować, oczy Moje zwrócone będą na was, a uszy moje otwarte na prośby wasze. I zanim mnie wezwiecie, powiem: «Oto jestem» (Iz 58,9). 19 Cóż dla nas milszego, bracia najdrożsi, nad ten Boży głos zaproszenia? 20 Oto w swej łaskawości Pan sam ukazuje nam drogę życia (RegBen Prol 14–20).

Szukanie pokoju zatem jest osadzone w kontekście spotkania i dialogu z Bogiem. Spotkanie rozpoczyna się od osobistego usłyszenia Bożego wezwania i odpowiedzi na nie. Przy czym nie chodzi o szczególne powołanie do jakiegoś dzieła, specjalnej misji, ale jest to wezwanie do życia w pełni. To wezwanie jest zawarte w samym akcie obdarowania nas życiem, jest skierowane do wszystkich ludzi. Zasadniczym problemem zatem jest to, aby je usłyszeć i odpowiedzieć całym sobą. Dalej następuje skonkretyzowanie tego wezwania przez bardzo ogólne wskazanie tego, co należy czynić, a czego unikać. Określenia: powściągnij swój język od złego, od słów podstępnych twe wargi. Odstąp od złego, czyń dobro; szukaj pokoju, idź za nim, są na tyle ogólnymi zasadami egzystencjalno-moralnymi, że odnoszą się do ludzi wszystkich kultur i religii. Na tym poziomie odnajdujemy wezwanie do szukania pokoju.

Dalej następuje obietnica dla tych, którzy podejmują te wezwania i realizują je w swoim życiu. Obietnica jest wspaniała, przerastająca nasze wszelkie oczekiwania, bo nie sprowadza się jedynie do udzielenia nam tego, czego pragniemy, ale prowadzi do prawdziwego spotkania z Bogiem, który pragnie nam służyć! W tym także zawiera się sam dar pokoju, który przerasta nasze wyobrażenia i oczekiwania do niego się odnoszące. Pokój nie jest czymś, nie jest jakimś psychicznym stanem, choć zawsze będzie się wyrażał w psychice, ale jest wynikiem spotkania z Bogiem. Wydaje się, że znakomicie wypowiedział to św. Augustyn na początku swoich Wyznań: „Stworzyłeś nas Boże jako skierowanych ku sobie i niespokojne jest nasze serce dopóki nie spocznie w Tobie”. Tę samą prawdę wydaje się pragnie wyrazić Pan Jezus w głoszonych błogosławieństwach oraz w wielu wezwaniach, abyśmy się nie lękali niczego na świecie. Pokój jest owocem spotkania z Bogiem.

Jak jednak do niego dojść? W przytoczonym tekście z Prologu Reguły św. Benedykt od razu mówi o drodze. Już po usłyszeniu Bożego wezwania następują konkretne wskazania, jakich trzeba się trzymać, aby mogło dojść do spotkania. Dalej św. Benedykt pisze:

21 Przepasawszy więc biodra wiarą i pełnieniem dobrych uczynków, podążajmy ścieżkami Pana za przewodem Ewangelii, abyśmy zasłużyli na oglądanie Tego, który nas wezwał do swego Królestwa. 22 Jeśli zaś pragniemy zamieszkać w Przybytku Jego Królestwa, musimy biec drogą dobrych uczynków, gdyż inną tam się nie dochodzi.

23 Zapytajmy zatem Pana razem z Prorokiem: Kto będzie przebywał w przybytku Twym, Panie, kto zamieszka na Twojej świętej górze? (Ps 15[14],1). 24 A zapytawszy słuchajmy, bracia, jak Pan odpowiada i ukazuje nam drogę do swego przybytku 25 mówiąc: Ten, kto postępuje bez skazy, działa sprawiedliwie, 26 a mówi prawdę w swym sercu i nie zwodzi swym językiem; ten, 27 który nie czyni bliźniemu nic złego i nie słucha oszczerstw przeciw swemu sąsiadowi (Ps 14,2–3 Wlg). 28 A gdy diabeł mu coś doradza, odtrąca go razem z jego podszeptami daleko od swego serca i od razu wniwecz obraca, a rodzące się pokusy  rozbija o Chrystusa [jak o skałę] (RegBen Prol 21–28).

