Fundusze indeksowe i paradoks umiejętności

„W ciągu ostatnich 30 lat do branży zarządzania inwestycjami weszło tak wielu zdolnych, zawziętych, ambitnych zawodowców, że każdy z osobna może nie być w stanie wystarczająco często i w odpowiednim stopniu wykorzystywać błędów pozostałych, aby pobić rynkowe średnie” - Charles Ellis, 1975 r.

Ted Williams jest ostatnim bejsbolistą, którego średnia uderzeń w jednym sezonie przekroczyła 0,400. Od 1941 r., kiedy ustanowił ów rekord, nikomu nie udało się go pobić. I możliwe, że nigdy się nie uda. Właściwie, średnia uderzeń dla Major League Baseball jest podobna, jak w latach 40. (0,260-0,270). Dlaczego zatem jednemu graczowi tak trudno osiągnąć dziś 0,400? Dlatego, że wszyscy zawodnicy są dużo lepsi, niż w przeszłości, co sprawia, że rozpiętość najwyższych i najniższych wyników jest mniejsza. Williamsowi prawdopodobnie trudno byłoby dziś powtórzyć swój wyczyn.

A teraz zobaczmy, jak to się ma do postrzegania możliwości inwestycyjnych.

FUNDUSZE INDEKSOWE

Wielu zwolenników inwestowania w fundusze indeksowe błędnie zakłada, że aktywni menedżerowie z biegiem lat stają się coraz gorsi. Widzą tylko to, że dane historyczne wskazują na ciągle rosnącą przewagę funduszy pasywnych nad aktywnymi. Jednak w rzeczywistości, inwestorzy stają się coraz lepsi. Michael Mauboussin w swojej książce „The SuccessEquation” nazwał to zjawisko paradoksem umiejętności. W miarę, jak te ostatnie rosną, wyniki stają się bardziej spójne, a zatem, o zwycięstwie lub porażce coraz częściej decyduje przypadkowy łut szczęścia. 

KOSZTY MAJĄ WIĘKSZE ZNACZENIE, NIŻ W KIEDYŚ 

Ze względu na węższy zakres zwrotów, przy określaniu osiąganych wyników koszty stały się ważniejsze, niż kiedykolwiek. Ale opłaty w aktywnych funduszach pozostały praktycznie niezmienione, przez co menedżerom trudniej dowieść swej wartości.

Wyższe koszty, w połączeniu z mniejszą liczbą inwestorów, którzy znacząco przewyższają rynek, prowadzą do tego, że fundusze indeksowe jeszcze częściej osiągają lepsze wyniki. 

Według Teorii Znaczenia Kosztów Johna Bogle'a, inwestorzy, jako ogół, uzyskują cały zwrot z giełdy brutto, ale dzielą się tylko tym, co zostaje po odliczeniu kosztów.

Ponadto, inwestorom indywidualnym bardzo trudno ocenić umiejętności aktywnych menedżerów. W większości przypadków, patrzy się po prostu na przeszłe wyniki, a jak wiemy, nie dają one żadnych gwarancji na przyszłość.

Nie mamy kontroli nad rynkiem, ani nad reakcjami innych inwestorów na jego zachowanie. Mamy jednak wpływ na koszty, od których zależy to, jak duży będzie nasz udział netto w zwrotach.

Ponieważ umiejętności zawodowców ciągle rosną, możemy zwiększyć swoje szanse na uzyskanie rynkowych zwrotów, sięgając po proste fundusze indeksowe lub ETF-y.

Na rzecz indeksowania zawsze przemawiały poważne argumenty. Coraz lepsze kwalifikacje zarządzających inwestycjami będą sprawiały, że w przyszłości argumenty te będą tylko silniejsze.

 

Na podst. Index Funds and the Paradox of Skill, A Wealthe of Common Sense

 

Sieci społecznościowe

Tagi