FILARY ŻYCIA DUCHOWEGO o. Włodzimierz Zatorski OSB

Niezmiernie ważne jest uchwycenie i rozróżnienie tych trzech poziomów zasad, które trzeba w swojej regule życia ustalić. Jest to ważne przede wszystkim dlatego, że zasady praktyczne nie mogą powodować eliminacji zasad fundamentalnych odnoszących się do realizacji naszego człowieczeństwa. W tym momencie warto sobie uświadomić prawo działające w praktyce: Ważne z reguły jest wypierane przez to, co pilne. Jest to zasada podobna do średniowiecznej zasady, że gorszy pieniądz wypiera z rynku lepszy. I choćby się chciało, żeby było odwrotnie, jednak w praktyce tak się właśnie dzieje. 

Ze względu na działanie tego fatalnego prawa reguła życia powinna w sposób szczególny zadbać o zabezpieczenie pierwszego i drugiego poziomu zasad, gdyż pilne sprawy, najczęściej sprawy praktyczne, spowodują, że sprawy ważne, czyli te należące do pierwszego i drugiego poziomu, przestaną być respektowane. Będzie to miało fatalne skutki szczególnie w dalszej perspektywie. W perspektywie krótkiej takich negatywnych skutków możemy nie dostrzec. Jednak w dalszej perspektywie powstanie chaos, który spowoduje braki organizacyjne, a w konsekwencji braki funkcjonalne. Organizacja i porządek wspierają funkcjonowanie całości.

Wydaje się, że regułę trzeba budować tak, jak się buduje wieżowce. Zasadniczo ich konstrukcja opiera się na filarach, a poszczególne kondygnacje są rodzajem ażurowej konstrukcji doklejonej do tych filarów. Filary dają całości stabilność. Kiedy one są niewzruszone, budynek stoi. Kiedy one się rozsypują, całość się wali. Tak było np. w World Trade Center. Kiedyś podobno był zamach na jeden z wieżowców. Ktoś wjechał do podziemnego garażu ciężarówką wyładowaną dynamitem. Po zdetonowaniu ładunku jednak nic wielkiego się nie stało, bo konstrukcja filarów była na tyle potężna, że spokojnie wytrzymała detonację. W zamachu z 2001 samo uderzenie samolotu nie wyrządziło większej szkody, poza zniszczeniem kilku pięter, natomiast powodem zawalenia się wieżowców było to, że do środka wlało się paliwo z samolotu i paląc się, wytworzyło temperaturę, która roztopiła stal w żelbetonowych filarach, co spowodowało zasadnicze ich osłabienie i zawalenie się wieżowców.

Podobnie jest w naszym życiu: możemy utrzymać jego stabilność i twórczą konstrukcję tylko wówczas, gdy zachowujemy to, co jest w nim najważniejsze. Kiedy sprawy najważniejsze się rozmywają, następuje kryzys, który ostatecznie prowadzi do tragedii. Najczęściej kryzys przychodzi po czasie, a nie od razu, co powoduje, że trudno jest nam uchwycić jego prawdziwe przyczyny. Często szuka się rozwiązania w rozmaity sposób, zupełnie tak, jak w medycynie zamiast leczyć przyczyny, staramy się eliminować skutki choroby. To niestety jedynie pogarsza sytuację na przyszłość, a nie leczy. Podobnie często postępują ludzie w przypadku kryzysu związanego z małżeństwem, życiem klasztornym, firmą czy wyczerpaniem zawodowym itd.

