Dlaczego „sprawiedliwe opłaty” dla inwestorów nie są fair

Ustalanie opłat w oparciu o wyniki funduszy wygląda na bardziej sprawiedliwe, niż jest w rzeczywistości.

W funduszach inwestycyjnych „sprawiedliwy” czy „uczciwy” nie oznacza najlepszy dla wszystkich, ale najlepszy dla firmy lub doradcy finansowego, sprzedającego fundusz. Sytuacja jest już tak zła, że nawet ci dobrzy goście w końcu się poddają.

Zostało to niedawno potwierdzone, gdy Motley Fool wniósł prośbę o zmianę sposobu naliczania opłaty udziałowców za zarządzanie, pokazując, że system, który większość zwykłych ludzi uważa za najbardziej sprawiedliwy, w branży należy do wymierających.

Fundusze Motley Fool – Independence, Epic Voyage i Great America – rozpoczęły działalność w 2009 r.

Jedna rzecz, którą te fundusze zawsze robiły dobrze, to podawanie jasnych informacji, w przekonaniu, że wyedukowani udziałowcy to dobrzy udziałowcy.

Tak więc, firma utworzyła fundusze z „opłatami z punktem podparcia”. Jest to standard bazujący na wynikach, gdzie menedżerom płaci się więcej, jeśli przekroczą oczekiwania i pokonają benchmark, ale też redukuje się opłaty, jeżeli wyniki menedżerów są gorsze od rynku.

To idealny model wynagrodzeń dla zarządzających funduszami: wiedzie im się lepiej, jeśli lepiej służą inwestorom. Zachęca się ich, by dostarczali to, co obiecali.

Większość inwestorów uznałaby tę metodę za najbardziej uczciwą.

Niestety, nie odnosi ona szczególnych sukcesów w branży i sytuacja Motley Fool pokazuje, dlaczego.

Większość spółek prowadzących fundusze dawno zrezygnowała z „opłat z punktem podparcia” (jednym z nielicznych wyjątków są Vanguard i Fidelity, dwie największe firmy fuduszowe). Fundusze Janusa wprowadziły tego rodzaju opłaty przed dekadą, jako pokutę po skandalach z szybkim handlem, ale podobno firma chciałaby wrócić do prostych stawek.

Putnam i Bridgeway naraziły się na problemy z SEC z powodu przypadków, gdy przesuwająca się skala wyników i generowane przez nią opłaty były błędnie skalkulowane. Jest to rodzaj kłopotów, których nie chce żadna firma.

W istocie, przedstawiciele Motley Fool mówili od samego początku, że regulatorzy zniechęcają ich do „opłat z punktem podparcia”, gdyż system łatwo się „nagina”, co powoduje problemy prawne. 

Motley Fool, trzymając w 3 funduszach aktywa warte ok. 620 mln dol., nie ma rozmiaru i zasięgu Vanguarda czy Fidelity, żeby naśladować ich najlepsze praktyki, kiedy społeczność planistów finansowych masowo dąży do czegoś innego.

„Kiedy zaczynaliśmy, chcieliśmy być pewni, że jesteśmy po stronie inwestorów (…). Wiemy, że model opłat bazujących na wynikach powinien być taki, aby był najlepszy dla inwestorów” – mówi Bill Mann, dyrektor inwestycyjny Motley Fool Asset Management.

W zasadzie, Fool w swoich dokumentach niemal przeprasza, że chce przejść na opłaty ryczałtowe. Co więcej, obniża bazowe opłaty za zarządzanie o 0,1 pkt. proc. Jeśli będzie w stanie wygenerować przeciętne lub ponadprzeciętne wyniki, inwestorzy zyskają na nowej skali opłat. Lecz jeżeli wyniki będą poniżej średniej, będą płacić więcej.

Problemem jest to, że model opłat powiązanych wynikami w pewien sposób karze nowych inwestorów.

Jeśli fundusz miał wspaniały rok, ich opłaty rosną. Nowi inwestorzy, którzy nie skorzystali na superrezultatach, też płacą więcej (gdyby rok był kiepski, koszty by spadły, ale nikt nie kupuje takich maruderów).

Tam, gdzie opłaty są ryczałtowe, nowi inwestorzy unikają tych lekko wyższych kosztów.

„Na rynku doradców finansowych wiedza, jakie będą opłaty wydaje się dużo ważniejsza, niż to, że są one sprawiedliwe i lepsze dla inwestorów, lecz ich wariacje wprowadzają zamieszanie” – mówi konsultant Geoff Bobroff.

Krótko mówiąc, zachęty, by kontrolować koszty wzięły górę nad zachętami, by tak zarządzać, aby poprawiać wyniki. 

Firmy funduszowe dostaną swoje opłaty niezależnie od jakości zarządzania. Wielka szkoda, że niewiele już zostało takich, gdzie inwestorzy mogą spodziewać się sprawiedliwego podejścia i opłat faktycznie powiązanych z wynikami.

 

 Na podst. Why ‘fair fees’ are a raw deal for investors, Chuck Jaffe, MarketWatch

 

Sieci społecznościowe

Tagi