Jak firmy funduszowe mogą uprościć swoje oferty

Możliwe, że większość nowicjuszy wybierze fundusz, który dostał w rankingu 4 gwiazdki albo 5. Lub zdecyduje się na jakiś z czołówki listy, która wyskoczyła, gdy w Google wpisali „najlepsze zwroty”. Prawda jest taka, że dzisiaj trzeba mieć niezłego farta, by spotkać inwestora potrafiącego nazwać jedną czy dwie pozycje, które zajmuje jego fundusz inwestycyjny. Moim zdaniem, firmy funduszowe mogłyby stać się bardziej przyjazne, gdyby stosowały się do zasady „ma być proste, głupcze”.

Po pierwsze, powinny oferować klientom jakiś rodzaj prostego oprogramowania do robienia rentgena. Kiedy inwestorzy wybieraliby wiele funduszy z jednej firmy, mieliby przynajmniej jakieś pojęcie, na ile te się pokrywają. Zbyt często spotykam indywidualnych inwestorów, mających 3 czy 4 fundusze inwestycyjne, którym trzeba tłumaczyć, że wiele z ich inwestycji to jedno i to samo.

Po drugie, koniec z odsyłaczami. Budzą we mnie wstręt. Wiem, firmy funduszowe powiedzą, że to po prostu część procesu regulacyjnego, ale kiedy dajesz co najmniej 10 przypisów na dole reklamy, prawdopodobnie chcesz utrudnić klientom życie. Niestety, większość inwestorów nigdy tych przypisów nie czyta, żeby zyskać realną wiedzę o funduszach.

Wreszcie – ma być przejrzyście. Im łatwiej inwestorowi porównywać jabłka z jabłkami, tym lepsze będą jego doświadczenia. Firmy funduszowe często stosują niejasne benchmarki, których klienci nie rozumieją, albo prezentują zwroty w taki sposób, że inwestorom trudno zobaczyć, ile, tak naprawdę, mogliby zyskać netto, inwestując w dany fundusz.

 

Na podst. How Fund Companies Could Simplify Their Offerings, Ted Jenkin, The Wall Street Journal

Sieci społecznościowe

Tagi