Dlaczego tak trudno sporządzić prognozę długoterminową?

Jaki będzie świat w 2064 r.? Czy będziemy żyć w zupełnie innej rzeczywistości?

Czy to będzie rzeczywistość, w której inteligencja maszyn znacznie przewyższy ludzką? A może, jak od niepamiętnych czasów, nadal będziemy wspólnie rozwijać narzędzia? Czy postęp technologiczny doprowadzi do nasilenia nierówności ekonomicznych i konfliktów, czy do pokonania ubóstwa i bardziej stabilnego świata? Będzie to era kataklizmów środowiskowych, niedoborów wody, żywności i energii, czy zrównoważonego rozwoju, innowacji i ogólnoświatowej współpracy, co pozwoli stawić czoła globalnym wyzwaniom?

W 1964 r. Isaac Asimov napisał, jak wyobraża sobie świat w 2014 r. Niektóre z jego wizji się ziściły, inne nie. Uważał np., że będziemy żyć w podziemnych domach i uniezależnimy się od pogody, a samochody będą unosić się kilka centymetrów nad ziemią. Do tego nam daleko. Nie rozwiązaliśmy też problemów energetycznych za pomocą elektrowni atomowych, nie skolonizowaliśmy Księżyca. Ale Asimow trafnie przewidział choćby internet i roboty sterowane minikomputerami, czy też naszą gadżetomanię.

Prognozowanie przyszłości jest bardzo trudne. Niektóre rzeczy zmieniają się znacznie wolniej, niż zakładamy. Pojawiają się też przełomowe innowacje, których nie da się przewidzieć. Jednym z najbardziej użytecznych narzędzi do prognozowania tego, jaki będzie świat za 50 lat, jest perspektywa historyczna i koncepcja długich, 50-60 letnich cykli, zwanych falami Kondratiewa. Przeczytałem o nich w książce Carloty Perez," Technological Revolutions and Financial Capital: The Dynamics of Bubbles and Golden Ages"  („Rewolucje technologiczne i kapitał finansowy. Dynamika baniek w złotej erze”). Według Perez, w ciągu ostatnich kilku wieków, mniej więcej co 60 lat, mieliśmy rewolucje technologiczne. Po rewolucji przemysłowej z 1771 r. (narodziny maszyn, fabryk i kanałów), od 1829 r. nastąpiło stulecie pary, węgla, żelaza i kolei. Od 1875 r. nastała epoka stali i przemysłu ciężkiego (energetycznego, chemicznego, budowlanego i stoczniowego), a od 1908 r. era samochodu. Nasza obecna epoka komunikacji i technologii informatycznych trwa od 1971 r. i jest piątą tak ważną rewolucją technologiczną.

Każda taka fala ma kształt S i dzieli się na fazy. Przez jakieś pierwsze 20-30 lat trwa „okres instalacji”, „twórczej destrukcji”, gdy nowe technologie wychodzą z laboratoriów na rynek, przedsiębiorcy zakładają wiele firm które na nich bazują, a inwestorzy zachęcają do eksperymentowania z nimi i na nich spekulują. Nieuchronnie prowadzi to do baniek i krachów. Potem mamy „fazę wdrożenia”, „instytucjonalnej rekompozycji”. Nowe technologie okrzepły i stają się normą, a rynek odsiewa zwycięzców od przegranych. W końcu nowe technologie znacznie przekształcają gospodarkę i wszystko wokół niej, w tym zachowania ludzi i instytucje społeczne.

Cykle nakładają się na siebie. W danym czasie mamy więc np. dojrzałe technologie, zbliżające się powoli do swego kresu oraz te, które jeszcze nie są gotowe do opuszczenia laboratoriów. Rzecz jest oczywiście znacznie bardziej skomplikowana. Nie mamy do czynienia tylko ze „starym kontra nowe”, ale z wieloma rodzajami innowacji w różnych, pośrednich stadiach rozwoju. Właśnie z powodu owej dynamiki, prognozowanie długoterminowe jest takie trudne.

Niektórzy ekonomiści, jak Robert Gordon z Uniwersytetu Northwestern, spekulują, że świat wkroczył w okres „plateau innowacji” (spłaszczenia krzywej ich rozwoju). Współczesna kuchnia nie różni się specjalnie od tej z połowy XX w., samochody i samoloty nie poruszają się dziś szybciej, niż 50 lat temu. Sprzęt kuchenny, samochody i samoloty zmieniają się stosunkowo wolno, ponieważ pochodzą z poprzednich fal technologicznych. Osiągnęły etap „produkt jest wystarczająco dobry” i wiodący innowatorzy oraz inwestorzy przestali się nimi zajmować, poświęcając uwagę poszukiwaniu nowych, wielkich rzeczy.

Nasze doświadczenia z falami technologicznymi wywodzą się głównie z obserwacji epoki przemysłowej, trwającej 200 lat, od 1771 do 1971 r. Ale po niej nastała nowa era: komunikacyjno-informatyczna. Pierwsza fala technologiczna z tej epoki trwa nadal, wydaje się, że wciąż jesteśmy na początku fazy instalacji, choć minęło ponad 30 lat. Nie jest jasne, czy fale w obecnej erze będą podobne do tych z epoki przemysłowej, czy może będą się układać wedle nowego wzorca. Przewidywanie naszej długoterminowej przyszłości stało się jeszcze trudniejsze.

 

Na podst. Why Is It So Difficult to Make Long-Term Predictions?, Irving Wladawsky-Berger, The Wall Street Journal

 

Sieci społecznościowe

Tagi