Indeksowanie nie jest panaceum na wszystko

„Luka behawioralna” to różnica między raportowanymi zwrotami danego funduszu, a rzeczywistymi wynikami jego inwestora. Pojawia się, gdy ten ostatni podejmuje złe decyzje. Inwestycje indeksowe, dzięki niskim kosztom i opłatom, dają wiele korzyści. Ale równie, o ile nie bardziej, istotne jest zachowanie samych inwestorów.

 

 

 

 

Nie ma wątpliwości, że popularność inwestowania indeksowego jest coraz większa. 1 listopada 2003 r. aktywa funduszy pasywnych stanowiły 12% wartości aktywów wszystkich funduszy inwestycyjnych i ETF-ów w USA (bez funduszy funduszy i rynku pieniężnego). Obecnie, odsetek ten wynosi 27% i nadal rośnie. Spójrzmy na szerszy trend automatyzacji, który oznacza, że potrzeba coraz mniej pracowników. Odczuwają to także menedżerowie portfeli. Indeksy dają rozwiązania inwestycyjne, które są znacznie tańsze, bardziej zdyscyplinowane, mają większą skalę i są bardziej wiarygodne. Inwestowanie pasywne jest tylko kolejną, prostą metodą ilościowego zarządzania portfelem. Podczas gdy moc obliczeniowa wzrasta, koszty dostępu do danych i transakcji spadają. Początkowo, popularność ETF-ów wynikała tylko z niskich kosztów indeksowania. Dziś, dzięki rozwojowi metod ilościowych, tanieją wszystkie strategie. Nowe ETF-y z czasem zaadaptowały strategie aktywnego zarządzania, które zostały zautomatyzowane za pomocą indeksów i wprowadzone na rynek jako tanie produkty. Znakami rozpoznawczymi tych produktów stały się indeksy fundamentalne i inteligentne beta. Tak więc, fundusze indeksowe i nisko kosztowe metody ilościowe uczyniły inwestowanie tańszym i łatwiejszym. Lecz nadal problemem jest zachowanie inwestorów. Inwestowanie przez internet miało (dzięki automatyzacji) ograniczyć ich aktywność (zmniejszyć liczbę niepotrzebnych transakcji): im mniej decyzji podejmuje przeciętny inwestor, tym lepsze osiąga wyniki. Najlepiej by było, gdyby wyeliminował też automatyczne zmiany w portfelu. Szeroki trend, jakim jest ilościowe zarządzanie pieniędzmi, może być dobrodziejstwem dla większości inwestorów. Ale to nie jest panaceum na wszystkie problemy. Inwestorzy prawie zawsze zostawiają sobie otwartą furtkę, możliwość ingerowania w pasywne inwestycje. Tymczasem, więcej korzyści by odnieśli, rezygnując z prób wygenerowania niewielkiego, dodatkowego alfa. W spokojnych okresach zwykle trzymamy się zasad pasywnego inwestowania. Lecz prawdziwym testem jest trzymanie się ich w momentach strachu i chciwości, które na rynkach finansowych pojawiają się z nieuchronną regularnością. Opracowanie zasad inwestowania może być stosunkowo proste, ale ich bezwzględne przestrzeganie już takie nie jest. A tak się składa, że im coś trudniejsze w realizacji, tym większe daje korzyści. Cóż, podczas gdy samo indeksowanie jest dla większości inwestorów wielkim krokiem naprzód, wszystko i tak sprowadza się do tego, że każdy z nas tworzy i zmienia w czasie swoje podejście inwestycyjne. Od podjęcia (lub zaniechania) trudnych decyzji zależy nasz sukces inwestycyjny. Parafrazując słynny komentarz Winstona Churchilla na temat demokracji, indeksowanie jest najgorszą formą inwestowania z myślą o emeryturze, ale wszystkie inne metody są jeszcze gorsze. Dużą wadą inwestowania indeksowego jest to, że nie rozwiązuje problemów wynikających z natury ludzkiej.

 

Na podst. Indexing is no panacea for investors, Abnormal Returns

Sieci społecznościowe

Tagi