Jakie należy ustalić priorytety w naszej regule? Jeżeli uwzględnimy, że praca to jedynie pewien wymiar naszego życia, a nie jego cały sens, a ponadto zauważymy, że zmieniamy pracę i to coraz częściej oraz uznamy prawdę, że nie zawsze musimy być liderami, to musimy szukać fundamentu szczęścia w naszym życiu gdzie indziej. Sama praca staje się miejscem realizacji naszych twórczych możliwości w wymiarze społecznym, co niewątpliwie jest bardzo ważne i powinno nasze życie wzbogacać. Niemniej np. wypadki losowe mogą spowodować, że stracimy możliwość takiej realizacji siebie, a przecież będziemy dalej żyli. Co zatem jest fundamentem naszego szczęścia i pełni życia? Wydaje się, że ostatecznie jest nim nasza więź z Bogiem. Dlatego pamięć o tym wymiarze naszego życia jest niezmiernie istotna i musi być zabezpieczona w regule. Nie oznacza to jednak, że musimy temu kontaktowi poświęcać najwięcej czasu. Tak np. dzieje się  w życiu osób konsekrowanych. Jeżeli mówimy o czasie wyłącznie poświęconym Bogu, to w życiu osoby świeckiej nie musi to być duża ilość czasu, jednak jakiś czas na spotkanie tylko z Bogiem musimy poświęcić. Zasadnicze jest natomiast to, byśmy mieli stale świadomość, że żyjemy przed Bogiem i dla niego niezależnie od tego, co i gdzie robimy. Jest to zatem raczej problem przytomności życia niż problem czasu. Chwile w ciągu dnia poświęcone jedynie Bogu są potrzebne, by utrzymywać tę niezbędną świadomość. Zatem w naszej regule powinny być uwzględnione takie chwile poświęcone jedynie Bogu.

Następnie jakość naszego życia zależy zasadniczo od więzi z najbliższymi: żoną, dziećmi, rodzicami, braćmi, siostrami, ogólnie z całą rodziną i sąsiadami, których w życiu nie zmieniamy tak często, jak np. pracę i związane z nią środowisko. Dlatego ten wymiar także musi mieć zapewniony czas i naszą uwagę Jest to podobnie jak w przypadku więzi z Bogiem, nie wystarczy sama świadomość, że wszystko robimy dla rodziny, ale musi jeszcze być czas na obecność w domu i dla bliskich.

Osobiście uważam, że powinny być ustalone następujące cztery filary –  w relacji do Boga: liturgia, lectio divina, medytacja oraz w odniesieniu do najbliższych: dbałość o wspólnotę w tym wymiarze, czy to rodzinną, czy np. zakonną. Także w mniejszym stopniu o wspólnotę z przyjaciółmi, sąsiadami i w pracy. Ustawiłbym zatem 4 filary:

  1. Liturgia
  2. Lectio divina
  3. Medytacja
  4. Wspólnota w miłości

Te filary pozwalają zachować podwójne przykazanie miłości Boga i bliźniego w najbardziej podstawowym wymiarze. Pierwsze trzy pozwalają rozpoznawać to, co pochodzi od Boga i wprowadza nas w zażyłą więź z Nim. Natomiast ostatni stanowi praktyczny wniosek z trzech pierwszych: buduje jedność w miłości. Bez niego jednak trzy pierwsze mogą tworzyć subiektywne mniemanie o swojej bliskości Boga. Dopiero miłość wyrażająca się konkretnym gestem potwierdza autentyczność relacji z Bogiem.

Mnisi mawiali: „Zachowaj regułę, a reguła zachowa (tj. ocali) ciebie”. Jest to bardzo ważna prawda i racja, dla której warto mieć własną regułę życia. Trzeba zacząć od „małej reguły dla początkujących”, czyli od najbardziej fundamentalnych zasad, pierwszych wskazań mądrości. Dopiero potem można ją doskonalić i postępować naprzód. Tak mówi św. Benedykt na końcu swojej Reguły:

Jeśli więc śpieszysz do ojczyzny niebieskiej, przestrzegaj najpierw z pomocą Chrystusa tej maleńkiej Reguły, którą pisaliśmy dla początkujących. A wówczas, otoczony opieką Bożą, owe wzniosłe szczyty cnoty i wiedzy, o których właśnie wspominaliśmy, i ty także kiedyś osiągniesz! Amen (RegBen 73,8n).

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi