Jak kupujecie jedzenie?

Sposób, w jaki robicie swoje cotygodniowe zakupy spożywcze, może wiele powiedzieć o waszym stylu inwestycyjnym.

Nabywanie dóbr, by siebie nakarmić – żeby rosnąć albo utrzymać organizm na chodzie, to niezbędna życiowa umiejętność. Uważam, że inwestycje kupuje się po to, aby majątek rósł lub żeby go utrzymać.

Może zastanowienie się nad jednym aspektem swojego życia może pomóc w innym? Prawdopodobnie, wiele osób uzna mój styl robienia zakupów spożywczych za dość ekscentryczny - ale możliwe, że idzie on ręka w rękę ze stylem inwestowania.

No więc, jak kupujecie jedzenie? Macie listę zakupów, czy działacie spontanicznie? Nabywacie tylko znane marki, czy jesteście zwolennikami tańszych „marek własnych”? Czy kupujecie więcej dań gotowych, czy surowych składników? Doceniacie zdrową żywność i sprawdzacie etykietki, w poszukiwaniu ukrytych zagrożeń? Wielkie cotygodniowe zakupy, czy częstsze i mniejsze? Robicie je przez internet? W supermarkecie, czy w specjalistycznych sklepach?

Mam nadzieję, że zaczynacie dostrzegać, że chodzi mi o behawioralne paralele między kupowaniem żywności a inwestowaniem.

Moje własne zwyczaje zakupowe, jeśli chodzi o jedzenie, bazują na trzech kryteriach:

  • Czy cena danego produktu jest obniżona (zwykle o ponad 50%, często do 90%)?
  • Czy to jest coś, co możemy zamrozić albo spożyć w najbliższej przyszłości?
  • Czy to jest coś, co lubimy i jest zdrowe?

Tak, dobrze przeczytaliście: całe nasze jedzenie jest kupowane po obniżonej cenie.

Te zasady oznaczają, że zakupy są przygodą, przypadkowym odkrywaniem. Zwykle nie mamy listy (choć czasami możemy być zmuszeni nabyć jakiś niezbędny produkt). Zamiast tego, jeśli chodzi o wskazówki dotyczące menu, polegamy na zniżkach w supermarkecie. To może prowadzić do kupna czegoś niespodziewanego, łącznie z tym, czego nigdy wcześniej nie próbowaliśmy (i może więcej nie spróbujemy). Ale to dobra zabawa i czasami wyzwanie, żeby przygotować posiłek z przypadkowych składników. To jest gra.

Wszystkie supermarkety stosują zniżki – trzeba tylko się nauczyć, kiedy jest najlepszy czas, żeby się udać do sklepu: zazwyczaj późnym popołudniem lub wieczorem. Mamy szczęście, że możemy spacerkiem (z plecakiem) dojść do trzech dyskontów i niemal codzienne wizyty w nich stały się naszym regularnym ćwiczeniem (mam nadzieję, z korzyścią dla zdrowia). Jako emeryci, mamy na to czas. Oczywiście, nie każdy ma taką swobodę.

Lubimy o sobie myśleć, jako o „profesjonalistach” w kupowaniu żywności, podśmiewując się z ludzi w kolejce, którzy za te same produkty przepłacają 3- albo 4-krotnie. Uważamy też na innych „zawodowców”, którzy mogą capnąć nam sprzed nosa najlepsze oferty. Najwyższym osiągnięciem jest sprawić, by supermarket zapłacił ci, abyś zabrał ze sobą towar po obniżkach. To się czasami zdarza – zazwyczaj razem ze zniżkami dotyczącymi ofert „wieloproduktowych”.

A jakie są tu paralele z moim stylem inwestycyjnym?

  • regularne wizyty na rynku
  • chęć przejrzenia szerokiej gamy produktów
  • przede wszystkim, koncentracja na wartości; takiej, której inni nie widzą albo zauważyli ją (a nawet są nią zainteresowani)
  • upewnianie się, że każdy zakup jest „zdrowy finansowo”
  • trochę zakupów indywidualnych („surowe składniki”) i trochę ETF-ów („dania gotowe”)

Jest podobnie, co?

A jak to jest z wami?

 

Na podst. How Do You Buy Food?, DIY Income Ivestor

Sieci społecznościowe

Tagi