Biedacy potrzebują tanich paliw kopalnych

Dużo się mówi o globalnym ociepleniu, ale miliardy ludzi muszą stawić czoła problemowi bardziej bezpośredniemu. Są rozpaczliwie biedni i wielu z nich gotuje czy ogrzewa swoje domostwa, korzystając z otwartych palenisk lub nieszczelnych pieców, do których paliwo stanowią „brudne” surowce, jak drewno czy węgiel. Co roku ok. 3,5 mln z nich umiera przedwcześnie, z powodu zanieczyszczonego powietrza wewnątrz domu.

Walka z globalnym ociepleniem jest ważna, ale trzeba przy tym mieć odpowiednie wyczucie czasu i pamiętać o priorytetach. W wielu częściach świata paliwa kopalne mają i jeszcze długo będą miały duże znaczenie, ponieważ stanowią jedyny sposób na wyciągnięcie ludzi z ciemności (i dymu) energetycznego ubóstwa.

Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej, przeszło 1,2 mld ludzi na całym świecie wciąż nie ma dostępu do elektryczności. Większość z nich żyje w Afryce Subsaharyjskiej i Azji.

Można by spróbować budować panele słoneczne, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Ci, którzy żyją w energetycznym ubóstwie, potrzebują tanich paliw kopalnych, na których można polegać. I nie chodzi tylko o to, by ludzie mieli lepsze ogrzewanie w domach, ale też o to, żeby dostarczyć energię dla przemysłu i rolnictwa, co poprawi ogólny poziom życia.

Przez ostatnie 30 lat Chiny wydobyły z nędzy ok. 680 mln ludzi, dając im dostęp do nowoczesnych źródeł energii – głównie węglowych. Oczywiście, wiązało się to z potwornym zanieczyszczeniem powietrza, ale kraj staje się coraz bogatszy, więc z czasem będzie mógł zacząć myśleć o ograniczaniu emisji tak, jak to zrobiły kraje rozwinięte w XX w.

Paliwa kopalne zaspokajają obecnie 81% potrzeb energetycznych świata. Według szacunków Światowej Agencji Energetycznej, jeśli zostanie zachowana obecna polityka, w 2035 r. sytuacja będzie wyglądała podobnie. Niefortunny jest fakt, że wielu ma problem z zaakceptowaniem zapotrzebowania na tanią, pewną energię. Np. administracja Obamy oświadczyła niedawno, że nie będzie się dokładać do budowy elektrowni węglowych, finansowanych przez Bank Światowy.

Już w 2010 r., gdy bank finansował budowę elektrowni węglowej w RPA, USA wyraziły swoje zaniepokojenie. Pravin Gordhan, minister finansów RPA, tłumaczył wówczas na łamach The Washington Post: „Aby utrzymać obecną stopę wzrostu, musimy tworzyć miejsca pracy. Nie mamy innego wyjścia, niż powiększanie potencjału energetycznego z wykorzystaniem tego, co na razie jest naszym najobfitszym i najbardziej opłacalnym źródłem energii: węgla”.

Świat rozwinięty powinien nieco inteligentniej podchodzić do paliw bardziej przyjaznych środowisku. Dobrym rozwiązaniem jest tu szczelinowanie hydrauliczne, które w USA zapewniło dostęp do ogromnych złóż taniego gazu ziemnego, przez co spadło zużycie węgla. Spalanie gazu wiąże się z dwukrotnie mniejszą emisją CO2.

Jednocześnie, bogate kraje muszą więcej inwestować w badania nad zieloną energią, aby z czasem mogła stać się tak tania, aby wszyscy jej chcieli.

Jednak zanim to nastąpi, rozwinięty świat nie powinien stawać na drodze biedniejszym, którzy sięgają po węgiel i inne paliwa kopalne. W ten sposób, odpowiednio ustawimy priorytety. I może wówczas ludzie będą mogli spokojnie gotować we własnych domach, nie martwiąc się, że powoli uśmiercają samych siebie.

 

 

Na podst. The Poor Need Cheap Fossil Fuels, Bjorn Lomborg, The New York Times

 

Sieci społecznościowe

Tagi