Bieda może przebić dobre geny

Niektórzy ludzie wydają się mądrzejsi od innych. Można dywagować, do jakiego stopnia za tę różnicę odpowiadają geny, a do jakiego – wychowanie. Generalnie jednak, na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. A to dlatego, że zmiany, które zachodzą w otaczającym środowisku, mogą kształtować relację między naszymi indywidualnymi cechami, wychowaniem i odziedziczonymi genami.

W podręcznikowy sposób ilustruje to okropna choroba – fenyloketonuria (PKU). Obciążone nią noworodki rodzą się z mutacją genetyczną, uniemożliwiającą im przetwarzanie aminokwasów zawartych w pożywieniu, co prowadzi do poważnego niedorozwoju umysłowego.

Od wieków PKU była nieuleczalna. Naukowcy odkryli jednak, na czym dokładnie polega i dzisiaj możemy natychmiast zaaplikować noworodkom specjalną dietę. O tym, czy dziecko z PKU będzie miało niskie IQ, decyduje obecnie to, co je, czyli jego środowisko.

Otaczający świat można zrozumieć i starać się go zmienić, tak jak udało się to w przypadku fenyloketonurii. Tak więc, jeśli próbuje się zmierzyć wzajemne relacje miedzy naturą człowieka i przyrodą, to, oprócz obecnego otoczenia, należy też rozważyć wszystkie inne środowiska, jakie można wykreować.

Ma to zastosowanie nie tylko w przypadku rzadkich chorób. W ostatnim wydaniu „Psychological Science”, Timothy C. Bathes opublikował wyniki badania na temat relacji między genami, statusem społeczno-ekonomicznym i inteligencją. Wykorzystano w nim dane statystyczne dotyczące bliźniąt jedno- i dwujajowych.

Na początku, z analiz wynikało, że bliźnięta jednojajowe częściej mają podobne IQ, niż dwujajowe. Wyciągnięto więc wniosek, że inteligencja jest cechą silnie „dziedziczną”. Jednak pod uwagę brano dzieci, które pochodziły z dobrze sytuowanych rodzin. Wyniki dotyczące ubogich rodzin były inne: tu, jak to wykazały badania, przeprowadzone na Uniwersytecie Wirginijskim, różnice między dwu- i jednojajowymi bliźniętami były niemal niewidoczne. Inteligencja okazała się zależna od czegoś więcej, niż tylko od genów. Otoczenie wydaje się o wiele istotniejsze, na przykład kontakt z dobrymi nauczycielami.

Generalnie, dziedziczne IQ manifestuje się o wiele rzadziej wśród osób, które dorastały w ubóstwie. Jak to możliwe, przecież DNA nie zależy od wychowania? Wytłumaczeniem może być powiązanie inteligencji i edukacji. Odkąd jest ona dłuższa i obejmuje więcej osób, średni iloraz inteligencji w społeczeństwie znacząco wzrósł.

Zamożniejsze dzieci mają podobne możliwości edukacyjne, więc większą rolę odgrywają u nich różnice genetyczne. Dziecko, które ma zapisane w genach nawet nieznacznie wyższe zdolności matematyczne, będzie bardziej skłonne, aby się w tej dziedzinie doskonalić. Natomiast wśród ubogich dzieci, przypadkowe różnice w możliwościach kształcenia się przesłaniają rozbieżności genetyczne. Wielkie znaczenie ma to, czy ukończyło się fatalną szkołę, czy ciut lepszą. Mniej jest też okazji do szlifowania swych talentów.

O tym, w jaki sposób odziedziczone geny wpływają na czyjąś inteligencję, decyduje jego dostęp do szkolnej edukacji: brak takiego dostępu, ewentualne szczęście do dobrych nauczycieli bądź środowisko oferujące bogate możliwości. Skoro udało nam się zmienić świat, w którym żyją noworodki z PKU, możemy też uczynić go lepszym dla kolejnej generacji ubogich dzieci.

 

Sieci społecznościowe

Tagi