Cholesterol - kiedy jest groźny dla zdrowia, kiedy pomaga

Zbyt wy­so­ki po­ziom cho­le­ste­ro­lu to pro­blem, który do­ty­czy ponad po­ło­wy Po­la­ków. W nad­mier­nym stę­że­niu tego związ­ku we krwi upa­tru­je się jedną z głów­nych przy­czyn cho­rób ukła­du krą­że­nia. To o tyle zła wia­do­mość, że w cho­le­ste­rol ob­fi­tu­je wiele spe­cja­łów pol­skiej kuch­ni. Czy zatem mu­si­my zre­zy­gno­wać z kar­ków­ki, ja­jecz­ni­cy i ro­so­łu, by cie­szyć się zdro­wiem?

Z po­wo­du cho­rób ukła­du ser­co­wo-na­czy­nio­we­go w Pol­sce umie­ra śred­nio 476 osób dzien­nie, z czego 20 proc. przed­wcze­śnie – naj­czę­ściej w na­stęp­stwie za­wa­łu serca lub udaru mózgu. Scho­rze­nia ukła­du krą­że­nia od­po­wia­da­ją za 45 proc. wszyst­kich zgo­nów w na­szym kraju. Tak wy­ni­ka z badań epi­de­mio­lo­gicz­nych NA­TPOL 2011, prze­pro­wa­dzo­nych pod kie­run­kiem na­ukow­ców z Ka­te­dry Nad­ci­śnie­nia Tęt­ni­cze­go i Dia­be­to­lo­gii Uni­wer­sy­tec­kie­go Cen­trum Kli­nicz­ne­go w Gdań­sku. Pod wzglę­dem za­pa­dal­no­ści na cho­ro­by ukła­du na­czy­nio­we­go Pol­ska na­le­ży do eu­ro­pej­skiej czo­łów­ki. Jako głów­ne czyn­ni­ki ma­ją­ce wpływ na ich roz­wój wska­zu­je się nad­ci­śnie­nie tęt­ni­cze, cu­krzy­cę oraz hi­per­cho­le­ste­ro­le­mię, czyli nad­mier­ne stę­że­nie cho­le­ste­ro­lu w oso­czu krwi.

Dwa ob­li­cza cho­le­ste­ro­lu

– A kon­kret­nie cho­le­ste­ro­lu LDL, po­tocz­nie zwa­ne­go "złym". Wy­so­ki po­ziom cho­le­ste­ro­lu cał­ko­wi­te­go nie jest ade­kwat­ny do wiel­ko­ści po­wsta­łych zmian na­czy­nio­wych. Do­pie­ro okre­śle­nie stę­że­nia po­szcze­gól­nych jego frak­cji we krwi daje obraz moż­li­wo­ści po­wsta­nia zmian miaż­dży­co­wych – uści­śla prof. Emi­lia Ko­la­rzyk z Za­kła­du Hi­gie­ny i Die­te­ty­ki w Col­le­gium Me­di­cum UJ.

Zgod­nie z roz­po­wszech­nio­nym po­glą­dem ist­nie­ją dwa ro­dza­je cho­le­ste­ro­lu: "dobry", czyli HDL, i "zły", czyli LDL. To nie do końca praw­da. Cho­le­ste­rol jako taki nie wy­stę­pu­je w róż­nych od­mia­nach. Za róż­ni­ce w jego od­dzia­ły­wa­niu na układ krą­że­nia od­po­wia­da­ją li­po­pro­te­iny, czyli kom­plek­sy li­pi­do­wo-biał­ko­we, bę­dą­ce środ­kiem trans­por­tu tego związ­ku w ustro­ju. Okre­śle­nie "frak­cja LDL" od­no­si się do cho­le­ste­ro­lu prze­no­szo­ne­go przez li­po­pro­te­iny ni­skiej gę­sto­ści (low den­si­ty li­po­pro­te­ins). Po­bie­ra­ją one cho­le­ste­rol z wą­tro­by i roz­pro­wa­dza­ją go do ko­mó­rek or­ga­ni­zmu, gdzie pełni on m.​in. funk­cję bu­dul­co­wą. Od­wrot­ne dzia­ła­nie mają li­po­pro­te­iny wy­so­kiej gę­sto­ści, czyli HDL (high den­si­ty li­po­pro­te­ins), które trans­por­tu­ją nad­miar cho­le­ste­ro­lu do wą­tro­by, "czysz­cząc" z jego nad­wy­żek rów­nież na­czy­nia krwio­no­śne.

