Dieta bezglutenowa - o co chodzi z tym glutenem? - część II

Nasze życie na bezglucie

Nie ma cudów. By w pełni odczuć korzyści płynące z odstawienia glutenu, należy podejść do sprawy świadomie, racjonalnie i – przede wszystkim – konsekwentnie.

My odstawiliśmy gluten z początkiem maja br. i od tamtego czasu ani razu z podjętej decyzji się nie wyłamaliśmy. Ani wizyty w restauracjach, ani wyjazdy krajowe czy zagraniczne nie dostarczyły argumentów do szukania wymówek czy odpuszczenia sobie na zasadzie „jeden glutenowy posiłek czy deser jeszcze nikomu nie zaszkodził”.

Nie jesteśmy celiakami, ale nie brak nam konsekwencji, a na podstawie skali poprawy samopoczucia jesteśmy w stanie stwierdzić, że nasze organizmy z całą pewnością nie tolerują glutenu.

W naszym przypadku rezygnacja z glutenu nie była i nie jest przejawem ulegania modzie czy żywieniowym trendom. Z drugiej strony decyzja ta nie stanowiła także szczególnie wielkiego wyzwania, ponieważ wcześniej nasza dieta też nie bazowała na produktach zawierających gluten. Na bezglucie czy bez niego wysoko przetworzona żywność, gotowe przekąski i tak dalej były poza zasięgiem zainteresowań.

Z uwagi na pewne dolegliwości zdrowotne postanowiliśmy sprawdzić, czy porzucenie glutenu wpłynie pozytywnie na nasze organizmy. W przypadku mojej żony dodatkowym motywatorem był fakt, że od dziecka nie przepadała za chlebem i daniami mącznymi, a poza tym jakiś czas temu przez blisko dekadę w ogóle nie jadła pieczywa, makaronów, ciast i innych mącznych słodyczy. Czuła się wtedy znacznie lepiej niż później, kiedy – z uwagi na to, co i jak gotowałem dla naszej dwójki, od czasu do czasu włączała do codziennego menu makarony i chleb.

Czy pół roku bez glutenu przyniosło oczekiwane rezultaty?

Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak. Wykluczenie glutenu z diety pozwoliło nam przede wszystkim wyraźnie lepiej znosić przerwy między posiłkami. W skrócie rzecz ujmując, na bezglutenie można nie jeść godzinami, organizm znacznie lepiej radzi sobie z uczuciem głodu i przypadkami, gdy od jednego do drugiego posiłku upływa wiele godzin. A to przecież - na przykład w pracy - sytuacje nie należące do rzadkości. Co poza tym? Zmniejszenie dolegliwości związanych z jelitem drażliwym, lepsze trawienie, sprawniejsza przemiana materii, brak poczucia zmulenia po spożyciu potraw mącznych (ale bezglutenowych), utrata wagi bez szczególnych starań w tym kierunku (co jemy, widać na prowadzonej przeze mnie stronie) i to w sytuacji, gdy niejednokrotnie objadamy się jak bączki. Więcej o efektach odstawienia glutenu przez każde z nas można przeczytać TUTAJ.

Bezgluten a lekarz pierwszego kontaktu

Na koniec jedna uwaga na temat wskazań medycznych w kierunku życia na bezglucie oraz postawy lekarzy pierwszego kontaktu w odniesieniu do pomysłu wyłączenia z menu produktów glutenowych.

Z naszych doświadczeń wynika, że lekarze wcale nie są skłonni badać, czy istnieją przesłanki do eliminacji glutenu z codziennej diety. Prędzej zaproponują kurację lekową niż bardziej racjonalne rozwiązanie, jakim jest – wydawałoby się – rozsądna modyfikacja diety w celu ograniczenia w niej produktów pochodzenia zbożowego, artykułów wysoko przetworzonych i urozmaicenia całodziennego menu.

Już po przejściu na bezgluten, przy okazji wizyt u lekarzy, próbowaliśmy wybadać temat, pytając ich wprost: co myślą o wykluczeniu glutenu i czy nie uważają, że w przypadku naszych dolegliwości warto byłoby sprawdzić, czy brak glutenu w diecie przełoży się (być może) na jakieś pozytywne rezultaty.​Odpowiedź była zaskakująca. Otóż, zdaniem zapytanych o opinię lekarzy, to nie jest dobry pomysł, ponieważ – uwaga – dieta bezglutenowa jest kosztowna i skomplikowana. W związku z tym rekomenduje się ją pacjentom dopiero wówczas, gdy terapie lekowe nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Taki pogląd przedstawił zarówno lekarz z publicznej przychodni w podwarszawskiej gminie, jak i drugi – zatrudniony przez placówkę LUX MEDu i praktykujący w centrum Warszawy. Lekarz, który jako argumentu przeciw poleceniu pacjentowi najprostszej i najzdrowszej metody poprawy samopoczucia, a być może i stanu zdrowia, która polega na zmianie sposobu odżywania używa stwierdzenia, że to kosztowne i skomplikowane, wystawia sobie marne świadectwo. Prościej przepisać tabletkę, chemiczny wytwór przemysłu farmaceutycznego, który mój organizm może znieść znacznie gorzej niż odstawienie pszenicy (i szerzej – glutenu), bez gwarancji wywołania pozytywnego efektu.

Czy było warto i co dalej?

