Doktor Cook i Eskimosi

Doktor Cook był zahartowanym w trudach dziewiętnastowiecznym badaczem dalekiej północy. Kiedy jego ekspedycja została unieruchomiona w lodach, nie stracił nadziei, że sprosta nawet najbardziej ekstremalnym warunkom klimatycznym. Nie spodziewał się jednak, że wyzwanie, które podjął, może nie dotyczyć kwestii fizycznych, lecz emocjonalnych. Od początku zimy Cook i jego ludzie musieli przetrwać sześćdziesiąt dni w kompletnych ciemnościach. W swoim dzienniku Cook pisał: "Dni stają się coraz krótsze, a noce znacznie się wydłużają... Odbierający odwagę woal czerni, odpadły na biały odblask poprzednich nocy, zmienia nasze nastroje w rozpacz, która przenika dusze". W miarę pogrążania się w zimowym mroku ludzie popadli w coraz głębszy pesymizm i apatię. W końcu Cook kazał im codziennie przez kilka godzin wystawiać się na bezpośrednie działanie wielkiego ogniska. I wtedy odnotował w swoim dzienniku, że światło z tego ogniska ma na nich wspaniały wpływ, znacznie lepszy niż samo ciepło.

Cook zaobserwował także, jak ogromny wpływ wywierało  światło na Eskimosów, u których z nadejściem wiosny wyzwalało popędy: "Popęd seksualny występuje wśród tych ludów okresowo, a do spółkowania dochodzi w niedługim czasie po pojawieniu się słońca. W tym okresie ogarniają ich tak wielkie żądze, że przez kolejne tygodnie większość czasu upływa im na ich zaspokajaniu".

Na długo przed opisem Cooka, w Biblii, odnajdujemy stwierdzenia na temat wpływu światła i słońca na nastrój i popędy człowieka. Fakt, że jesteśmy szczęśliwsi wiosną niż w pełni zimy, wydaję się tak oczywisty, że niemal nie zdajemy sobie sprawy z olbrzymiego znaczenia, jakie wywiera światło na polepszenie humoru i spotęgowanie naszych sił witalnych.

Światło wpływa bezpośrednio na niektóre podstawowe funkcje mózgu emocjonalnego , a nawet je nadzoruje. Wśród zwierząt żyjących w naturalnym środowisku, bez sztucznych źródeł światła, długość dni i nocy wyznacza porę snu i przebudzenia. Światło kieruje również większością naszych życiowych mechanizmów - apetytem na jedzenie, ochotą na seks, a nawet instynktem poznawczym. Badania laboratoryjne wykazują, że to właśnie światło, a nie zmiana temperatury (lub wystawienie na działanie pyłków kwiatowych w okresie wiosennym itp.) wpływa na wszystkie zmiany zachodzące pod koniec okresu zimowego. Światło to przenika do mózgu przez oczy, czego efekt zostaje natychmiast przekazany do wyspecjalizowanej grupy komórek, zwanej podwzgórzem (hypothalamus), znajadującym się w samym środku mózgu emocjonalnego. Podwzgórze, mimo że bardzo maleńkie (stanowi zaledwie 1% masy dorosłego mózgu), odgrywa niezmiernie istotną rolę, zawiadując wydzielaniem wszystkich hormonów. W konsekwencji działa na apetyt, libido, cykle snu, cykle menstruacyjne, regulację temperatury, przemianę tłuszczów, a zwłaszcza na samopoczucie i siły witalne. Ponieważ nasze struktury limbiczne są identyczne ze strukturami limbicznymi zwierząt, funkcje biologiczne oraz popędy człowieka i zwierzęcia podlegają identycznym uzależnieniom. Bardziej oczywiste jest to w przypadku kobiet niż mężczyzn. Przez blisko czterdzieści lat co miesiąc doświadczają one cyklicznych zmian w wydzielaniu hormonów, najlepiej zatem wiedzą, do jakiego stopnia funkcje organizmu - i emocje - są zmienne i podporządkowane naturalnym rytmom. Oczywiście wynalezienie ognia, a później elektryczności, uwolniło nas od narzucanych normalnie, przez naturalny cykl światła, okresów snu i czuwania. Ale sztuczne światło, przy którym funkcjonujemy w okresie zimowym, jest pięciokrotnie słabsze od naturalnego, nawet podczas zachmurzonego dnia. Całkowite więc zastąpienie wpływu słońca na nasz organizm światłem biurowych lamp nie jest możliwe.

 

 

źródło: dr D. Servan - Schreiber, Zdrowiej! pokonaj lęk, stres i depresję,Wydawnictwo Albatros A.Kuryłowicz S.C., Warszawa

Sieci społecznościowe

Tagi