Jak korzystać z łask Ducha Świętego O. Włodzimierz Zatorski OSB

Weźmijcie Ducha świętego- wołał Jezus po Zmartwychwstaniu. Weźcie, jeśli chcecie – można dopowiedzieć. Każdy z nas odpowie – oczywiście że chcemy! Dlaczego więc nie bierzemy? Nie umiemy „chcieć”?  Nie umiemy poprosić? Dlaczego nie bierzemy mimo obietnicy tak wielu darów, które równocześnie z Duchem Świętym możemy otrzymać? Ojcze Włodzimierzu, co to oznacza „przyjąć Ducha Świętego”. Jakie warunki musimy spełnić, żeby tego Ducha otrzymać ? Jak prosić, jak się modlić, żeby zostać wysłuchanym i  uczestniczyć w nowym zesłaniu?

Pokój wam! (J 20,19) – takie są pierwsze słowa Pana Jezusa Zmartwychwstałego do swoich uczniów. Nie jest to szablonowe pozdrowienie. W tym jedynym w historii dniu uzyskuje ono pełne brzmienie: „pokój” przynosi nowe życie. Kiedyś powiedział: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję (J 14,27). I właśnie w tym momencie daje ten pokój. My pragniemy pokoju, wołamy o pokój, a tak trudno nam go zachować i to zarówno w relacjach z innymi ludźmi, jak w relacjach pomiędzy narodami. Potrafimy walczyć o pokój „do ostatniego żołnierza”. Ale w ten sposób nie dochodzimy do pokoju. Prawdziwy pokój rodzi się z miłości.

Na krzyżu Pan Jezus objawił swoją pełną miłość do nas. Przez Jego śmierć Bóg Ojciec ukazał jak bardzo nas umiłował i jakie jest Jego nastawienie do nas, czyli jaki jest Jego Duch. I właśnie tego Ducha chce nam dać. Zobaczmy: Pan Jezus na krzyżu powiedział: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha (Łk 23,46). Chrystus jako Człowiek oddał ducha, to znaczy zmarł jak każdy człowiek ziemski. Zmartwychwstanie oznaczało natomiast otrzymanie Ducha Bożego, który daje życie. I właśnie tego Ducha, który ożywił Jezusa pomimo śmierci, przyszedł dać uczniom: Weźmijcie Ducha Świę­te­go (J 20,22).

Kiedyś, na początku Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą (Rdz 2,7). Tchnienie (hbr. ruah), czyli ducha, przez co stajemy się istotami żywymi. Jest to duch życia ziemskiego. Ta prawda powtarza się przy początku życia każdego z nas. To tchnienie życia jest nam dawane bez naszego udziału, bez naszej uprzedniej zgody – nie mogło takiej być, bo nas nie było. Tutaj jednak, w dniu Zmartwychwstania Pan Jezus mówi: Weźmijcie Ducha Świę­te­go. Jest to wezwanie, propozycja, gest ofiarowania. Jeżeli chcesz, weź!

Człowiek jest wolny, może tego Ducha wziąć lub nie, może Boży dar przyjąć albo odrzucić. Jesteśmy wolni w tym wyborze. Możemy tak bardzo być przywiązani do naszego ziemskiego ducha, ducha uzależnionego od tego, co tu możemy otrzymać, zdobyć, czym się możemy tutaj szczycić: pieniądze, sukces, znaczenie, władza, zabawa..., że nie jesteśmy w stanie przyjąć tego Ducha, którego chce nam dać Pan Jezus. Duch tego świata jest duchem niepokoju, lęków, namiętności, pretensji, żalów…, czego doświadczamy w naszym życiu. Mimo takich doświadczeń, można być przywiązanym do tego ducha tak mocno, że nie jesteśmy w stanie przyjąć Ducha Świętego.

I chociaż nic lepszego dla nas, nad przyjęcie Ducha, to jednak przyjęcie Go wiąże się z jednoczesnym wyrzeczeniem się ducha tego świata, a to oznacza śmierć dla świata. To jest najtrudniejsze i wiąże się z krzyżem. Tak jak na krzyżu Chrystus ze względu na nas oddał swojego ducha Ojcu, po to, by otrzymać od Niego dla nas nowego Ducha, tak i my, aby otrzymać Ducha Świętego, musimy oddać starego ducha.

Ducha Świętego trzeba przyjąć osobiście, bo On sam jest Osobą-Darem. Może Go przyjąć tylko osoba w pełnej wolności. Aby Go przyjąć trzeba Go wcześniej pragnąć i zaprosić, czyli modlić się o Niego. Przyjąć Ducha Świętego znaczy przyjąć nową zasadę życia, którą trzeba samemu wybrać. Duch daje życie, jest zasadniczym dynamizmem życia, on ożywia nasze wszystkie pragnienie, dążenia, nastawienia. Najbardziej wyraźnym przejawem tego nowego nastawienia jest miłość bliźniego, już nie jako nakaz moralny, ale jako wewnętrzne pragnienie. W okazywaniu miłości widzimy swoje szczęście. Pan Jezus powiedział kiedyś: więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu (Dz 20,35).