Pro­blem za­czy­na się w mo­men­cie, gdy pro­por­cje cho­le­ste­ro­lu LDL do HDL zo­sta­ją za­bu­rzo­ne. – Zgod­nie z normą stę­że­nie cho­le­ste­ro­lu frak­cji LDL w oso­czu krwi po­win­no wy­no­sić do 115 mg/dl, a frak­cji HDL po­wy­żej 45 mg/dl w przy­pad­ku ko­biet i po­wy­żej 40 mg/dl w przy­pad­ku męż­czyzn. Jeśli w krwio­bie­gu znaj­du­je się zbyt dużo li­po­pro­te­in LDL, od­kła­da­ją się one w ścia­nie tęt­ni­cy, za­po­cząt­ko­wu­jąc pro­ces roz­wo­ju blasz­ki miaż­dży­co­wej – mówi prof. Bar­ba­ra Cy­bul­ska z war­szaw­skie­go In­sty­tu­tu Żyw­no­ści i Ży­wie­nia.

Cho­le­ste­rol jest jed­nym z głów­nych skład­ni­ków blasz­ki miaż­dży­co­wej, ale nie je­dy­nym. W tęt­ni­cach od­kła­da­ją się rów­nież sole wap­nia, tkan­ka włók­ni­sta, ko­la­gen, ko­mór­ki mię­śni gład­kich oraz wy­wo­dzą­ce się z mo­no­cy­tów ma­kro­fa­gi – ko­mór­ki za­pal­ne, które przy­swa­ja­ją czą­stecz­ki LDL do mo­men­tu, gdy ich stę­że­nie nie sta­nie się zbyt wy­so­kie. Na­gro­ma­dze­nie tych skład­ni­ków po­wo­du­je zmniej­sze­nie świa­tła tęt­ni­cy i ogra­ni­cze­nie jej droż­no­ści. Gdy młoda, ob­ła­do­wa­na cho­le­ste­ro­lem i ma­kro­fa­ga­mi ale po­zba­wio­na so­lid­nej po­kry­wy tkan­ki włók­ni­stej blasz­ka miaż­dży­co­wa pęk­nie, two­rzy się za­krzep, który może cał­ko­wi­cie za­mknąć tęt­ni­cę i do­pro­wa­dzić do za­wa­łu serca.

Uwaga na tłusz­cze i cu­kier!

By unik­nąć tra­ge­dii, po­trzeb­na jest przede wszyst­kim pro­fi­lak­ty­ka. – Naj­trud­niej mają osoby cier­pią­ce na hi­per­cho­le­ste­ro­le­mię ro­dzin­ną, czyli uwa­run­ko­wa­ną ge­ne­tycz­nie. Ma ona zwią­zek z de­fek­tem re­cep­to­ra dla czą­ste­czek LDL, wsku­tek czego wą­tro­ba nie jest w sta­nie roz­kła­dać li­po­pro­te­in ni­skiej gę­sto­ści i za­war­te­go w nich cho­le­ste­ro­lu. W Pol­sce tym za­bu­rze­niem li­pi­do­wym może być do­tknię­tych ok. 200 tys. osób w prze­dzia­le wie­ko­wym 18–79 lat – tłu­ma­czy prof. Cy­bul­ska. Na hi­per­cho­le­ste­ro­le­mię na­ra­żo­ne są rów­nież osoby cier­pią­ce na nie­do­czyn­ność tar­czy­cy oraz nie­któ­re cho­ro­by nerek i wą­tro­by.

