Dlaczego innowacje mają znaczenie dla inwestorów

Innowacja to praktyczne wdrożenie wynalazku (pomyślcie o penicylinie: po raz pierwszy podano ją pacjentowi 12 lat po jej przypadkowym odkryciu). Obecny okres słabego wzrostu i braku inflacji przypomina wielką deflację z lat 1873-96. Był to czas nasilonej innowacyjności, gdyż przedsiębiorcy szukali sposobów na obniżenie kosztów i poszerzenie rynku. Jednak dlaczego miałoby to obchodzić inwestorów?

Zmiany technologiczne działają antyinflacyjnie, lecz mogą zaszkodzić zatrudnieniu (większa produkcja przy mniejszej liczbie pracowników). To tłumaczy, dlaczego banki centralne są gotowe zaryzykować, że zostaniemy w tyle: niebezpieczeństwo inflacji wydaje im się znikome i skupiają się na redukcji bezrobocia.

Optymiści utrzymują, że jesteśmy w przededniu renesansu produktywności. Pesymiści - że zastrzyk, jakim była era internetu, przestaje działać. My należymy do tej pierwszej grupy.

Kolejna faza innowacji może nas daleko zaprowadzić. Dowodzą tego gwałtowny wzrost mocy obliczeniowej komputerów, rozwój uczących się maszyn oraz możliwości analizy gigantycznych baz danych. Wiele branż, spółek i inwestorów nie skorzystało jeszcze z tych dobrodziejstw.

Szybkie rozprzestrzenianie się technologii to jedna z przyczyn tego, że firmom trudniej dziś utrzymać przewagę konkurencyjną. Ważne jest, aby inwestować w te z nich, które potrafią przetrwać destrukcję związaną ze zmianami i na nich skorzystać. Niestety, oznacza to także, że przewidywanie, która spółka za 10 lat będzie jeszcze na rynku, staje się coraz trudniejsze.

Na poziomie makroekonomicznym innowacje mogą osłabić ważną przewagę rynków wschodzących: tanią siłę roboczą. Wobec wzrostu płac, firmy mogą postawić na automatyzację lub tańszą lokalizację. Niektóre amerykańskie spółki już teraz sprowadzają produkcję z powrotem do kraju, skuszone tanią energią i bliskością docelowych klientów. Płace w chińskich fabrykach od 2002 r. wzrosły 4-krotnie. A alternatywą są już nie tylko robotnicy z Wietnamu czy Bangladeszu, lecz także roboty.

Mówiąc krótko, jeśli ktoś traci przewagę związaną z kosztami pracy, lepiej, żeby wymyślił coś innego. O sukcesie w dużym stopniu będzie zapewne decydować jakość edukacji. Pod tym względem, Chiny czy Korea Południowa znacznie wyprzedzają inne azjatyckie gospodarki. Rozwinięte państwa Europy i Ameryki Północnej wypadają nieźle, ale ich wyniki się pogarszają.

Innowacje mają duży wpływ na produktywność, która jest jednym z głównych warunków stabilnego, długoterminowego wzrostu. Jednak wytraca ona tempo w USA, Chinach i większej części Europy, ponieważ starzenie się społeczeństw sprawia, że przepracowuje się coraz mniej godzin. W gospodarkach rozwiniętych wzrostowi szkodzą też coraz wyższe zadłużenie w stosunku do PKB i rosnąca nierówność przychodów. Jeśli chodzi o inflację, to mamy przepychankę między dwiema przeciwnymi siłami: spadkiem cen tego, czego chcemy (gadżetów) i wzrostem cen tego, czego potrzebujemy (żywności i domów). Rezultat: inflacja niższa, niż w ostatnich dziesięcioleciach. 

Powolny nominalny wzrost i niska rentowność obligacji oznaczają, że finansowanie firm pozostanie tanie, co jest dobrą wiadomością dla posiadaczy akcji: rynki obligacji praktycznie dotują giełdę, ułatwiając spółkom cięcie kosztów obsługi długu i przedłużanie okresów zapadalności. Jednocześnie, innowacje obniżają wydatki kapitałowe przedsiębiorstw, pozwalając im robić więcej za mniej. To z kolei sprawia, że firmy mogą pożyczać mniej pieniędzy i emitować mniej obligacji, niż w przeszłości. Niższa podaż tych papierów plus wyższy apetyt na dochód oznaczają, że upolować ten ostatni będzie trudniej.

 

Na podst. Why innovation matters to investors, Ewen Cameron Watt, The Financial Times

 

Sieci społecznościowe

Tagi