Bliższe spojrzenie na „witaminę T”

O roli tlenu w spalaniu kalorii i w redukcji wagi.

Mówiąc o spalaniu kalorii, często nie zdajemy sobie sprawy, jak dosłownie należy to traktować. Kalorie są miarą ciepła powstającego w procesie spalania. Naukowcy ustalają wartość kaloryczną produktów, spalając ich próbki na wiór i mierząc wydzielane ciepło. Dlatego wartość tę można określić w przypadku właściwie wszystkiego. Spalanie, jak wiadomo, wymaga tlenu, dlatego oddychanie jest najskuteczniejszym narzędziem dla osób chcących jak najbardziej przyspieszyć swój metabolizm. Wdychanie większej ilości tlenu oznacza bowiem całkowite spalanie większej ilości pokarmu.

Układ trawienny wprost woła o tlen – niektóre elementy nabłonka żołądka zużywają go więcej, niż jakakolwiek inna tkanka. Kosmki jelitowe, odgrywające główną rolę we wchłanianiu substancji odżywczych, pobierają w procesie rozkładu pokarmu duże ilości tlenu z krwi. Jeśli go brakuje, wchłanianie się zmniejsza.

Im więcej jemy, tym bardziej organizm zwiększa intensywność oddychania. Układ nerwowy przywspółczulny wywołuje jednoczesne zmiany w oddychaniu, krążeniu krwi i w asymilacji tlenu. Innymi słowy, organizm automatycznie zwiększa pobór powietrza w odpowiedzi na większe zapotrzebowanie na tlen. Dlatego zakłócanie naturalnej reakcji pogłębienia oddechu, np. przez zdenerwowanie, ogranicza możliwości spalania kalorii. Zasada jest prosta: jedząc więcej, należy więcej oddychać.

Związek między tlenem i spalaniem kalorii uwidaczniają przypadki stopniowego zaniku bądź zupełnego braku skuteczności diet niskokalorycznych. Przyczyną tych zjawisk są zmiany metaboliczne. Organizm „uczy się” tolerować mniejsze porcje pokarmu, zmniejszając pobór tlenu, a tym samym – spowalniając metabolizm. Dlatego przejście na dietę niskokaloryczną, choć wydaje się właściwym rozwiązaniem, jest faktycznie strzałem w stopę. Na to zjawisko można też spojrzeć z innej strony – sama czynność jedzenia tworzy zapotrzebowanie na przemianę materii. Tak jak podnoszenie ciężarów pobudza wzrost mięśni, jedzenie stawia przed metabolizmem wyzwanie zwiększenia wydajności. O tym, że sama czynność przyjmowania pokarmu nasila przemianę materii świadczy fakt, że w czasie jej wykonywania zwiększa się temperatura ciała, będąca podstawową miarą metabolizmu. Nic dziwnego, że u ludzi, u których chroniczne niedożywienie doprowadziło do zmniejszenia zużycia tlenu, a więc i spowolnienia metabolizmu, wzrost ilości przyjmowanego pokarmu działa dodatnio. Poprawa spalania kalorii pozwala bowiem „z nawiązką” przetworzyć dodatkowe pożywienie.

Oczywiście, wiele osób tyje, ponieważ jedzą zbyt wiele, jednak w tym wypadku, przejście z jednej skrajności w drugą najprawdopodobniej spowolni spalanie kalorii. Ok. 80 mln Amerykanów jest na diecie każdego dnia. Gdyby diety niskokaloryczne (do 1400 kalorii dziennie) były naprawdę skuteczne, na dłuższą metę, liczba tych, którzy je stosują, byłaby dużo niższa. Nie chodzi o to, by oczekiwać spadku wagi, przejadając się, lecz o to, że zarówno przyjmowanie zbyt dużych, jak i zbyt małych ilości pokarmu nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Optymalnej wagi i przemiany materii nie osiągnie się, odejmując sobie od ust na przekór biologii. Należy jeść w chwilach odprężenia i oddychać pełną piersią, by uruchomić program poprawy zdrowia i czerpania radości z jedzenia, jaki napisała sama matka natura. 

 

Na podst. A Deeper Look into Vitamin O, Marc David, psychologyofeating.com.

Sieci społecznościowe

Tagi