Jed­nak naj­czę­ściej wy­so­ki po­ziom "złego" cho­le­ste­ro­lu jest efek­tem nie­wła­ści­wej diety i nie­zdro­we­go trybu życia. Stę­że­nie tego związ­ku we krwi zwięk­sza­ją tłusz­cze zwie­rzę­ce, a ści­ślej: za­war­te w nich na­sy­co­ne kwasy tłusz­czo­we. – Cho­dzi przede wszyst­kim o kwasy: lau­ry­no­wy, mi­ry­sty­no­wy i pal­mi­ty­no­wy, obec­ne w tłusz­czu mlecz­nym oraz wie­przo­wym. Mają one dzia­ła­nie hi­per­cho­le­ste­ro­le­micz­ne i pro­agre­ga­cyj­ne, czyli zwięk­sza­ją za­rów­no stę­że­nie cho­le­ste­ro­lu LDL i cał­ko­wi­te­go we krwi, jak i jej krze­pli­wość – a to są dwa głów­ne czyn­ni­ki ry­zy­ka cho­rób ser­co­wo-na­czy­nio­wych – wy­ja­śnia prof. Bo­że­na Re­gul­ska-Ilow z Za­kła­du Die­te­ty­ki na Uni­wer­sy­te­cie Wro­cław­skim.

Co cie­ka­we, tłusz­cze zwie­rzę­ce pod­no­szą nie tylko po­ziom cho­le­ste­ro­lu LDL, ale rów­nież "do­bre­go" HDL. Dla­te­go ich wpływ na nasze zdro­wie jest mimo wszyst­ko mniej szko­dli­wy niż dzia­ła­nie tłusz­czów trans. – Cho­dzi o izo­me­ry trans po­wsta­ją­ce w pro­ce­sie tech­no­lo­gicz­nym. Głów­nym ich źró­dłem są ni­skiej ja­ko­ści pro­duk­ty cu­kier­ni­cze, w ro­dza­ju cia­ste­czek czy na­dzie­wa­nych cze­ko­la­dek, oraz tłusz­cze wie­lo­krot­nie ogrze­wa­ne, z ja­ki­mi mamy do czy­nie­nia m.​in. w re­stau­ra­cjach – tłu­ma­czy prof. Re­gul­ska-Ilow. Izo­me­ry trans nie tylko zwięk­sza­ją w na­szym or­ga­ni­zmie stę­że­nie "złego" cho­le­ste­ro­lu, ale rów­no­cze­śnie ob­ni­ża­ją stę­że­nie cho­le­ste­ro­lu HDL.

Nie­ste­ty zgub­ny wpływ cia­ste­czek i cze­ko­la­dek na nasz układ krą­że­nia wiąże się nie tylko z za­war­to­ścią tłusz­czów trans, ale rów­nież cukru. Wę­glo­wo­da­ny co praw­da nie zwięk­sza­ją stę­że­nia cho­le­ste­ro­lu we krwi, ale pod­no­szą po­ziom trój­gli­ce­ry­dów. A jak wy­ka­zu­ją ba­da­nia z ostat­nich lat, nad­mier­na ilość tych li­pi­dów może zwięk­szać ry­zy­ko za­wa­łu i udaru mózgu.

Kiedy cholesterol służy zdrowiu?

Cho­le­ste­rol czę­sto wska­zy­wa­ny jest jako spraw­ca cho­rób, rza­dziej jed­nak wspo­mi­na się o po­ży­tecz­nej roli, jaką ten zwią­zek pełni w na­szym or­ga­ni­zmie. Przede wszyst­kim sta­no­wi on ważny ma­te­riał bu­dul­co­wy ko­mó­rek. Jest rów­nież pre­kur­so­rem w syn­te­zie wi­ta­mi­ny D oraz hor­mo­nów, ta­kich jak te­sto­ste­ron czy es­tro­gen, a także skład­ni­kiem żółci od­po­wie­dzial­nej za tra­wie­nie tłusz­czy i przy­swa­ja­nie nie­któ­rych wi­ta­min. Warto też zda­wać sobie spra­wę z faktu, że więk­szość – nawet 80 proc. – cho­le­ste­ro­lu w or­ga­ni­zmie po­wsta­je w wy­ni­ku bio­syn­te­zy za­cho­dzą­cej w wą­tro­bie i je­li­tach.

