Czy wolno prowadzić spór z Bogiem? cz. 1 O. Jacek Paszko OSB

Kiedy podejmujemy sprawę spierania się z Bogiem to czytelnicy będą się starali rozumować, iż nie godzi się tego czynić. Takie nastawienie jest nie całkiem zgodne z wymaganiami naszej wiary. Dokładne badanie tego zagadnienia ukazuje, że Bóg pozwala, byśmy w chwilach nie rozumienia przez nas trudnych doświadczeń prowadzili z Nim spór. Z pomocą przychodzi nam prorok Jeremiasz, który narzeka na swój los: .Pod Twoją ręką siadałem samotny, bo napełniłeś mnie gniewem. Dlaczego mój ból nie ma granic, a moja rana jest niemożliwa do uzdrowienia?

 Jesteś więc dla mnie zupełnie jak zwodniczy strumień, nie-pewna woda"(Jr 15,17-18).

Również nasze wnętrze przekonuje nas o słuszności takiej postawy. Nawet nasza grzeszność nie jest przeszkodą, by prowadzić spór ze Stwórcą. On sam nas zachęca przez proroka Izajasza, kiedy mówi:

"Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! - mówi Jahwe. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna. Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać"(Iz1,18-19).

Jeżeli czujemy w swoim wnętrzu tajemniczą moc, by zmagać się z Bogiem możemy to czynić lecz pokorą i uległością na wzór patriarchy Jakuba. Wksiędze Rodzaju czytamy o tym tajemniczym wydarzeniu:

"Gdy zaś wrócił, został sam jeden, ktoś zmagał się z nim aż do wschodu jutrzenki, a wiedząc, że nie może go pokonać, dotknął jego stawu biodrowego i wywichnął Jakubowi ten staw podczas zmagania się z nim. A wreszcie rzekł:

Puść mnie, bo już wschodzi zorza. Jakub odpowiedział: Nie puszczę cię, dopóki mnie nie pobłogosławisz! Wtedy tamten go zapytał: Jakie masz imię? On zaś rzekł: Jakub. Powiedział: Odtąd nie będziesz się zwał Jakub, lecz Izrael, bo walczyłeś z Bogiem i z ludźmi i zwyciężyłeś"(Rdz 32,25-29).

Ten urywek Pisma świętego zwraca uwagę, aby pamiętać, że z każdego sporu z Bogiem wychodzi się innym pobłogosławionym, jeżeli człowiek walczy do końca.Bóg pozwala nam spierać się ze sobą, nawet niekiedy zachęca. Stwórca jest otwarty na szczery dialog podobnie jak ojciec chce, aby Jego dzieci mówiły Mu o wszystkim co ich boli, co im się nie podoba, jak również w sprawie najważniejszej, że Go nie rozumieją. Ludzie pobożni często boją się Bogu powiedzieć, że Go nie rozumieją. To wszystko świadczy, że nie wyzwolili się ze służalczej bojaźni, która paraliżuje ich życie duchowe. Ich wnętrze podobne jest do zmarzniętego lecz nie rozwiniętego kwiatu. O prawdziwej miłości bez lęku wspomina św. Jan Apostoł w swoim Pierwszym Liście:

"W miłości nie ma lęku, ponie- waż lęk kojarzy się z karą. Ten zaś, kto się lęka, nie wydo- skonalił się w miłości"(lJ 4,18). Potrzeba, abyśmy czuli się wolni w Bogu i swobodnie z Nim rozmawiali. Tylko swo- boda wypowiedzi daję ulgę uciskom wewnętrznym, które narastają w nieszczerym kontakcie ze Stwórcą. Pytamy siebie: Co spowodowało, że tyle jest w nas niewłaściwego lęku relacjach z Bogiem? Odpowiedzi jest wiele. Jedną 'l  nich, która się pojawia, to że ten problem nie jest poruszany przez wielu wychowawców, jak i kierowników duchowych. W wielu wierzących tkwi poczucie zniewolenia wewnętrznego powstałego z niewłaściwej formacji duchowej. Brak wolności wewnętrznej powoduje u osób niewyrobionych duchowo dwie postawy. Pierwsza - lęk, który paraliżuje śmiałość decyzji, szczególnie wtedy, gdy poszukuje się nowych rozwiązań w realizacji swojej drogi życiowej.

Druga - zuchwałość poprzez oddalanie się od właściwej drogi poprzez przyjęcie postępowania według swoich własnych przekonań, nie liczącymi się z wymaganiami moralnymi, by w ten sposób uniknąć niekiedy bolesnego trudu poszukiwania woli Bożej. Obie postawy są krańcowe, a więc stanowią wypaczenie właściwych wewnętrznych postaw człowieka. Siła życia wypływa z wewnętrznego przekonania o słuszności sprawy. Każda postawa podszyta lękiem lub pychą (nie liczenie się z wolą Boga i ludźmi) doprowadza do wewnętrznych dramatów. Obserwacja życia doprowadza do sprzecznych wniosków odnośnie postaw życiowych. Kościół naucza, że człowiek posiada w oczach Bożych najwyższą wartość wśród stworzeń. Stwórca opiekuje się każdym człowiekiem, jak gdyby sam żył na ziemi. Dowodem są słowa samego Jezusa Chrystusa:

"Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was nawet włosy nagłowie wszystkie są policzone. Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli"(Łk 12,6-7).

Jednak są chwile i to pojawiają się często, że trudno dostrzec tą opiekę Boga. Pojawiają się trudy, które wymagają wysiłku duchowego i prawdziwego wytrwania "wbrew nadziei" na wzór Abrahama czy Mojżesza. W tych chwilach - jak nigdy - człowiek potrzebuje wsparcia Bożego, które by umiał dostrzec.A Niebo milczy, jakby to wszystko, o czym Zbawiciel nauczał było pustosłowiem. Tym bardziej, że On zapewnił swoich uczniów o tym, iż jest z nimi aż do skończenia świata. Rodzi się pytanie w formie wyrzutu: Dlaczego, kiedy Go potrzebuję - On milczy? Ten wewnętrzny ból często przemienia się w złość, bunt i gorycz. Ta gorycz wraz z wewnętrznym rozdarciem pogłębia się, a nauka Pisma świętego o pokorze i poddaniu się wyrokom Bożym wywołuje niechęć słuchania o tych sprawach. Co więcej, ci którzy je głoszą sami w swoim życiu są daleko od ich realizacji. Dlatego, kiedy czujemy, że grunt się usuwa pod naszymi stopami wtedy zaczynajmy głośno i wytrwale wołać do Boga, aby przyszedł nam z pomocą. Jezus zapewnia nas o skuteczności naszego wołania:

"A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?"(Łk18,7-8). 

Sieci społecznościowe

Tagi