Co sprawia, że coś jest superjedzeniem?

Phil Hagen, specjalista od medycyny prewencyjnej w Mayo Clinic, tłumaczy, dlaczego nie chodzi tu jedynie o nazwę.

Termin „superżywność”(„superpokarm”, „superjedzenie”) wszedł w użycie jakieś 15 lat temu, lecz nie istnieje żadna jego formalna definicja. Zdaniem Hagena, określenia tego „często używa się w celu przyciągnięcia naszej uwagi, czy aby nam coś sprzedać (…). Nawet w przypadku przebadanych produktów, potrzebne dane są bardzo skromne lub w ogóle ich nie ma”.

Agencja Centers for Disease Control and Prevention (CDC) dąży do zaklasyfikowania „mocy” poszczególnych warzyw i owoców, na podstawie stężenia w nich substancji odżywczych. Najlepszym wynikiem może się pochwalić rzeżucha wodna (inaczej rukiew wodna), a zaraz za nią plasują się kapusta pekińska i botwina. Marketingowcy każdy produkt mogą określić jako „superpokarm”, ale Hagen uważa, że żadna żywność nie może być „super”. „Żadna nie zawiera wszystkich z 30-50 składników odżywczych, które powinniśmy regularnie spożywać” – wyjaśnia i zaleca, by po prostu jeść jak najwięcej świeżych produktów, bogatych w witaminy, minerały itp.

Przegapione składniki

Amerykański Instytut Zdrowia za odżywcze uznaje około 40 substancji, głównie witaminy, pierwiastki śladowe, niektóre tłuszcze i inne związki chemiczne. Jednak, według Hagena, lista ta pomija całą grupę takich składników, jak bioflawonoidy, polifenole czy inne antyutleniacze, które wyglądają obiecująco, jeśli chodzi o zapobieganie chorobom, ale ich działanie nie jest jeszcze do końca zrozumiane.

Nie wiadomo, jaka jest dzienna, zalecana dawka tych substancji. „Jagody zdobyły uwagę mediów, ponieważ zawierają dużo bioflawonoidów, niemniej nie uważam, by były one w czymkolwiek lepsze od truskawek”mówi Hagen. W rzeczywistości, jagody nie spełniają nawet kryteriów „mocy” CDC, a truskawki tak.

Hagen ma własną listę faworytów, niekoniecznie postrzeganych przez innych jako „superżywność”. Są to np. ubogie w kalorie, za to bogate w błonnik i białko jarzyny, a także orzechy, które, choć obfitują w kalorie i tłuszcz, Hagen zaleca swoim pacjentom. Zawarte w nich kalorie pochodzą bowiem głównie z korzystnych dla organizmu olejów. Na jego liście znajdują się również jajka czy chude mleko i jogurty (pełne wapnia i białka).

Tęcza smaków

Zazwyczaj, gdy dietetycy znajdują gdzieś w świecie społeczności cieszące się wyjątkowym zdrowiem, okazuje się, że ich członkowie żywią się bardzo zróżnicowaną gamą produktów. „Śpię dobrze, gdy pomyślę, z jak różnych rodzajów pożywienia nasz organizm potrafi wyciągnąć to, czego potrzebuje” – mówi Hagen. „Nawet jeśli jarmuż faktycznie okazałby się superjedzeniem, nie byłoby dobrze, gdyby zaczął przeważać w naszym jadłospisie”.

Hagen wyznaje prostą zasadę: jedz świeżą żywność w różnych kolorach i często próbuj nowych rzeczy. Wiele zwyczajnych produktów, dostępnych w sklepach, może poprawić stan naszego zdrowia: „Niekoniecznie musi być to owoc miesiąca”.

 

Na podst. What Makes a Superfood?, Heidi Mitchell, The Wall Street Journal

Sieci społecznościowe

Tagi