Dlaczego chcemy (ale nie możemy) wprowadzić finanse osobiste do szkół

Doszliśmy do konsensusu: edukacja finansowa jest dobra dla jednostek i dla gospodarki. Kłopot w tym, że paraliżuje nas nadmiar rzeczy do wyboru. Wezwanie, by uczyć w szkole finansów osobistych, zostało usłyszane. Zrobić coś w tej sprawie już trudniej. Niemal jednogłośnie, 99% dorosłych zgadza się, że w szkołach średnich należy uczyć finansów osobistych – wynika z sondażu przeprowadzonego w zeszłym miesiącu przez Harris Interactive, a sponsorowanego przez Bank of America. Jednak tylko cztery stany wymagają od liceów, by finanse osobiste stanowiły odrębny przedmiot, a ledwie 13 zobowiązuje szkoły, aby zarządzania pieniędzmi uczono podczas innych zajęć. Przyczyny tej rozbieżności są rozmaite:

1. Tylko 1 na 5 nauczycieli uważa, że ma kwalifikacje, by prowadzić lekcje z finansów osobistych – wynika z badań Uniwersytetu Wisconsin. A zatem, brakuje nam instruktorów.

2. Zagadnienia związane z finansami osobistymi nie są częścią standardowych testów, takich jak SAT czy ACT. A, jak mawiają nauczyciele, jeśli z czegoś nie przeprowadza się testu, tego się nie naucza.

3. Edukacją zarządza się na poziomie stanowym. Władze federalne nie mogą więc narzucić zajęć z finansów osobistych, a każdy stan ma tutaj własną wizję.

4. Naukowcy nie są zgodni, jaki rodzaj instruktażu finansowego jest skuteczny. Wielu edukatorów czeka, aż to się wyjaśni, zanim podejmą inicjatywę.

Robimy postępy. Szkolenia dla nauczycieli stają się bardziej dostępne, dzięki wysiłkom lokalnych samorządów i szkół, a także programom prywatnym, takim jak Earn Your Future firmy PwC. Niemal każdy stan uczestniczy we wspólnych, podstawowych działaniach, obejmujących naciski na rzecz finansów osobistych. Instytucje nonprofit, w tym JumpStart Coalition i Council for Economic Education, opracowały wskazówki, jak nauczać, które powinny przekraczać granice stanów. Swoje bezpłatne programy przyspieszyło wiele innych organizacji nonprofit, firm i urzędów federalnych. Rząd sponsoruje trzy użyteczne strony www: mymoney.gov, moneyasyougrow.org i moneyasyouleran.org. Departament Skarbu, Federalna Korporacja Ubezpieczeń Depozytów i inni oferują materiały edukacyjne. Przydatne materiały szkoleniowe proponuje też większość banków, np. Wells Fargo i Bank of America, współpracujące z Khan Academy. A także organizacje kartowe, m.in. Visa, która prowadzi globalny program edukacji finansowej i stronę www Practical Money Skills. Banki regionalne nie zostają w tyle. W przyszłym tygodniu, TCF Bank dołączy do wielu innych i zaprezentuje darmowe narzędzie online do edukacji finansowej. To ledwie zarys tego, co się dzieje, ale wskazuje na nowy i niepokojący aspekt wysiłków na rzecz biegłości finansowej. Pomimo wszystkich dobrych intencji, ruch ten jest strasznie niespójny i możliwe, że po raz pierwszy, przytłaczający nadmiar informacji szkodzi naszym celom. Według sondażu Bank of America, ilość dostępnych informacji na tematy finansowe działa odstręczająco na 42% dorosłych. A 28% uważa, że uczenie się o finansach osobistych jest trudne, gdyż, wobec ogromnego wyboru, nie wiedzą, gdzie się zwrócić. Dusimy się od nadmiaru możliwości, co prowadzi do bezczynności. A zatem, szeroko zakrojone dążenia, by podnieść finansowy IQ jednostek, osiągnęły punkt zwrotny. Niemal każdy się zgadza, że to ważna sprawa. 9 na 10 dorosłych respondentów badania uważa za „niezbędne”, by znać się na finansach osobistych, i że większa wiedza obywateli w tym względzie będzie korzystna dla gospodarki USA. Możliwe jednak, że niezrównoważone wysiłki, mające tę wiedzę upowszechnić, działają na odwrót. Na tym polega paradoks wyboru: mniej znaczy więcej. Może pora już wybrać najlepsze programy, powielić je, a reszty się pozbyć.

 

Na podst. Why We Want—But Can’t Have—Personal Finance in Schools, Dan Kadlec, TIME

Sieci społecznościowe

Tagi