Ciemna strona inteligentnego beta

Nie ma darmowych obiadów na Wall Street. Gdy oczekujecie, że powszechnie dostępna strategia inwestycyjna wygeneruje zwroty większe, niż te z szerokiego rynku akcji, z definicji musi się ona łączyć z dodatkowym ryzykiem i kosztami. Do tej kategorii należą tzw. strategie inteligentnego beta.

Mianem inteligentnego beta określa się każdą ilościową strategię, która mechanicznie naśladuje indeksy. Może być realizowana przez fundusze otwarte, ETF-y i oddzielne konta. W strategiach tych dokonuje się selekcji papierów wartościowych, wykorzystując dane o fundamentach spółek. Chodzi o sortowanie lub ważenie składników indeksu, stosując inne kryterium, niż kapitalizacja rynkowa.

Taka strategia może być bardzo prosta, jak np. proporcjonalne ważenie spółek z S&P 500, zamiast tradycyjnego ważenia kapitalizacją. Ale może też być bardzo złożona, z ważeniem na bazie kilku czynników ilościowych i momentum. 

Promowanie strategii inteligentnego beta pozostawia wiele do życzenia. Inwestorom nie mówi się prawdy. Ukrywa się ryzyko i koszty. A tymczasem, strategie te mają trzy wady, w porównaniu z inwestowaniem w tanie fundusze, które śledzą szerokie indeksy giełdowe: 

1. wyższe koszty

2. wyższe ryzyko

3. długie okresy słabych wyników

Wyższe koszty

Całkowite koszty inwestycji w fundusze naśladujące szerokie indeksy giełdowe są bardzo niskie. W rzeczywistości, zwykłe beta jest niemal darmowe. Vanguard Total Stock Market ETF (VTI) ma wskaźnik kosztów netto w wysokości 0,05 %. Ma też bardzo niską rotację papierów wartościowych. Samodzielne inwestowanie bezpośrednio w akcje nie jest tańsze. Dla kontrastu, ważony fundamentalnie PowerShares FTSE RAFI US 1000 Portfolio ETF (PRF) ma wskaźnik kosztów netto 0,39 % i znacznie wyższą rotację akcji w portfelu, bo co kwartał musi rebalansować aktywa, by korygować ważenie fundamentami. Dlatego do większych kosztów dochodzą wyższe opłaty transakcyjne. Inwestorzy, nim zobaczą jakieś zwroty, muszą sporo zapłacić. A są też fundusze inteligentnego beta, które pobierają znacznie wyższe opłaty, niż PRF. 

Wyższe ryzyko

Kiedy jakaś strategia inwestycyjna jest stworzona dla masowego inwestora i oczekuje się, że wygeneruje ona wyższe zwroty niż rynek, to tylko dzięki podwyższonemu ryzyku. Nie ma darmowych obiadów dla wszystkich, którzy ustawią się w kolejce. To by podważało prawa ekonomii. Nie możemy wszyscy być powyżej średniej. 

Inwestorzy, którzy wchodzą w inteligentne beta, podejmują po prostu większe ryzyko, niż w przypadku beta zwykłego. Ryzykiem może być przeważenie małymi spółkami, mniejsza liczba spółek w portfelu, podejście wartościowe lub kombinacja wielu czynników ryzyka. 

Długie okresy słabych wyników

Strategie inteligentnego beta nie są bezbłędne. Fakt ten potwierdziły nawet hipotetyczne testy wsteczne, które się robi, zanim dany produkt zostanie wprowadzony na rynek. Były długie okresy, gdy strategie te dawały wyniki gorsze od rynku. W końcu pokazują swoją przewagę, ale może to trwać bardzo, bardzo długo. Jeśli komuś nie starczy cierpliwości i wycofa się w dołku, to zostanie na zawsze ze stratą.

Inteligentne beta nie jest panaceum zapewniającym nieustannie, ponadprzeciętne zwroty bez dodatkowego ryzyka. Jeśli nie jesteś gotów, by na całe życie zaangażować się w te strategie, to nie są one dla ciebie.

 

 

Na podst. The Dark Side Of Smart Beta, Rick Ferri

 

Sieci społecznościowe

Tagi