Inwestorzy często ignorują proste prawdy

Pierwszy sygnał, że inwestycja jest bardziej ryzykowna, niż się zdaje, jest bardzo prosty. Otóż oferuje ona zwrot, który jest wyraźnie wyższy, niż zwroty z innych inwestycji, obciążonych teoretycznie porównywalnym ryzykiem. Idea, że ryzyko i zwroty podążają w parze, to podstawa, niemniej inwestorzy często ją ignorują.

Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy inwestują w instrumenty o stałym przychodzie. Strzeżcie się każdego, kto oferuje wysoko dochodową, „bezpieczną” inwestycję. Jeśli byłaby faktycznie taka bezpieczna, a zarazem dawała dochód powyżej średniej, spółka by jej nie oferowała, tylko zatrzymała ją dla siebie.

Większość inwestycji o stałym przychodzie to obligacje, czyli pożyczki. Jeśli inwestujesz w coś, co przynosi 6 proc. dochodu, oznacza to, że pożyczasz pieniądze firmie, która płaci z własnej kieszeni 6 proc. odsetek. Gdyby spółka ta miała możliwość zaciągnięcia tańszego kredytu, skorzystałaby z tego. Skoro tego nie zrobiła, to, generalnie rzecz biorąc, dlatego, że jest zbyt ryzykowna, by mieć dostęp do niższych stóp procentowych. Wyższe stopy są rekompensatą za ryzyko, jakie ponosi pożyczkodawca.

Podsumowując: podczas inwestowania w instrumenty o stałym przychodzie, uważajcie na „darmowy lunch”, czyli inwestycje o niskim ryzyku i wysokiej rentowności. Z ofertami „darmowego lunchu” wiąże się najczęściej wiele dodatkowych zobowiązań. Jeżeli ktoś naprawdę szuka bezpiecznych, wysokiej jakości, gwarantowanych zwrotów w dolarach, niech postara się spłacić swój kredyt hipoteczny lub inne długi.

 

Na podst. The Simple Truth Investors Often Ignore, Michael Kitces, The Wall Street Journal 

Sieci społecznościowe

Tagi