Doświadczamy tego wówczas, gdy mamy w sobie nowego Ducha. Stary człowiek w nas lęka się o swoje dobro i przez to jest zamknięty, boi się oddać coś, bo straci. Ponadto nie wierzy, że się coś zmieni, że może być inaczej, że ludzie będą lepsi… Ostatecznie jednak wie, że zbliża się do śmierci, która kojarzy się z kresem i budzi lęk. W swoim zalęknieniu zapomina, że wszystko pochodzi od Boga, w tym nasze życie doczesne, a tym bardziej życie, które daje przez Ducha! W tym zapomnieniu zbytnio troszczymy się o to, co mamy jeść i co mamy pić, liczymy tylko na siebie i nie otwieramy się na moc z góry. Wobec przemijalności rodzi się w nas rozpacz.

Tylko Duch, nowy duch ożywiający nas, może nam przywrócić życie. O tego Ducha modlił się Jana Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Polski: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi”. Ta modlitwa jest stale aktualna. Ale nie wystarczy, że on się modlił, trzeba abyśmy tego Ducha przyjęli. Dzisiaj mówi nam Pan Jezus: Weźmijcie Ducha Świę­te­go (J 20,22). On naprawdę nam Go daje. Ale od nas zależy, czy Go przyjmiemy.

W Ewangelii Pan Jezus woła: Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije. Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej po­płyną z jego wnętrza (J 7,37n). Przedziwne jest to, że upragniony dar jest tak łatwo dawany. Wystarczy tak niewiele: „przyjść do Jezusa i zacząć pić”, czyli po prostu poprosić. On go chętnie da, ale pod jednym warunkiem: jeżeli z naszej strony będzie odpowiednia otwartość na przyjęcie tego daru. Bo sam dar jest po pierwsze darem, to znaczy nie jest czymś, co nam się należy, do czego możemy mieć pretensję, po drugie ten dar nie jest czymś, ale żywą więzią osobową, jest miłością, która domaga się wzajemności. Nie jest czymś, co można posiadać, ale komunią, a nawet więcej: ten dar jest Osobą, Duchem Świętym, Osobą komunią i miłością. Sami nie jesteśmy w stanie zrealizować miłości właśnie dlatego, że jedynie Bóg jest miłością, a my możemy w niej mieć jedynie udział przez całkowite zawierzenie, przez udział w Nim, co się dokonuje przez Ducha Świętego.

O. Włodzimierz Zatorski OSB

Autor

 

O. Włodzimierz Zatorski OSB - mnich z Opactwa Benedyktynów w Tyńcu. Urodzony w 1953 r. Do klasztoru wstąpił po ukończeniu fizyki na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1980 r. Uroczystą profesję złożył w 1984 r., a w 1987 r. został wyświęcony na kapłana. W latach 1991–2007 dyrektor Wydawnictwa Benedyktynów TYNIEC. Był przeorem i magistrem nowicjatu. Obecnie szafarz klasztorny, opiekun oblatów i rekolekcjonista.

Dotychczas opublikował: Przebaczenie (1996), Kiedy mówimy „Ojcze nasz…” (1999), Usłyszeć słowo Boże (1999), Przewodniczka wiary (2001), Psalmy – szkoła mądrości (2004), Od bogów pogańskich do Boga żywego (2004) – wywiad z prof. Anną Świderkówną, Otworzyć serce (2005),Droga człowieka (2006), Milczeć, aby usłyszeć (2007), Pokora (2008), Kto pragnie szczęścia(2008), Tyniecka droga krzyżowa (2008), Dziesięciokrąg (2009), Rozważania liturgiczne na każdy dzień. T. 1: Adwent i okres Bożego Narodzenia (2009), T. 2a: Wielki Post (2010), T. 2b: Okres wielkanocny (2011), T. 3: Okres zwykły 1–11 (2010) , T. 4: Okres zwykły 12–23 (2010), T. 5: Okres zwykły 24–34 (2010), Acedia dziś (2010), Boże miłosierdzie (2011), Ład i pokój (2011), Osiem duchów zła (2012), Po owocach poznacie (2012), Prawda w życiu człowieka (2013),  Po obu stronach rzeki (2013),  Słowo wcielone (2014), Jesteśmy ludźmi i nie wiemy, kim jesteśmy (2015).

Wszystkie artykuły autora

Sieci społecznościowe

Tagi