Gotówka na kanapie u psychologa

Po zrobieniu doktoratu z psychologii klinicznej w 1999 r., Brad Klontz miał 100 tys. dolarów zadłużenia. Zobaczył, że jego znajomi inwestują w spółki technologiczne. Sprzedał więc wszystko, co miał i kupił akcje firm internetowych, na kilka miesięcy przed pęknięciem bańki.

Po tej katastrofie i poniesieniu ogromnych strat, zaczął się zastanawiać, jak ktoś taki jak on, „inteligentny i rozsądny facet", mógł postąpić tak głupio ze swymi pieniędzmi. Stwierdził, że psychologia zupełnie ignoruje temat pieniędzy, zatem rozpoczął rozmowy z członkami swojej rodziny.

Zdał sobie wówczas sprawę, że jego inwestycje były wynikiem „pokoleniowych przekonań na temat pieniędzy". Jego dziadek wszystko stracił podczas Wielkiego Kryzysu i nigdy więcej nie trzymał pieniędzy w banku, tylko w pudełku na strychu. Matka i dr Klontz odziedziczyli te same przekonania. Klontz uznał, że aby stać się bogatym, musi odrzucić przejęte od rodziny podejście. „Nastąpił efekt wahadła i stałem się zbyt agresywny" – wspomina.

Dziś jest psychologiem finansowym, jednym z nielicznych specjalistów, pomagających planistom finansowym i terapeutom w zrozumieniu motywacji i uprzedzeń ludzi w stosunku do pieniędzy.

Dr Klontz jest zdania, że u terapeutów istnieje bariera psychologiczna, wynikająca z negatywnych opinii na temat bogatych i negatywnych skojarzeń z pieniędzmi. Zygmunt Freud uważał np., że istnieje mocne połączenie symboliczne między pieniędzmi i kałem.

Kryzys finansowy z 2008 r. sprawił, że wzrosło zainteresowanie psychologią inwestowania.

Dr Traeger-Muney specjalizuje się w leczeniu spadkobierców. Uważa, że szkalowanie „1 proc." najbogatszych w następstwie kryzysu finansowego spowodowało problemy psychologiczne u bardzo bogatych. „Media pokazują ich w złym świetle. Ludzie majętni nie chcą się przyznawać się do bogactwa, pragną pozostać w cieniu".

Spadkobiercy dużych majątków mają własne problemy. „Uważają, że nie zasługują na pieniądze i mają z tego powodu poczucie winy" – mówi dr Traeger-Muney. Nawet język, którego używamy do opisania takich ludzi, jest szyderczy. Jest wiele negatywnych wyrażeń związanych ze spadkobiercami: „srebrna łyżeczka", „rozpieszczony bachor".

Pani doktor przytacza też przykład jednej ze swych klientek, ekolożki, której rodzina zarobiła na eksploatacji lasów, co było sprzeczne z jej systemem wartości. Wstydziła się tej sytuacji i z odziedziczonymi pieniędzmi nie robiła niczego produktywnego. Dr Traeger-Muney zachęciła ją do zbadania historii rodziny. Klientka odkryła, że jej przodek, założyciel firmy, ustalił, że pewne grunty mają pozostać nietknięte. To pomogło jej znaleźć sposób, w jaki mogłaby wesprzeć rodzinny biznes w przeciwdziałaniu negatywnym skutkom wyrębu lasów.

Pani Price prowadzi coaching terapeutów i planistów finansowych. Uważa, że wiele osób sabotuje sukcesy finansowe, gdyż nie lubią „fortuny". Jednym z jej klientów jest przedsiębiorca, który tracił wielokrotnie pieniądze, ponieważ jego rodzice mieli społecznikowskie poglądy i nie cenili bogactwa.

Stawki stosowane przez psychologów finansowych wahają się od 175 dol. do 500 dol. za godzinę lub są równowartością określonego odsetka wartości aktywów, należących do klienta. Pani Price ma niższe stawki dla klientów o skromnych dochodach. „Jeśli ktoś twierdzi, że to drogo, pytam: a czy myślałeś, ile kosztuje rozwód?" – mówi.

 

 

Na podst. Shrinks with cash on the couch, Emma Jacobs, The Financial Times

 

Sieci społecznościowe

Tagi