Czy jedzenie na stojąco powoduje niestrawność?

Wydaje się, że mamy coraz mniej czasu na to, aby w spokoju i nieśpiesznie zjeść lunch. Ale nawet jeśli łapiemy coś „na szybko”, często chcemy przynajmniej gdzieś przysiąść. Jesteśmy bowiem przekonani, że w przeciwnym razie, nabawimy się niestrawności. Tylko, czy to prawda?

Jeśli spojrzeć na przyczyny niestrawności (albo dyspepsji, mówiąc bardziej naukowo), jedzenia na stojąco na tej liście nie znajdziemy. O ile w grę nie wchodzą wrzody czy zapalenie błony śluzowej żołądka, z niestrawnością możemy sobie radzić, zmieniając styl życia, jednak to oznacza modyfikację diety, wykluczenie alkoholu, kawy itd., a nie siadanie przy jedzeniu. Właściwie, jeżeli np. dopadnie nas refluks, lekarze wręcz zalecają, aby stać, jedząc, ponieważ grawitacja pomaga utrzymać kwasy żołądkowe we właściwym miejscu.

Lecz z jedzeniem na stojąco może się wiązać inny problem. Kiedy stoimy, mamy skłonność do robienia wszystkiego szybciej. Możliwe więc, że przyczyną niestrawności jest w tym przypadku nie tyle nasza pozycja, ile pokusa, by pochłaniać posiłek w zbyt dużym tempie.

Istnieje bardzo niewiele badań poświęconych różnicom między ludźmi jedzącymi szybko i wolno. W dwóch z nich, z 1994 r. i 2010 r., nie stwierdzono żadnego związku między domniemanym tempem jedzenia, a częstotliwością występowania niestrawności. Jednak badacze korzystali z ankiet i ich wyniki, tak naprawdę, zależały od tego, na ile precyzyjnie respondenci byli w stanie ocenić szybkość, z jaką jedzą, i na ile uczciwie odpowiadali na pytania.

Z tym problemem poradzili sobie naukowcy z Korei Południowej, którzy obserwowali grupę kadetów z Akademii Wojskowej w Yuseong-gu. Ponieważ wszyscy oni zaczynali posiłki o wyznaczonych godzinach, łatwo można było zmierzyć, ile czasu na nie poświęcają. Jednak to badanie również nie wykazało, aby szybkość jedzenia miała istotny wpływ występowanie niestrawności.

A jak ma się sprawa z mistrzami szybkiego jedzenia, ludźmi, którzy współzawodniczą w tzw. speed-eatingu? Amerykanin, znany jako Wściekły Pete, żyje z jedzenia na czas i pobił już cztery rekordy Guinnessa – ostatnio, pochłaniając pizzę o średnicy 30 cm w 41,31 sekundy. Z kolei inny rekordzista, Japończyk Takeru Kobayashi, potrafi zjeść 58 kiełbas w 10 minut. Mogłoby się wydawać, że takie tempo gwarantuje niestrawność, a jednak nie.

Prof. Marc Levine z Uniwersytetu Pensylwańskiego prześwietlił żołądek mistrza speed-eatingu po tym, jak zjadł on 36 hot dogów. Mistrz nie nabawił się niestrawności, ale niefortunnemu ochotnikowi, który miał stanowić jednoosobową grupę kontrolną, zrobiło się niedobrze już po 7 bułce z parówką. Prześwietlenie wykazało, że żołądek mistrza nauczył się mocno rozciągać i trudno było sprawić, aby poczuł się „pełen”.

I tu dochodzimy do tego, co może stanowić problem związany z szybkim jedzeniem: nie chodzi o niestrawność, tylko o zaburzenie działania mechanizmu, który odpowiada za poczucie sytości. Lecz i w tym wypadku dowody nie są jednoznaczne. Według niektórych badań, szybkie jedzenie sprawia, że po posiłku czujemy się bardziej głodni, przez co jemy więcej. Według innych, jest na odwrót.

A zatem, następnym razem, gdy nie będziesz w stanie znaleźć chwili na to, żeby usiąść do posiłku, jak normalny człowiek, nie miej wyrzutów sumienia. Nie powinno ci to zaszkodzić.

 

Na podst. Does eating standing up give you indigestion?, Claudia Hammond, BBC

Sieci społecznościowe

Tagi