Ze względu na wyraźną poprawę samopoczucia i brak poczucia straty z tytułu pełnej rezygnacji z pszenicy i innych glutenowych zbóż, zostajemy po bezglutenowej stronie barykady.

Dieta bezglutenowa oparta na racjonalnych podstawach i odpowiednio zbilansowanej kuchni (a nie na gotowych produktach glutenfree!) nikomu nie zaszkodzi, a może tylko pomóc. Co więcej, przy okazji jest szansa, że poszerzy czyjeś kulinarne horyzonty i zaowocuje bardziej urozmaiconym menu – na co dzień i na stałe.

Dodatkowo – w skrócie – poniżej kilka porad dla osób, które z życiem na diecie bezglutenowej muszą albo z wyboru planują się oswoić.

1. Gluten czai się wszędzie. Może być zawarty nie tylko w produktach mącznych (chleby, ciasta, makarony, etc.), ale też w tych mniej oczywistych, np. w dżemach i konfiturach, gorszej jakości wędlinach, kiełbasach, rybach z puszki (do sosów bywa dodawana mąka), niektórych serach, twarożkach kanapkowych, ketchupach, smakowych jogurtach i deserach mlecznych, cukierkach, lodach, a nawet niektórych typach wafli ryżowych. Certyfikowaną żywność bezglutenową oznacza się symbolem przekreślonego kłosa. Czytanie etykiet na zakupach to nieodzowny rytuał każdego świadomego konsumenta, nie tylko "bezgluta".

2. Nie kupuj wysoko przetworzonych mieszanek do wypieków pizzy, ciast, chlebów i tak dalej. Zanim cokolwiek kupisz, czytaj etykiety. Niektóre dosłownie jeżą włos na głowie!

3. Ogranicz spożycie mąki, a jednocześnie korzystaj z dobrodziejstw i walorów smakowych bogactwa mąk bezglutenowych. W mojej (subiektywnej) ocenie do najsmaczniejszych należy mąka kasztanowa i ciecierzycowa, ale też znacznie od nich tańsza mąka gryczana albo mąka z teffu (to zboże popularne w Afryce). Wybór nie ogranicza się do wyżej wymienionych – do dyspozycji masz jeszcze między innymi mąkę amarantusową, teff, ryżową, mąki z orzechów, mąkę jaglaną, mąki kokosowe, itd. Jest z czego wybierać.

4. Zamiast kupować bezglutenowe produkty z półek w super- i hipermarketach, zaprzyjaźnij się z lokalnym targiem albo pobliskim warzywniakiem. Bezgluten to świetna okazja do urozmaicenia diety i kulinarnych eksperymentów. Nie idź na skróty i nie buduj bezglutenowej diety w oparciu o gotowe mieszanki do wypieków czy bezglutenowe dania z paczki. Takie podejście na pewno nie wyjdzie ci na zdrowie.

5. Jeśli chcesz, kupuj w sklepach z żywnością bezglutenową, czy to stacjonarnych czy online (asortyment mają znacznie szerszy niż sklepy tradycyjne), ale zanim zdecydujesz się na zakupy w konkretnym miejscu, zrób dobry research. Bywa, że np. cena bezglutenowych płatków owsianych różni się pomiędzy poszczególnymi sklepami dość znacząco (od 12 zł do 20 zł za 500 g). Warto też pamiętać, że dobrym zamiennikiem dla płatków owsianych są np. płatki jaglane (znacznie tańsze od certyfikowanych bezglutenowych płatków owsianych).

6. Jeśli kupujesz jedzenie bezglutenowe w marketach, pamiętaj, że nie zawsze najlepsze produkty leżą na półkach z towarem oznaczonym jako glutenfree. Nie warto nadmiernie ufać rozkładowi towarów w sklepie, ponieważ nie zależy on od jakości produktów, a od tego, czy producent / dystrybutor zapłacił za miejsce na półce.

7. Nie staraj się za wszelką cenę odtwarzać bezglutenowych wersji swoich ulubionych glutenowych przepisów. Nie tędy droga. Bezgluten otwiera nowe kulinarne możliwości, warto z nich korzystać!

8. Nie traktuj diety bezglutenowej jak choroby czy dziwactwa – przy odpowiednim podejściu to tylko i aż droga do uzdrowienia codziennego menu i poprawy samopoczucia. To na pewno Ci nie zaszkodzi.

9. Co jeść w pracy? Na podstawie własnych doświadczeń polecam przygotowywane w domu lunchboxy wypełnione np. kaszą jaglaną / kaszą gryczaną / ryżem różnego rodzaju (brązowy, czarny, jaśminowy, basmati, biały) z dodatkiem warzyw, ryb, grillowanego mięsa, dobrej jakości szynki, serów. Poza tym owoce, warzywa, naturalny nabiał bez dodatków, sałatki, bakalie.

10. W restauracjach uprzedzaj obsługę o tym, że jesteś bezglutenowcem. Obsługa restauracji stara się w takim przypadku w pełni sprostać oczekiwaniom, jednocześnie lojalnie uprzedzając, których dań – jako obarczonych glutenowym ryzykiem – nie powinno się zamawiać.

Jeszcze jedna rzecz. Tak jak napisałem na początku (w I części tekstu) nikogo nie namawiam do przejścia na dietę bezglutenową - jeżeli jedząc gluten czujesz się dobrze i uważasz, że zmiana nie ma sensu, nie zawracaj sobie tym głowy.

 

Źródło: Szymon Kubicki, Onet

 

Sieci społecznościowe

Tagi