Dzisiaj rządzi nami biznes

Lobbing to najmniejszy problem: interesy korporacji zawładnęły całym procesem demokratycznym. Nic dziwnego, że tak wiele osób zrezygnowało z polityki.

Oto przyczyna upadku czegoś takiego, jak podjęta demokratycznie decyzja. Oto źródło rosnącego rozczarowania polityką: władza korporacji, o której media mówią szeptem. To temat nieobecny w debatach parlamentarnych.

Dopóki nie nazwiemy rzeczy po imieniu i nie skonfrontujemy się z tym faktem, polityka jest stratą czasu.

Polityczna rola korporacji jest zwykle interpretowana jako działanie lobbystów, którzy starają się wpływać na rząd. W rzeczywistości, biznes jest ogniwem łańcucha, który tworzy politykę. Nie napotyka na opór ze strony rządu lub opozycji, gdyż interesy korporacji są wplecione w tkankę wszystkich trzech głównych partii w Wielkiej Brytanii.

To jest przyczyną większość skandali politycznych. Na przykład niedawno The Guardian ujawnił, że system państwowych subwencji dla elektrowni gazowych został zaprojektowany przez członka zarządu firmy ESB International z Dublina, która sama buduje takie elektrownie.

Tego samego dnia dowiedzieliśmy się, że minister Nick Boles prywatnie zapewnił specjalizującą się w hazardzie firmę Ladbrokes, że nie musi się przejmować władzami lokalnymi, które próbują ograniczyć jej działalność. Nowa ustawa, przygotowywana przez Bolesa, zapobiegnie ingerowaniu samorządów w takie sprawy.

Monitoring, który miał sprawić, że wielkie firmy będą działać uczciwie, jest chaotyczny i wyrywkowy, a kary w zasadzie nie istnieją. Nagrody za to potrafią być zdumiewające, zawrotne, demoralizujące. Od 2008 r. podwoił się outsourcing usług publicznych, a jego wartość wyniosła 20 mld funtów. Do 2015 r. wzrośnie do 100 mld funtów.

Taką politykę można zrozumieć tylko wtedy, gdy się wie, kto naprawdę ma władzę. Rolą państwa, które samo siebie nienawidzi, staje się służba na rzecz wielkiego biznesu. Kreuje więc gospodarkę, która jest systemem korporacyjnych rogatek, na których operują firmy mające monopolistyczną pozycję.

W tej sytuacji trudno się dziwić, że ustawa lobbingowa (obecnie zablokowana przez Izbę Lordów) nie przewiduje niemal żadnej kontroli korporacyjnych lobbystów i ma kneblować tych, którzy ich krytykują. Ministrowie są wręcz zachęcani do bliskich kontaktów z zarządami firm.

Dzięki inicjatywie Lorda Greena, duże przedsiębiorstwa mają ministerialnych „kumpli”, a ci musza się z nimi, na ich żądanie, spotykać. W ciągu pierwszych 18 miesięcy działania tego przepisu odbyło się 698 takich spotkań. Lord Green jest obecnie ministrem handlu. Wcześniej był prezesem banku HSBC.

Prasa rzadko pisze o władzy korporacji, gdyż media należą do takich przedsiębiorców, jak Rupert Murdoch czy Lord Rothermere.

Badania, przeprowadzone przez Szkołę Dziennikarską w Cardiff, wykazały, że reprezentanci biznesu dostają 11% czasu w porannych wiadomościach BBC (wzrost z 7% w 2007 r.), a związkowcy tylko 0,6% (spadek z 1,4%).

Tony Blair i Gordon Brown oczyścili partię z resztek opozycji wobec korporacji i ludzi, którzy nimi zarządzają. Teraz posłowie opozycji patrzą w milczeniu, gdy ich kompetencje są przekazywane do zewnętrznego panelu arbitrażowego, prowadzonego przez korporacyjnych prawników.

Nie winię ludzi za porzucanie polityki. Sam jej nie rzucam, ale coraz trudniej mi wytłumaczyć, dlaczego. Gdy państwowo-korporacyjne ogniwo władzy zastąpi demokrację i zrobi farsę z procesu głosowania, gdy politycy z trzech głównych partii patrzą, jak usługi publiczne dzielone są przez klikę korsarzy, co nas jeszcze skłania, byśmy w tym systemie uczestniczyli?

 

Na podst. It's business that really rules us now, George Monbiot, The Guardian

Sieci społecznościowe

Tagi