Jacy rodzice żyją dłużej?

Autorzy porównują długość życia osób, których dzieci studiowały i tych, których latorośle dyplomu nie zdobyły. Aby metodologicznie miało to ręce i nogi, porównują rodziców podobnych pod względem wykształcenia i sytuacji finansowej. Kluczowy wniosek: ci, których dzieci skończyły studia, żyją dłużej.

„Edukacyjne osiągnięcia dorosłych potomków wywierają niezależny wpływ na śmiertelność ich rodziców, nawet po uwzględnieniu własnych zasobów społeczno-ekonomicznych tych drugich” – piszą autorzy. Stawiają oni hipotezę, że wykształcone dzieci zachęcają rodziców do przyjmowania zdrowszych zachowań i dlatego ci żyją dłużej.

Wnioski z opracowania dotyczą ustalenia związku przyczynowego między edukacją dzieci i zdrowiem ich rodziców. Niestety, nie udało się jednoznacznie udowodnić takiego związku w badaniach empirycznych, choć teoria brzmi prawdopodobnie.

Ale dlaczego nie na odwrót? Możliwe, że to zdrowsi rodzice są w stanie zapewnic dzieciom lepszą edukację. Albo może jest jakiś trzeci czynnik, który prowadzi zarówno do lepszego zdrowia, jak i większych inwestycji w kształcenie potomstwa, taki, jak np. cierpliwość i wytrwałość czy bogactwo.

Możliwe też, że ci rodzice, którzy myślą o przyszłości i są przezorni, częściej ćwiczą, nie palą, zapinają pasy bezpieczeństwa i dlatego żyją dłużej. Te same cechy mogą sprawiać, że są większe szanse na to, iż przygotują dzieci do pójścia na studia, pod względem naukowym i materialnym. Byłby to przyczynek do teorii kapitału ludzkiego, która jest kołem zamachowym ekonomii pracy.

Teoria ta zakłada, że te same cechy, które powodują, że bardziej inwestujemy w swoje zdrowie (np. cierpliwość), skłaniają nas do intensywniejszego inwestowania w wykształcenie. Osoba, która myśli o przyszłości, troszcząc się o swoje zdrowie, prawdopodobnie myśli o niej także wtedy, gdy dba o edukację swoich dzieci.

Autorzy artykułu, Esther Friedman z RAND Corporation i Robert Mare z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles, odnotowują, że alternatywna interpretacja jest możliwa: „Oczywiście, znalezienie takiego powiązania nie pozwala udowodnić związku przyczynowego (np. niezaobserwowane cechy osobowości mogą być skojarzone ze śmiertelnością rodziców, ich zdrowymi zachowaniami i posyłaniem dzieci do szkół)”.

Zgadzam się z autorami, że ich praca nie wykazuje związku przyczynowego, dlatego nie widzę powodu, aby wybrać ich interpretację: „Te stwierdzenia są spójne z teorią, że potomkowie z wyższym wykształceniem mogą bezpośrednio przyczyniać się do poprawy zdrowia swych rodziców”. Skoro nie ma wyników badań empirycznych, które także byłyby spójne z tą teorią…

Możliwe, że ten twardy orzech do zgryzienia przestanie być problemem i wiarygodny test pozwoli stwierdzić, czy edukacja dzieci bezpośrednio wpływa na zdrowie i życie rodziców. Wymaga to innego metodologicznego podejścia, niż zaprezentowane w artykule. Jedna z opcji: eksperyment naukowy.

Zagregujcie miliony podobnych przypadków i już macie taki eksperyment, który wygenerował mnóstwo prac, opisujących dobrze zbadany związek przyczynowy, jeśli chodzi o wpływ wykształcenia na zarobki, przestępczość i śmiertelność. Zastosujcie to samo podejście, zastanawiając się nad tym, czy edukacja dzieci wpływa na długość życia rodziców, a otrzymacie przekonującą odpowiedź na bardzo interesujące pytanie.

 

Na podst. Study on Parental Longevity Is Short on Causation, Susan Dynarski, The New York Times

Sieci społecznościowe

Tagi