DNA inwestora

Niektórzy stają się inwestorami stawiającymi na wartość. Inni już się nimi rodzą.

Weźmy Benjamina Grahama. Jego matka była drobną spekulantką. Podczas paniki rynkowej w 1907 r. straciła praktycznie wszystko. Graham nigdy nie zapomniał doznanego upokorzenia, gdy został wysłany, aby zrealizować czek, a kasjer spytał menedżera, czy panią Graham stać na wypłatę 5 dolarów.

Graham nauczył się stawiać na spółki, których inwestorzy tak bardzo nienawidzili, że ich akcje były – jak mawiał – „warte więcej martwe, niż żywe”. W czasie swojej kilkudziesięcioletniej kariery pobił rynek w sposób zgoła spektakularny.

Podobny przykład stanowi sir John Templeton. Jego ojciec również był spekulantem i stracił wszystko, handlując kontraktami terminowymi na wełnę. Templeton musiał ciężko pracować, aby sfinansować swoje studia. W 1939 r., w wieku 27 lat, polecił swemu maklerowi kupić udziały o wartości 100 dol. w każdej amerykańskiej spółce, której akcje nie kosztowały więcej, niż dolara za sztukę. W ciągu czterech lat jego majątek wzrósł czterokrotnie.

Seth Klarman, prezes Baupost Group, podczas przemówienia w Babson College w 2010 r. powiedział, że, jak wynika z badań, większość muszek owocówek jest przyciągana do światła, ale niewielka mniejszość zdaje się być genetycznie uwarunkowana, aby trzymać się od niego z daleka. Podobnie może być z inwestorami. Niewykluczone, że większość ludzi posiada „dominujący gen”, który sprawia, że uganiają się za gorącymi akcjami, podczas gdy mniejszość otrzymała „recesywny gen wartości”, przez co preferują niepopularne spółki.

Z nowego badania wynika, że wielu inwestorów faktycznie może mieć genetyczne predyspozycje do polowania na dobre okazje na giełdzie – choć otoczenie, w którym wyrastamy, silnie wpływa tu na nasz rozwój.

W badaniu tym, Henrik Cronqvist i Frank Yu z China Europe International School oraz Stephan Siegel z Uniwersytetu Waszyngtońskiego przyjrzeli się genom i portfelom 35 tys. szwedzkich bliźniąt.

Bliźnięta jednojajowe mają w 100% takie samo DNA, podczas gdy bliźnięta dwujajowe są do siebie podobne z grubsza tak, jak normalne rodzeństwo. Badacze porównali stopień podobieństwa między portfelami w przypadku bliźniąt jedno- i dwujajowych, co pozwoliło ocenić, na ile zbieżności genetyczne decydują o zbieżności portfeli.

Średni wskaźnik C/Z dla akcji tych inwestorów wynosił 23. Zaledwie 1/10 trzymała udziały o C/Z równym lub niższym niż 11,6. Za to 1/4 posiadała papiery, gdzie C/Z wynosił 28,6 lub więcej.

Z badania wynika, że to, czy inwestorzy stawiają na wartość (akcje o niskim C/Z), czy na wzrost (wysokie C/Z), w 24% zależy od genów.

Jednak czynniki środowiskowe też mają wpływ. Na przykład, jeśli gospodarka przechodziła przez głęboką recesję, kiedy inwestor miał 18-25 lat, albo jeśli jego rodzice byli stosunkowo biedni, szansa, że będzie preferował tanie akcje, jest większa.

Genoekonomiści nie odkryli jeszcze konkretnego „genu wartości”, lecz nowe odkrycia sugerują, że warto zadawać doradcom i menedżerom inwestycyjnym pytania w rodzaju: „Jakie trudności musiałeś przezwyciężyć w swoim życiu?” albo „Co dla ciebie znaczy bycie biednym?”.

Doradca czy menedżer, który nigdy nie stawił czoła poważnemu wyzwaniu, może nie mieć dość ikry, aby trzymać się tanich akcji, gdy te tanieją jeszcze bardziej i to całkiem szybko. Inwestor stawiający na wartość, który nie potrafi znosić bólu, powinien się zastanowić nad swoim profilem inwestycyjnym.

 

Na podst. The ABCs of Investors’ DNA, Jason Zweig, The Wall Street Journal

Sieci społecznościowe

Tagi