Czy ekonomia jest nauką?

Jako jeden z laureatów „ekonomicznego” Nobla, jestem oczywiście świadom krytyki ze strony zwolenników opinii, że ekonomia – w przeciwieństwie do chemii, fizyki i medycyny, gdzie za osiągnięcia również przyznaje się Nagrodę Nobla – nie jest nauką. Czy mają rację?

Jednym z problemów jest to, że ekonomia jest ukierunkowana bardziej na politykę, niż na odkrywanie. Zjawiska gospodarcze nie są tak fascynujące, jak choćby funkcjonowanie organelli żywej komórki. Oceniamy ekonomię pod kątem tego, co może wyprodukować. A więc ekonomii, jako takiej, bliżej do inżynierii, niż fizyki.

Nie ma Nobla w dziedzinie inżynierii, choć powinien być. Co prawda, tegoroczna nagroda w dziedzinie chemii trochę wygląda, jakby premiowała inżynierię. Została bowiem przyznana „za rozwój wielozakresowych modeli złożonych układów chemicznych", co wiąże się z programami komputerowymi, które sprawiają, że urządzenia do jądrowego rezonansu magnetycznego mogą działać. Ale Fundacja Nobla, zastanawiając się nad nagrodą z nauk ekonomicznych, musi patrzeć na dużo więcej takich praktycznych, dających się zastosować rozwiązań. 

Dlaczego nazywamy to nagrodą w dziedzinie „nauk ekonomicznych", a nie po prostu „ekonomii"? Pozostałe nagrody nie są przyznawane w zakresie „nauk chemicznych" lub „nauk fizycznych". Dziedziny te mają w już naukę niejako zakodowaną w swoich nazwach. 

Termin „nauki polityczne" po raz pierwszy stał się popularny pod koniec XVIII w. i miał odróżniać tę dziedzinę od tych, których celem było zdobycie głosów i wpływów, a nie dążenie do prawdy. „Nauki astronomiczne" były popularnym terminem w końcu XIX w., by nie myliły się z astrologią. „Nauki hipnotyczne" pojawiły się w XIX w., aby odciąć badania naukowe nad hipnozą od czarów czy religijnego transcendentalizmu. Wówczas istniała potrzeba tworzenia takich terminów, bo ich niepoważne odpowiedniki zdobywały znacznie więcej miejsca w powszechnym dyskursie.

Nawet pojęcie „nauki chemiczne" cieszyło się pewną popularnością w XIX w., kiedy trzeba było odróżnić je od alchemii i promocji szarlatańskich panaceów. Ale potrzeba używania tego określenia była już dużo mniejsza, gdy w 1901 r. debiutowała Nagroda Nobla. Także terminy „nauki astronomiczne" i „nauki hipnotyczne" znikły w XX w., wraz ze spadkiem znaczenia okultyzmu. Horoskopy w gazetach istnieją już tylko dla rozrywki. 

Krytycy „nauk ekonomicznych" czasami odnoszą się do rozwoju „pseudonauk" ekonomicznych, twierdząc, że sięgają one po taką naukę, jak matematyka, ale tylko na pokaz. Np. Nassim Nicholas Taleb napisał o naukach ekonomicznych: „Możesz ukryć szarlatanerię pod ciężarem równań i nikt cię nie złapie, jeśli nie istnieje tam coś takiego, jak kontrolowany eksperyment". 

Krytyka nie ominęła też fizyki. W książce „Problem z fizyką: rozwój teorii strun, upadek nauki i co dalej", Lee Smolin zarzucił fizykom, jako profesji, że dali się uwieść przez piękne teorie (zwłaszcza teorię strun), a nie to, co może zostać zbadane eksperymentalnie. A Peter Woit oskarżył fizyków o ten sam grzech, który zarzucano matematycznym ekonomistom.

Uważam, że ekonomia jest nieco bardziej, niż nauki fizyczne, narażona na występowanie modeli, których waga nigdy nie będzie oczywista. Tu konieczność uogólniania jest znacznie silniejsza, niż w naukach fizycznych, zwłaszcza, biorąc pod uwagę fakt, że modele te opisują ludzi, a nie rezonans magnetyczny czy cząstki elementarne. Ludzie mogą zmienić zdanie i zachowywać się zupełnie inaczej. Mają nerwice i problemy z tożsamością – te złożone zjawiska ekonomia behawioralna uważa za istotne dla zrozumienia wyników gospodarczych. Ale cała matematyka w ekonomii nie jest, jak sugeruje Taleb, szarlatanerią. Ekonomia posiada ważną stronę ilościową, od której nie można uciec. Wyzwaniem jest połączenie tych spostrzeżeń matematycznych z pewnym rodzajem korekt, które są potrzebne, aby dopasować je do nieredukowalnie ludzkiego modelu gospodarki.

Postęp ekonomii behawioralnej nie jest fundamentalnie sprzeczny z ekonomią matematyczną, choć równie dobrze może być w sprzeczności z niektórymi aktualnie modnymi matematycznymi modelami gospodarczymi. Podstawowe wyzwania ekonomistów nie różnią się zasadniczo od tych, z jakimi borykają się naukowcy z innych dziedzin. Ekonomia, rozwijając się, będzie coraz silniejsza, a szarlatani będą demaskowani.

 

 

Na podst. Is Economics a Science?, Robert J. Shiller, Project Syndicate

 

Sieci społecznościowe

Tagi