Droga do pokoju polega zasadniczo na podejmowaniu dobra, jakie możemy w naszym życiu podjąć i zdecydowanym odrzucaniu zła, jakie nas kusi. Poza drogą dobra nie ma dojścia do pokoju i pełni życia – stwierdza św. Benedykt, a trzeba uzupełnić jego wypowiedź zdaniem samego Pana Jezusa: Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie (J 14,6). Pokój jest wynikiem kroczenia drogą prawdy i dobra. Nie polega to jednak na tym, że otrzymujemy go w nagrodę za dobre postępowanie, ale samo dobro i prawda są drogą do pokoju i jednocześnie już go w sobie zawierają. Dobrym przykładem jest życie małżeńskie, w którym wzajemne czynienie sobie dobra i autentyczna wierność nie są czymś, za co małżonkowie w nagrodę otrzymują miłość wzajemną, ale ich miłość uzyskuje swój wyraz i jednocześnie pogłębienie przez to, co na co dzień sobie okazują. Autentyczne dobro i wierność są drogą do pełni miłości, ale jednocześnie już są jej realizacją. W małżeństwie zatem, podobnie jak w każdej autentycznej więzi międzyludzkiej, okazujemy dobro drugiemu nie dlatego, że coś za to otrzymamy, ale dlatego, że przez nie realizuje się samo życie i miłość.

Wydaje się, że zasadnicza mądrość monastycznej duchowości zawiera się w podejmowaniu wskazań ewangelicznych jako drogi i konkretnych wskazań, przez które realizuje się to, co one wyrażają, tj. miłość do Boga. Są one mądrością życia, a nie normami, których musimy przestrzegać pod groźbą grzechu i kary, a za dobre ich przestrzeganie czeka nas nagroda w postaci czegoś, co w istocie jest oderwane od samych przepisów, jakich przestrzegamy. Jest to zatem droga nauki prawdziwego życia przez troskę i dbałość o to, co stanowi o treści tego życia. Pokój należy do zasadniczych treści prawdziwego życia. Zasadnicza trudność polega na tym, że z wielką siłą narzucają się nam wartości sprzeczne z autentycznym życiem. Są to pokusy, które trzeba zdecydowanie „odtrącać” i „rozbijać o Chrystusa”. Nie można z takimi pokusami wchodzić w jakikolwiek dialog, gdyż to powoduje rozmycie się naszej postawy, co w konsekwencji prowadzi do pogubienia się. Mnisi egipscy mówili, że trzeba węża ugodzić w głowę, zanim wśliźnie się do celi, bo jeżeli mu na to zezwolimy, to walka z nim  będzie o wiele trudniejsza. Jest to zasadnicza prawda odnosząca się do wszelakich pokus: odtrącenie ich w momencie, gdy się pojawiają, jest o wiele łatwiejsze, niż wtedy, gdy się rozwiną. Przypomina to pielenie grządek. O wiele łatwiej wyrwać i wyrzucić chwasty, gdy są małe, niż wówczas, gdy się rozrosną.

Oczywiście sprawą zasadniczą jest rozeznanie, co należy do chwastów, a co jest pielęgnowaną rośliną. To samo dotyczy życia i jego autentycznych przejawów. W tym przypadku otrzymaliśmy liczne wskazania w Ewangelii i pismach Nowego Testamentu. Klasycznym tekstem jest przytoczony wyżej fragment 5. rozdziału Listu św. Pawła do Galatów, w którym wymienił on owoce Ducha Świętego. Dla lepszego rozeznania duchowego warto ten tekst uzupełnić o wcześniejszy fragment dotyczący tego, co wywodzi się z ciała, czyli co jest przeciwne życiu:

19 Jest zaś rzeczą wiadomą, jakie uczynki rodzą się z ciała: nierząd, nieczystość, wyuzdanie, 20 bałwochwalstwo, czary, nie­nawiść, spory, zawiść, gniewy, pogoń za zaszczytami, niezgoda rozłamy, 21 zazdrość, pijaństwo, hulanki i tym podobne. Co do nich zapowiadam wam, jak to już zapowiedziałem: ci, którzy się takich rzeczy dopuszczają, królestwa Bożego nie odziedziczą (Ga 5,19–21).

