Czy w portfelach klientów jest miejsce na aktywa dywersyfikujące?

Po przeczytaniu naszego wpisu dotyczącego roli złota w zdywersyfikowanym portfelu, znany bloger i dziennikarz CNBC, Josh Brown, zapytał: „Jeśli wszystko pójdzie w diabły, co mi da to, że 5% swojego portfela przeznaczę na złoty ETF?”. Oto nasza odpowiedź. Złoto jest jednym z aktywów, które z reguły nie zachowują się jak akcje, co osłabia siłę, z jaką generalnie obrywa portfel. To prawda, że następnym razem może się nie sprawdzić, ale w przeszłości działało. Oczywiście, złoto nie jest jedynym aktywem dywersyfikującym. Prawdziwe pytanie brzmi, w jaki sposób doradcy mogą efektywnie wykorzystywać, dla dobra klientów, tego rodzaju składowe portfela. Ogólna koncepcja jest taka, że giełda częściej zwyżkuje, niż nurkuje, ale kiedy już idzie w dół, klienci boją się, jak cholera. Podczas dużych spadków, niektórzy doradcy wykorzystują takie narzędzia, jak złoto, strategie naśladujące fundusze hedgingowe, strategie absolutnego zwrotu, strategie rynkowo obojętne, fundusze prowadzące krótką sprzedaż czy jakiekolwiek inne produkty, które zazwyczaj nie zachowują się tak, jak akcje. Ma to ochronić klientów przed pełnym wpływem spadku. Wykorzystanie aktywów dywersyfikujących nie oznacza stałej alokacji. Jeśli akcje przez większość czasu idą w górę, w byczej części cyklu są mniej potrzebne. W części niedźwiedziej ich użyteczność rośnie. Efektywne stosowanie aktywów dywersyfikujących pozwala poprawić zwroty dostosowane do ryzyka. Podczas ostatniej bessy dużo się o takich aktywach mówiło. Dziś, po pięcioletnim rajdzie, dyskusja znów nabiera rumieńców. Magazyn Barron's przyjrzał się ostatnio temu, jak członkowie Kongresu wykorzystują fundusze hedgingowe do dywersyfikacji portfela. Autor artykuł zażartował, że to jedyna kwestia, w jakiej Demokraci i Republikanie się ze sobą zgadzają. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy dojdzie do kolejnego dużego spadku na giełdzie, jednak, jako normalny element zachowania rynkowego, jest on pewny, a gdy już nadejdzie, znowu przerazi klientów. Właściciele portfeli zwrócą się wówczas do doradców w poszukiwaniu ochrony przed najdotkliwszymi stratami. Generalnie, najlepszy moment na rozważenie zwiększenia ekspozycji na aktywa dywersyfikujące wypada tuż po olbrzymim rynkowym rajdzie. A dokładniej wtedy, gdy giełda zaczyna zdradzać oznaki osłabienia albo powolnego „dachowania” cen. W przeszłości bessy zaczynały się powoli, od kilkumiesięcznych spadków, a nie krachów. Popatrzcie, jak wyglądał S&P 500 w 6 miesięcy po szczytach z 2000 i 2007 r. Według Yahoo Finance, w obu tych przypadkach stracił, odpowiednio, tylko 5% i 7,7%. Po niemal pięciu latach zwyżek warto chyba rozważyć dodanie do portfela aktywów dywersyfikujących. Takie rzeczy, jak złoto czy strategie kopiujące fundusze hedgingowe w przeszłości były pomocne. Oczywiście, nie daje to gwarancji, że się sprawdzą w przyszłości, jednak gdy trend na rynku już się odwróci, doradcy będą chcieli, aby portfele klientów w mniejszym stopniu, niż w poprzednich latach, zachowywały się jak rynek akcji.

 

Na podst. Do Portfolio Diversifiers Belong in Client Portfolios?, Roger Nusbaum, AlphaBaskets

Sieci społecznościowe

Tagi