Dopiero teraz widzę, jacy jesteśmy głupi

To mój trzytysięczny felieton. Pisząc o inwestowaniu i gospodarce, nauczyłem się bardzo dużo. Oto kilka ważnych lekcji.

Nauczyłem się, że:

Zmienić zdanie jest niezwykle trudno. O wiele łatwiej wmówić sobie kłamstwo, niż przyznać się do błędu.

Ludzie są beznadziejni w przewidywaniu swoich reakcji emocjonalnych. Podczas krachu będziesz się bał bardziej, niż ci się teraz wydaje, a w czasie zwyżki będziesz bardziej pazerny, niż myślisz.

Silne przekonania polityczne, bardziej niż niemal wszystko inne, ograniczają zdolność do podejmowania racjonalnych decyzji.

Myślenie krótkoterminowe to źródło większości naszych problemów w biznesie, polityce, w pracy czy w inwestowaniu.

Zasłużenie powoduje więcej problemów społecznych, niż niektóre narkotyki, a jednak narkotyki są nielegalne, a dług można odliczyć od podatku.

Finanse, tak naprawdę, są bardzo proste, ale przedstawia się je jako skomplikowane, żeby uzasadnić opłaty.

Własny interes to jedna z największych sił na świecie. Ludzie wykonujący nieetyczne, pasożytnicze, drapieżne i bezsensowne zawody będą sobie wmawiać, że ich działania są słuszne. Tak samo, jak większość z nas, jeśli ktoś zaproponuje nam ośmiocyfrową pensję.

Ludzie są sto razy bardziej stronniczy, niż myślą i właśnie dlatego stronniczość jest tak niebezpieczna.

Rzeczy niemożliwe do utrzymania potrafią trwać lata, a nawet dziesięciolecia dłużej, niż się wszystkim wydaje.

Ci, którzy uważają, że „tym razem jest inaczej” to cztery najbardziej niebezpieczne słowa, są w błędzie. Zawsze jest inaczej, gdyż nie ma dwóch identycznych recesji, odbić czy cykli rynkowych. Niebezpieczne jest zakładanie, że przyszłość będzie stanowiła idealne odbicie przeszłości.

Dziennikarska potrzeba pisania znacznie przerasta liczbę rzeczy, które muszą zostać napisane. Żaden pismak nie powie swojemu szefowi, że „dziś nie wydarzyło się nic ważnego, o czym warto by napisać”, choć w przypadku większości dni, byłaby to prawda.

Nikogo nie obchodzi, jak trafne są prognozy ekspertów. Ci, którzy słuchają specjalistów, pragną tylko potwierdzić własne przekonania. Kwestia trafności wychodzi dopiero przy późniejszej refleksji.

Istnieje silna korelacja między wiedzą, a pokorą. Ci, którzy na badanie polityki monetarnej poświęcają 10 minut na Google, sądzą, że wszystko rozumieją, podczas gdy ludzie z doktoratami i kilkudziesięcioletnim doświadczeniem z frustracji załamują ręce. Im dłużej badamy gospodarkę, tym bardziej sobie uświadamiamy, jak niewiele o niej wiemy.

To, co wydaje się największym zagrożeniem jutra, prawie nigdy nim nie jest. Większość rzeczy, którymi ludzie martwili się w ostatnich latach (inflacja, podwójna recesja, wyjście Grecji ze strefy euro, niewypłacalność rządu USA), nie doszła do skutku. Największe zagrożenie stanowiło dla nas coś, o czym mało kto wspominał: nadmierny pesymizm.

Dane potrafią przynieść więcej złego, niż dobrego. Mamy dziś dostęp do tak wielu danych, że możemy udowodnić wszystko, odpowiednio dobierając fakty. To prowadzi do tzw. efektu potwierdzenia: ludzie wymyślają odpowiedzi, a potem tylko wyszukują dane na ich poparcie.

Gotowość do czekania dłużej, niż inni, to twoja największa naturalna przewaga. Jeśli jesteś w stanie myśleć o najbliższych pięciu latach, gdy wszyscy inni zafiksowali się na najbliższych pięciu miesiącach, masz przewagę, przy której poufne informacje to pikuś.

Nie potrafimy odróżnić szczęścia od umiejętności. Spośród milionów inwestorów kilku zawsze będzie zawdzięczało fenomenalny sukces czystemu szczęściu, ale nikt nie będzie chciał przyznać, że to właśnie on jest farciarzem.

Nie ma czegoś takiego, jak normalny rynek czy normalna gospodarka. Niektórzy całe życie czekają, aż „wszystko wróci do normy”, nie zdając sobie sprawy, że giełda i gospodarka zawsze są w jakimś stopniu szalone.

Kiedy w grę wchodzi uzyskanie dużych zwrotów z inwestycji, wysoka zmienność jest jak opłata za wejście do parku rozrywki. Lecz niewielu inwestorów chce kupować wejściówki. Wolą próbować przeskoczyć przez płot albo oszukać ochronę – co jest stresujące i zazwyczaj kończy się porażką. Zarówno w parku rozrywki, jak i na rynku, bawiliby się lepiej, gdyby po prostu zapłacili za wejście.

Winston Churchill miał rację, kiedy powiedział „Zawsze można być pewnym, że Amerykanie zrobią to, co trzeba – gdy już spróbują wszystkiego innego”. Kongres to beznadziejny przypadek, ale gdy sytuacja staje się naprawdę dramatyczna, robi, co należy.

Oczekiwania rosną szybciej, niż majątek. Ameryka jest bogatsza, niż kiedykolwiek. Nie sądzę jednak, aby była tak szczęśliwa, jak nigdy dotąd.

To, jak reagowałeś na poprzednie bańki, stanowi niezły wyznacznik tego, jak zareagujesz na przyszłe. Ci sami ludzie, którzy w 1999 r. inwestowali w spółki internetowe, w 2006 r. kupowali mieszkania w Miami, a w 2011 r. - złoto.

„Nic nie rób” to, przez większość czasu, najlepsza rada dla każdego.

Prawo Godwina zawsze się sprawdza.

A czego ty się nauczyłeś?

 

Na podst. I’m Just Now Realizing How Stupid We Are, Morgan Housel, The Motley Fool

Sieci społecznościowe

Tagi