W do­dat­ku zda­nia na temat ne­ga­tyw­ne­go wpły­wu wy­so­kie­go stę­że­nia cho­le­ste­ro­lu na zdro­wie są po­dzie­lo­ne. W 2007 r. na pol­skim rynku uka­za­ła się książ­ka nie­miec­kie­go chi­rur­ga, prof. Wal­te­ra Har­ten­ba­cha, za­ty­tu­ło­wa­na "Mity o cho­le­ste­ro­lu". Autor twier­dzi, że ob­ni­ża­nie stę­że­nia tego li­pi­du we krwi za­kłó­ca prze­mia­nę ma­te­rii, a strach przed cho­le­ste­ro­lem jest na rękę kon­cer­nom far­ma­ceu­tycz­nym, za­ra­bia­ją­cym na sprze­da­ży leków ob­ni­ża­ją­cych po­ziom tego związ­ku w or­ga­ni­zmie. Zgod­nie z teo­rią Har­ten­ba­cha nad­mier­ne stę­że­nie cho­le­ste­ro­lu we krwi jest nie tyle przy­czy­ną cho­rób na­czy­nio­wych, ile ich re­zul­ta­tem. Sub­stan­cja ta pełni bo­wiem rolę "za­pra­wy mu­rar­skiej" wy­peł­nia­ją­cej ubyt­ki w na­czy­niach krwio­no­śnych, po­wsta­łe pod wpły­wem nie­wła­ści­wej diety, dzia­ła­nia uży­wek, stre­su i braku ak­tyw­no­ści fi­zycz­nej.

Z po­wyż­sze­go jed­nak nie wy­ni­ka, że na­le­ży zre­zy­gno­wać z wa­rzyw na rzecz smal­cu. Więk­szość na­ukow­ców jest zgod­na, że spo­ży­wa­nie nad­mier­nej ilo­ści po­kar­mów ob­fi­tu­ją­cych w tłusz­cze zwie­rzę­ce wiąże się z ry­zy­kiem zdro­wot­nym. Tak jest w przy­pad­ku diet wy­so­ko­tłusz­czo­wych w ro­dza­ju diety At­kin­sa czy Kwa­śniew­skie­go. – Dieta Kwa­śniew­skie­go znacz­nie ogra­ni­cza ape­tyt i zmniej­sza wa­ha­nia stę­że­nia glu­ko­zy we krwi. W pierw­szych mie­sią­cach jej sto­so­wa­nia do­cho­dzi do po­pra­wy pro­fi­lu li­pi­do­we­go, lecz w dal­szej per­spek­ty­wie jest ona sil­nie miaż­dży­co­rod­na. Pod­no­si po­ziom trój­gli­ce­ry­dów, ho­mo­cy­ste­iny i cho­le­ste­ro­lu LDL, za­ra­zem ob­ni­ża­jąc po­ziom cho­le­ste­ro­lu HDL – prze­strze­ga prof. Emi­lia Ko­la­rzyk.

Rów­nież dieta At­kin­sa na dłuż­szą metę nie służy zdro­wiu. Sto­so­wa­nie się do jej za­le­ceń nie tylko skut­ku­je nad­wyż­ka­mi cho­le­ste­ro­lu w or­ga­ni­zmie, ale rów­nież przy­czy­nia się do po­wsta­wa­nia nie­do­bo­ru waż­nych skład­ni­ków, m.​in. wi­ta­min E, A, B1, B6, fo­lia­nów, wap­nia, ma­gne­zu, że­la­za, po­ta­su i błon­ni­ka. – Od­le­głe ne­ga­tyw­ne skut­ki ta­kie­go ży­wie­nia nie są udo­wod­nio­ne, lecz ry­zy­ko roz­wo­ju miaż­dży­cy i cho­rób po­chod­nych na pod­sta­wie do­tych­cza­so­wej wie­dzy można oce­nić jako duże – pod­kre­śla prof. Ko­la­rzyk.

