Czy wiara może zmienić „okablowanie” mózgu osoby uzależnionej?

Nowe dowody wskazują, że „doświadczanie Boga” może pomóc młodym ludziom trzymać się z daleka od alkoholu i narkotyków.

Według coraz obszerniejszych badań, młodzi ludzie, uczestniczący w praktykach religijnych i określający siebie, jako osoby wierzące, mają mniejszą skłonność do eksperymentowania z alkoholem i narkotykami. Przyczyny są różne: przykazania religijne, wsparcie wspólnoty, przeświadczenie, że picie alkoholu i branie narkotyków to zachowania sprzeczne z ich przekonaniami religijnymi. Co więcej, częste uczestnictwo w praktykach duchowych wydaje się wspierać leczenie osób nadużywających substancji uzależniających. Świadczy o tym choćby badanie, polegające na obserwacji młodocianych przestępców, przeprowadzone przez Byrona Johnsona i Marię Pagano, którego wyniki zostaną opublikowane w maju w Alcohol Treatment Quarterly.

Idea, by w przypadku osób zmagających się z uzależnieniem, tworzyć ich więź z „siłą wyższą”, może się wydawać nadmiernym uproszczeniem: lekarze nie są np. zgodni, czy należy ją uwzględniać w programach terapeutycznych organizacji Anonimowych Alkoholików. Najnowsze badania wydają się jednak przemawiać na jej korzyść. Program 12 kroków, realizowany przez AA, obejmuje 2 kluczowe elementy: pomoc innym i doświadczanie Boga (niekoniecznie chrześcijańskiego). Według badania Johnsona i Pagano, osoby zaangażowane we wspieranie innych uzależnionych i różne działania organizacyjne czy związane z wolontariatem w kole AA, częściej zachowują trzeźwość i niekaralność w okresie największego ryzyka powrotu do nałogu. Pogłębienie relacji z Bogiem wydaje się dawać podobne rezultaty. Codzienne doświadczenia duchowe mogą prowadzić do abstynencji, większego uspołecznienia i ograniczenia zachowań narcystycznych. Nawet osoby uczestniczące w terapii niezwiązanej z konkretną religią, zyskują na wejściu do środowiska, które zachęca do poszukiwania siły wyższej i ratowania innych. Niemal połowa badanych, określających się na początku terapii jako niewierzący lub agnostycy, po dwóch miesiącach deklarowała pogłębienie swej duchowości, co korelowało z obniżeniem się ryzyka, że w ich organizmie zostanie wykryty alkohol lub narkotyki. Doświadczenie „relacji z istotą boską” i służenie bliźnim dają bowiem młodym ludziom to, czego im często brakuje: głębokie poczucie celu, związek z innymi, szansę dokonania czegoś sensownego. Prowadzi to do zmniejszenia egocentryzmu, który, według AA, jest jedną z podstawowych przyczyn uzależnień.

Neurolodzy, tacy jak Andrew Newberg, autor książki „How God Changes Your Brain” („Jak Bóg zmienia twój mózg”), odkrywają, że przebudzenie duchowości i skupienie się na niesieniu innym pomocy podminowuje nieuświadamiane sobie, neurologiczne fundamenty uzależnienia: zmianie ulega układ ścieżek neuronowych. Badania sugerują, że osoby uzależnione mogą być „więźniami” lewej półkuli mózgu, mającej tendencję do „przeżuwania” problemów, np. związanych z lękami społecznymi. Ale kiedy zaktywuje się prawą półkulę, poprzez silne przeżycie emocjonalne, pojawiają się nieoczekiwane rozwiązania. Doświadczenie duchowe może stanowić istotny katalizator takiej właśnie zmiany „okablowania” mózgu.

 

Na podst. Can Faith Rewire an Addict's Brain?, Byron Johnson i Maria Pagano, The Wall Street Journal.

 

Sieci społecznościowe

Tagi