Czy finanse „niczego nie wytwarzają”?

Przeczytałem w internecie artykuł o tej wielkiej, złej branży finansowej. Post jest utrzymany w bardzo ostrym tonie i uważam, że wprowadza w błąd.

Zdaniem autora, „sektor finansowy jest największym pasożytem w historii ludzkości (…). Zadaniem tego sektora jest jedynie zarządzane istniejącymi już zasobami. Nie wytwarza on nic. Zatem, im mniejsza branża finansowa, tym więcej realnego majątku jest dostępne dla reszty społeczeństwa. Im bardziej jest rozrośnięta, tym więcej pieniędzy wysysa z sektorów, które są produktywne”.

Zacznę od oświadczenia, że mogę być nieobiektywny, gdyż sam pracuję w usługach finansowych, lecz nie uważam, że idę przez życie, nie dając nikomu nic pożytecznego. Autor artykułu również pracuje w tych usługach, więc stoimy na tym samym gruncie. Ale wróćmy do rzeczy.

Zastanawiając się nad współczesną gospodarką kapitalistyczną, musimy pamiętać, że jest ona monetarna. Handel odbywa się w niej za pośrednictwem instrumentów finansowych. Większość z nich jest dystrybuowana za sprawą banków i banków inwestycyjnych, zaś handel w czasie rzeczywistym odbywa się w ramach systemu finansowego, który pomaga ocenić wartość tych instrumentów. Jest on kluczowy dla prawidłowego funkcjonowania gospodarki monetarnej.

Chociaż finanse nie produkują namacalnych dóbr, to z pewnością całkiem sporo wytwarzają. To właśnie pośrednictwo finansowe (kredyty, pozyskiwane fundusze i tym podobne) napędza konsumpcję i inwestycje. Jeśli chcesz kupić mieszkanie, pośrednicy finansowi pomogą ci znaleźć sprzedawcę i odpowiednią pożyczkę. Jeżeli jesteś przedsiębiorcą, który ma świetny biznesplan i poszukuje pieniędzy, pośrednictwo finansowe połączy go z firmami finansowymi, które mają kapitał albo pomogą mu go zdobyć na wiele innych sposobów. Tak więc, nie jest prawdą, że usługi finansowe „niczego nie wytwarzają” i ich zredukowanie pozostawi więcej „majątku” dla wszystkich innych. Może się okazać, że jest wręcz na odwrót. Na wiele sposobów zasilają one silnik kapitalizmu. Porównanie ich do „pasożyta” świadczy o skrajnym niezrozumieniu naszego systemu monetarnego i roli usług finansowych.

Mówiąc o tym, jak ten „pasożyt” się rozrasta, autor nagina rzeczywistość do swoich politycznych przekonań. Sektor finansowy nie rośnie szybciej, niż reszta korporacyjnej Ameryki. W istocie, jego zyski od 2008 r. pozostają na tym samym poziomie, zaś jego udział procentowy w zyskach przedsiębiorstw ogółem SPADA od 2001 r.

Nie zrozumcie mnie źle. W sektorze finansowym wiele należałoby poprawić. Osobiście uważam, że opłaty w mojej branży (zarządzanie aktywami) są stanowczo za wysokie. Wielu menedżerów pobiera je za coś, co wcale nie spełnia swojej roli. Uważam, iż banki inwestycyjne działają czasem na pograniczu korupcji, a lobby finansowe ma zbyt duży wpływ na prawodawstwo. Prawdą jest również, że sektor ten mógłby być mniejszy (tym jednak zajmuje się już technologia, zatem nie zapędzajmy się). Jest na co narzekać. Jednak w dyskusjach nie należy przeginać. Zdrowe usługi finansowe mogą przynieść wiele dobrego. Uznawanie ich za „pasożyta, który niczego nie wytwarza” tylko przeszkadza je zrozumieć.

 

Na podst. Does Finance “Create Nothing”?, Cullen Roche, Pragmatic Capitalism

 

Sieci społecznościowe

Tagi