Jak za­dbać o układ krą­że­nia

Nie­ste­ty ła­twiej zwięk­szyć po­ziom cho­le­ste­ro­lu w or­ga­ni­zmie znacz­nie niż go ob­ni­żyć. Ale rów­nież ten drugi cel jest osią­gal­ny. Przede wszyst­kim za po­mo­cą od­po­wied­niej diety, bo­ga­tej m.​in. w błon­nik. Do­brym źró­dłem włók­na po­kar­mo­we­go są płat­ki owsia­ne, kasze, peł­no­ziar­ni­ste pie­czy­wo, a także wa­rzy­wa. – Stę­że­nie cho­le­ste­ro­lu LDL we krwi po­ma­ga­ją rów­nież zmniej­szyć kwasy ome­ga-6, za­war­te np. w oli­wie z oli­wek czy roz­ma­itych ga­tun­kach orze­chów. Z kolei kwasy tłusz­czo­we ome­ga-3 zmniej­sza­ją po­ziom trój­gli­ce­ry­dów, mają także dzia­ła­nie prze­ciw­krze­pli­we, hi­po­ten­syj­ne i prze­ciw­za­pal­ne – tłu­ma­czy prof. Bar­ba­ra Cy­bul­ska. W kwasy ome­ga-3 ob­fi­tu­ją pre­pa­ra­ty rybne, np. tran, tłu­ste ryby mor­skie, jak śledź, łosoś, ma­kre­la czy sar­dyn­ka, a także olej lnia­ny. Nie­na­sy­co­nych kwa­sów tłusz­czo­wych nie na­le­ży jed­nak pod­da­wać ob­rób­ce ter­micz­nej w wy­so­kiej tem­pe­ra­tu­rze, po­nie­waż łatwo ule­ga­ją one utle­nie­niu i stają się szko­dli­we.

Wśród wro­gów ukła­du krą­że­nia wy­mie­nia­ne są czę­sto jajka. Jed­nak w ostat­nich la­tach "wi­ze­ru­nek" tej od­mia­ny na­bia­łu ulega po­pra­wie. – Nie znam do­brze udo­ku­men­to­wa­nych prac, w któ­rych wy­ka­za­no by, że nad­mier­ne spo­ży­cie jaj, np. w ilo­ści kilku dzien­nie, pod­no­si stę­że­nie cho­le­ste­ro­lu w su­ro­wi­cy krwi – twier­dzi prof. Bo­że­na Re­gul­ska-Ilow. Nie­któ­rzy na­ukow­cy, jak prof. Ta­de­usz Trzisz­ka z Uni­wer­sy­te­tu Przy­rod­ni­cze­go we Wro­cła­wiu, twier­dzą nawet, że jajka mają dzia­ła­nie an­ty­miaż­dży­co­we – ze wzglę­du na za­war­te w nich bo­gac­two sub­stan­cji od­żyw­czych. W żółt­ku jajka znaj­du­ją się m.​in. kwasy ome­ga-3, a także le­cy­ty­na i li­zy­na, które chro­nią nasz or­ga­nizm przed ne­ga­tyw­nym dzia­ła­niem cho­le­ste­ro­lu LDL.

Co cie­ka­we, ko­rzyst­ny wpływ na układ krą­że­nia ma także al­ko­hol. Oczy­wi­ście spo­ży­wa­ny w umiar­ko­wa­nych ilo­ściach – ok. 30 g na dzień. Eta­nol w nie­wiel­kich daw­kach roz­sze­rza na­czy­nia krwio­no­śne, pod­no­si po­ziom "do­bre­go" cho­le­ste­ro­lu, ha­mu­je agre­ga­cję pły­tek krwi i zmniej­sza ry­zy­ko po­wsta­wa­nia za­krze­pów. Jed­nak nad­miar al­ko­ho­lu oraz in­nych uży­wek, jak pa­pie­ro­sy czy kawa, wpły­wa zde­cy­do­wa­nie ne­ga­tyw­nie na pracę ukła­du ser­co­wo-na­czy­nio­we­go. Po­dob­ne dzia­ła­nie mają stres i... le­ni­stwo. Jed­nym z klu­czo­wych wa­run­ków utrzy­ma­nia wła­ści­wej pro­por­cji "do­bre­go" i "złego" cho­le­ste­ro­lu jest bo­wiem ak­tyw­ność fi­zycz­na.

 

Autor:Przemysław Ćwik

Źródło: Onet

 

Sieci społecznościowe

Tagi