Bogaci tego świata nadal są bogaci, a biedne kraje walczą o lepszy byt

Za sprawą globalizacji, centra wielkich miast wydają się teraz takie same.

Drogi Billu Gatesie,

Nigdy Cię nie spotkałem, ale Twój coroczny list (korespondujący z Twoim przemówieniem w Davos) wydaje się być skierowany bezpośrednio do mnie.Krytykujesz książki typu „Jak bogate kraje się bogacą i dlaczego biedne pozostają biedne”. Sam napisałem taką książkę. Cieszysz się, że „na szczęście, nie są to bestsellery, ponieważ ich podstawowe założenia są fałszywe”. Masz rację, co do bestsellerów, ale mylisz się, co do fałszywości założeń. Analizując 2001 r., zastosowałem dwie różne miary bogactwa kraju: wartość rynkową produkcji per capita (miara produktywności) i średnią konsumpcję dóbr (miara materialnego standardu życia). Rankingi państw, sporządzone wedle tych kryteriów, różnią się, choć nieznacznie. Szwajcaria miała najwyższą produktywność, a USA - konsumpcję. W rankingu było około 20 krajów bogatych (zamieszkałych przez jakiś miliard ludzi), bardzo dużo biednych i kilka pomiędzy. Te państwa pośrednie, np. Korea Południowa czy Czechy, doganiają bogate, tak jak Japonia i Włochy wiele lat temu. Bogate kraje korzystają z tego, co można osiągnąć dzięki współczesnym technologiom, zaawansowanej organizacji handlu i rozwiązaniom politycznym. Państwa, które raz staną się bogate, mają tendencję, by ten status utrzymywać, z nielicznymi wyjątkami, jak Argentyna.Sugerujesz, że to twierdzenie mogło być prawdziwe 50 lat temu, ale nie dziś. 10 lat po wydaniu mojej książki powtórzyłem obliczenia. Moje tezy nadal są prawdziwe. Ale pojawiło się też kilka istotnych zmian. Powiększyły się dysproporcje pod kątem produktywności. Norwegia i Szwajcaria są jeszcze bogatsze. Maruderom, takim jak Włochy i Wielka Brytania, trudno jest nadążyć za liderami. Co optymistyczne, niektóre inne kraje, głównie w Europie Wschodniej i Azji, wydają się dołączać do klubu bogatych.A co z Chinami i Indiami? Ich ostatni wzrost był wyjątkowy, ale oba państwa są nadal rozpaczliwie biedne, według standardów Szwajcarii i Norwegii. Jednym z efektów globalizacji jest to, że centra dużych miast na całym świecie wydają się podobne. Ale nie trzeba się bardzo oddalać od centrum Nairobi, Szanghaju czy Bombaju, aby zobaczyć sceny, które trudno sobie wyobrazić w Norwegii czy Szwajcarii. Byłem zaskoczony i rozczarowany tym, że dane, które wybrałeś na potwierdzenie swoich tez, odnoszą się nie do rozkładu średnich dochodów w poszczególnych państwach, ale do dystrybucji dochodów gospodarstw domowych na całym świecie. To są dwie różne rzeczy. Informacje, jakie mamy na temat globalnego podziału dochodów gospodarstw domowych są marne. Sugerują, że na świecie jest dużo ludzi o średnich dochodach. Nawet jeśli są one bardzo nierówne, każdy król potrzebuje dworzan, a każdy komputerowy miliarder tworzy mnóstwo komputerowych milionerów. To się może zmienić, jeśli umiejętności ludzi przestaną się liczyć, z powodu robotów i komputerów. Ale taka zmiana nie jest na razie oczywista. Bill, większa część mojej książki poświęcona jest opisom instytucji gospodarczych i społecznych, które umożliwiają niektórym krajom operowanie w pobliżu granicy technologicznej. Brak takich instytucji lub ich nieskuteczne działanie sprawiają, że większość świata osiąga poziom produktywności i standardu życia znacznie poniżej tego, co jest możliwe przy obecnym stanie wiedzy i techniki. Ta kwestia powinna Cię zainteresować. Prześlę Ci więc egzemplarz mojej książki (choć wiem, że Cię na nią stać).

Pozdrawiam serdecznie,

John Kay  

 

 

 

Na podst.The world’s rich stay rich while the poor struggle to Prosper, John Kay, The Financial Times

Sieci społecznościowe

Tagi