Co było największą innowacją ubiegłego stulecia?

W bogatszych, bardziej rozwiniętych krajach żyjemy w wieku technologii: innowacja to norma. Lecz czy zastanawialiście się, co było największą innowacją ubiegłego stulecia? A dokładniej taką, która ma największy potencjał, by rozpędzić wzrost gospodarczy krajów rozwijających się? My już jesteśmy bogaci, oni jeszcze nie….

Zapewne każdy udzieli na to pytanie innej odpowiedzi. Komputery, internet, samochody i samoloty są nam niezbędne do pracy i komunikacji, i doceniam każdą innowację, dzięki której z nich korzystamy. Jednak według mnie, najcenniejsze były kanalizacja i elektryczność. Gdybym musiał, bez wahania zamieniłbym iPoda na spłukiwaną toaletę i ciepły prysznic.

Lecz w przypadku krajów wschodzących, to klimatyzacja wywarła i wywiera największy wpływ.

Weźmy Singapur, leżący niemal dokładnie na równiku. Przez cały rok jest tam gorąco i wilgotno. Takie warunki nie sprzyjają rozwinięciu silnego etosu pracy. Trudno o to, gdy siedzi się przy kawiarnianym stoliku w otoczeniu tropikalnej przyrody, gotując się we wszechogarniającym upale. Inaczej to jednak wygląda w klimatyzowanym biurze. Kraje wchodzące mogły pozostać w tyle, pod względem rozwoju cywilizacyjnego, właśnie ze względu na klimat. Na zimniejszych obszarach życie jest trudniejsze, niesie ze sobą więcej wyzwań, a te pobudzają innowacje. W ciepłym klimacie jest ono bardziej beztroskie, a innowacje postępują wolniej.

Lecz dzięki klimatyzacji, upał przestaje być czynnikiem hamującym. Pomogła ona takim krajom, jak Singapur, wejść szturmem na scenę gospodarczą i dorównać państwom wysoko rozwiniętym. Wzrost czeka prawdopodobnie również Amerykę Łacińską, Bliski Wschód, Azję Południowo-Wschodnią, Indie i Afrykę, tym bardziej, że mają one silną populację i sprzyjają im trendy demograficzne.

Jednakże, zestawiwszy dane o urbanizacji i PKB per capita, dochodzę do wniosku, że większość krajów rozwijających się nie osiągnie poziomu bogactwa Zachodu czy Singapuru. Niemniej mogą się wzbogacić dwu- lub nawet czterokrotnie.

Generalnie, wspomniane regiony prawdopodobnie zyskają najwięcej ze wszystkich na innowacjach infrastrukturalnych, takich jak elektryfikacja, czysta woda pitna, drogi, telefony komórkowe, internet i właśnie klimatyzacja. Dlatego to one będą najlepszymi miejscami do inwestowania po najbliższym kryzysie ekonomicznym. Kraje bogate, z powodu spadkowych tendencji demograficznych, będą schodzić na boczny tor. Eksplozja możliwości inwestycyjnych będzie w nich rzadkim zjawiskiem. Z tego względu, po kolejnym krachu, który, według mnie, nastąpi około 2016 r., najlepiej będzie inwestować w firmy lokujące swój kapitał w krajach niepowiązanych za bardzo z cyklem surowcowym, a za to wymagających rozwoju infrastruktury. Na przykład w Indiach, Azji Południowo-Wschodniej, Meksyku czy Turcji.

 

Na podst. The Greatest Innovation For An Emerging Economy, Harry S. Dent Jr, Seeking Alpha

Sieci społecznościowe

Tagi