Czy można być dobrym ojcem, gdy prowadzi się firmę?

Jego 10-letnia córka wręczyła mu list. Wymieniła w nim 22 ważne wydarzenia ze swego życia, które mu umknęły, ze względu na pracę. El-Erian, choć miał dobre usprawiedliwienie, uświadomił sobie, że żadna z naglących spraw nie była, tak naprawdę, tego warta.

Pod wpływem tego artykułu odwołałem swoje spotkanie w interesach i udałem się na mecz – było wspaniale.

Niestety, bardzo wielu bogatych przedsiębiorców ma fatalne relacje ze swoimi dziećmi. Często uważają (szczególnie ci, którzy sami doszli do swej pozycji), że ich latorośle są rozpuszczone, nie doceniają swego uprzywilejowania i brak im ambicji czy etyki pracy cechującej rodziców. Do tego dochodzą konflikty osobiste. Z kolei dzieci ludzi sukcesu cieszą się komfortem materialnym, lecz brak im uwagi uzależnionych od pracy ojców.

Steve Jobs powiedział kiedyś o swej nieślubnej córce Lisie: „Nie chciałem być ojcem, więc nim nie byłem”. Lisa z kolei wspominała: „Nie mieszkałam z nim, ale czasami zatrzymywał się u nas, jak jakieś bóstwo, na kilka poruszających chwil czy godzin”. Lepsze relacje nawiązali, gdy była starsza. Zdaje się, że jednym z powodów, dla których Jobs autoryzował swą biografię, napisaną przez Waltera Isaacsona, było pragnienie, by jego różne dzieci go poznały. Czy nie prościej byłoby po prostu spędzić z nimi więcej czasu?

Korporacyjny tytan, sir Howard Stringer, był pierwszym obcokrajowcem prowadzącym japońską firmę Sony. Wymagało to od niego nie tylko wielkiej ambicji, ale i wielu poświęceń. Podczas pokazywanego w telewizji spotkania firmowego stwierdził: „Nie widuję swojej rodziny zbyt często (…), to wy jesteście moją rodziną”. Pomyślcie, jak musiały się poczuć jego dzieci.

Jednym z powodów złych kontaktów przedsiębiorców z dziećmi są rozwody. Zdobywszy sławę i bogactwo, mężczyźni często dochodzą do wniosku, że poślubiona za młodu kobieta nie jest już dla nich odpowiednia. A że stawka finansowa w tej grze jest wysoka, pokłosie rozwodu potrafi być gorzkie.

Prawda jest taka, że niełatwo jest zbudować firmę i zbić fortunę, a przy tym przeważnie wymaga to obsesji na tym punkcie i egoizmu. Przedsiębiorcy często są władczy, niecierpliwi i zadufani w sobie, tym bardziej, im wyżej zaszli. Jednocześnie, zakładanie biznesu wymaga podejmowania ryzyka, które nieraz nadszarpuje rodzinne finanse. Rodzi to napięcia w domu, czego ofiarami są również dzieci.

Dziennikarz Forbesa, Paul Brown pisze: „Przez ponad 30 lat rozmawiałem prawdopodobnie z 3-4 tys. przedsiębiorców (…). Mówili, że bardzo starają się o równowagę między życiem prywatnym, a zawodowym (…). Ale czy ktokolwiek (w tym oni) powiedziałby, że prowadzą zrównoważone życie? No cóż – nie”.

Każdy przedsiębiorca wie, czym jest kompromis i wielu z nich – świadomie lub nie – decyduje, że osobisty sukces i chwała są ważniejsze, niż szczęśliwy dom.

 

Na podst. Can you be a good father if you are running a business?, Luke Johnson, The Financial Times

Sieci społecznościowe

Tagi