Aby osiągnąć pokój, nie tylko należy pielęgnować to, co jest owocem Ducha Świętego, ale także należy nie godzić się na obecność w sobie tego, co jest złe. W tym przypadku nie tyle chodzi o walkę z tymi postawami, ile odrzucanie ich i działanie, które je eliminuje. Jak widać z przytoczonego tekstu, zasadniczymi przeszkodami życia w pokoju są niewłaściwe relacje z innymi ludźmi. W ich centrum stoi nienawiść, która jako przeciwieństwo miłości wprost przeciwstawia się życiu, do jakiego nas stworzył Bóg. Aby się przeciwstawić nienawiści, trzeba z serca przebaczyć drugiemu. W Ewangelii Pan Jezus bardzo często wskazuje na konieczność przebaczenia. Bez przebaczenia nie jesteśmy w stanie prawdziwie uczestniczyć w życiu. W Modlitwie Pańskiej modlimy się: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Pan Jezus każe się nam samym w prośbie do Ojca odwoływać do naszego własnego przebaczenia innym. Aby nie było żadnej wątpliwości, na końcu wraca do tej prośby, mówiąc od siebie:

Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, Ojciec wasz nie przebaczy wam także waszych przewinień (Mt 6,14n).

To wskazanie ukazuje, jak rozstrzygająca jest wewnętrzna prawda naszego życia. Jeżeli nie ma w nas prawdziwego przebaczenia, nie mamy możliwości udziału w królestwie Bożym. Życie duchowe oznacza wysiłek budowania w sobie rzeczywistości zgodnej z Bożym zamysłem w odniesieniu do nas. Dokonuje się to przez praktykowanie tego, co dobre i przezwyciężanie tego, co nas od dobra oddala. Inaczej mówiąc, dbanie o życie zgodne z autentycznymi prawami życia Bożego.

Po określeniu co należy, a co nie należy do życia w Duchu, św. Paweł wzywa:

24 A ci, którzy należą do Chrystusa Jezusa, ukrzyżowali ciało swoje z jego namiętnościami i pożądaniami. 25 Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy. 26 Nie szukajmy próżnej chwały, jedni drugich drażniąc i wzajemnie sobie za­zdroszcząc (Ga 5,24–26).

To stwierdzenie można właściwie uznać za streszczenie całej duchowości benedyktyńskiej. Warto jednak zwrócić uwagę na pozytywny wymiar tej zasady: życie i pokój są wynikiem życia w Duchu Świętym. Nie są one wynikiem naszego wysiłku, ale owocem Ducha, a stają się żywe w nas samych, gdy mamy i pielęgnujemy życie w Duchu. Jest to inne określenie tego samego stwierdzenia, że trzeba trzymać się konsekwentnie praw życia. Otóż jego prawem nie są takie czy inne zasady, jako zasady, ale Duch Święty, czyli Osoba-życie. On jest właściwą rzeczywistością naszego życia. W nią wprowadza nas Pan Jezus po swoim zmartwychwstaniu. Przekazał nam wówczas trzy dary: pokój, Ducha Świętego i łaskę odpuszczania grzechów:

19 Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» 20 A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. 21 A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». 22 Po tych słowach tchnął na nich i powie­dział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! 23 Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane» (J 20,19–23).

Właściwie trzeba by o tych darach mówić w odwrotnej kolejności, bo taka byłaby najbardziej naturalna dla nas, którzy wywodzimy się ze świata i staramy się wchodzić w prawdziwe życie. Ta odwrócona kolejność przedstawia drogę do osiągnięcia życia. Dar odpuszczania grzechów, czyli sakrament pojednania, jest darem, który przywraca utracone życie i nadzieję na osiągnięcie jego pełni. Dzięki niemu na powrót możemy wejść w komunię Bożego życia, czyli na powrót żyć w Duchu Świętym. Natomiast owocem i przejawem tego życia jest pokój.

„Szukajcie pokoju” oznacza podjęcie stałego wysiłku dążenia do pełni życia, którego przejawem jest pokój. Przy czym wysiłek ten polega na nieustannym podejmowaniu pełni życia przez poddanie się prowadzeniu Ducha Świętego, Tego, który jest istotą tego życia i który prowadzi nas do pełni prawdy. 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi