Giełdowe pułapki, czyli jak twój mózg sabotuje inwestowanie

Na rynku akcji Inwestorzy często są swoimi największymi wrogami. A to dlatego, że ich umysły i postrzeganie rzeczywistości zdane są na mechanizmy biologiczne, sprawiające czasem kłopoty. Oto, jak mózg może sabotować inwestowanie.

1. Potrzeba obrony: nasze mózgi kochają mieć rację i nienawidzą się mylić.

W książce „Driven: How Human Nature Shapes Our Choice” („Sterowani: jak natura ludzka determinuje nasze wybory”), profesorowie Harvard Business School, Paul Lawrence i Nitin Nohria, twierdzą, że ludźmi kierują cztery popędy: zdobywanie, implementacja, uczenie się i obrona. Mamy wrodzony instynkt obronny, dlatego wielu inwestorów będzie raczej trzymać się przegranej inwestycji, niż przyzna się do błędu.

„Myślenie o popełnionym błędzie powoduje napięcie, które uwalnia hormony stresu: kortyzol i epinefrynę. To neuroprzekaźniki, które stosunkowo szybko szkodzą organizmowi, uruchamiając różne procesy, takie jak podwyższona częstość akcji serca, przyśpieszone oddychanie, mobilizacja ciała do walki lub ucieczki i stany zapalne” - wyjaśnia dr Janice Dorn, psychiatra i współautorka książki „Mind, Money and Markets” („Umysł, pieniądze i rynki”).

Kiedy zaś mamy rację, uwalniają się adrenalina i dopamina, co sprawia, że czujemy się dobrze, dominujemy i jesteśmy niepokonani. „Mieć rację” uzależnia.

Aby radzić sobie z tym uzależnieniem, należy z wyprzedzeniem planować działania i zasady inwestowania, czyli to, kiedy i dlaczego kupujemy lub sprzedajemy akcje.

2. Efekt zaprzeczenia: trudno jest przyznać, że się mylisz, nawet gdy dowodzą tego fakty.

Ludzie mają ograniczoną zdolność do przetwarzania informacji i nawet niezbite fakty potrafią nie mieć takiej mocy, by zmienić czyjeś przekonanie. Politolodzy Brendan Nyhan i Jason Reifler zaobserwowali, że konserwatyści upierali się, iż Irak miał broń masowego rażenia, nawet kiedy dowody wskazywały na coś przeciwnego. Kiedy nasze przekonania są fałszywe, możemy paść ofiarą zjawiska, które Nyhan nazywa „backfire effect” („efekt na przekór”). To naturalny mechanizm obronny, pozwalający uniknąć dysonansu poznawczego.

3. Efekt potwierdzenia: mamy tendencję, by dostrzegać tylko to, czego szukamy.

Większość z nas chce wierzyć, że nasze umysły są otwarte i formułujemy opinie tylko na podstawie racjonalnych dowodów. Ale mamy naturalną tendencję do wybierania informacji, które zgadzają się z naszymi przekonaniami i odrzucania tych, które nam nie pasują.

Zniekształcenie poznawcze (efekt potwierdzenia) to skłonność do poszukiwania i przyjmowania do wiadomości tylko tego, co potwierdza utrwalony pogląd. Z tego powodu inwestorzy stają się zbyt pewni siebie i trzymają za długo pozycje, które dawno powinni zamknąć. Sprzedają dopiero wtedy, kiedy ból z powodu strat staje się nie do zniesienia. A i wówczas zrzucają winę na kogoś (lub coś) innego.

4. Myślenie życzeniowe: wierzymy i mamy nadzieję, że nam się uda.

Często wierzymy w coś tylko dlatego, że bardzo pragniemy, aby było to prawdą, nawet wbrew faktom. Mamy prawo oczekiwać, by niektóre pragnienia się spełniały, ale rynki są silniejsze od naszych życzeń.

„Nie możemy narzucić naszych potrzeb i oczekiwań rynkowi, takie działanie jest głupie. Rynki nie wiedzą kim jesteśmy i nie obchodzi ich, co myślimy” - pisze dr Janice Dorn.

5. Iluzja grupowania: wszędzie szukamy jakichś ogólnych prawidłowości.

Mamy wrodzoną potrzebę odnajdywania we wszystkim sensu i wytłumaczenia dla tego, czego doświadczamy, choć wydarzenia mogą być zupełnie przypadkowe. Iluzja grupowania pojawia się wtedy, gdy raz wyda nam się, że widzimy związek między jakimiś zjawiskami, a potem szukamy informacji, które potwierdzają naszą wiarę w istnienie owej współzależności.

Inwestujący w złoto zakładali, że wzrost deficytu publicznego, spadek dolara i stymulacja prowadzona przez bank centralny podbiją ceny tego kruszcu, chociaż w zeszłym roku stracił on na wartości 28%. Nawet jeśli w przeszłości była korelacja między cenami złota i poluzowaniem ilościowym, nie ma pewności, że będzie istniała nadal w przyszłości. Liczba zmiennych w gospodarce jest nieskończona i środowisko rynkowe podlega ciągłej ewolucji. 

„W złożonym systemie adaptacyjnym, takim jak giełda, łatwo jest identyfikować korelacje, które nie istnieją lub mają miejsce tylko okazjonalnie. Jednym z najczęstszych błędów jest to, że inwestorzy mylą swoje szczęście ze swymi umiejętnościami” - pisze dr Dorn.

Sieci społecznościowe

Tagi