Jak poprawić opiekę nad tymi, których życie dobiega kresu

Powinniśmy prowadzić więcej poważnych rozmów na temat opieki zdrowotnej nad umierającymi, takiej, która zmniejszyłaby ich cierpienia i zapewniła odpowiednią pomoc.

Większość Amerykanów chce umrzeć w domu. Jednak wielu umiera w szpitalu i często są przy tym poddawani agresywnym zabiegom, które – choć stosowane w dobrej wierze – nie pomagają im poczuć się lepiej, ani nie przedłużają im życia. Zamiast tego, sprawiają, że te ostatnie dni lub tygodnie stają się trudniejsze, fizycznie i emocjonalnie.

Aby to zmienić, musiałoby się wydarzyć kilka rzeczy. Po pierwsze, pacjenci, ich bliscy i lekarze muszą uznać, że choć rozmowa o kresie życia jest trudna, to wszyscy kiedyś ją odbędziemy. Złote Standardy, według których szkoli się lekarzy w Wielkiej Brytanii, sugerują, że dobrze to zrobić co najmniej 6 miesięcy przed śmiercią pacjenta.

Nikt, nawet doświadczeni lekarze, nie jest w stanie łatwo i precyzyjnie przewidzieć, kiedy nastąpi koniec, nie ma więc niczego złego w tym, by przeprowadzić taką rozmowę wcześniej. Pozwoli to wszystkim stronom zmniejszyć stres, gdy nadejdzie pora.

Wydatki na opiekę zdrowotną znacznie rosną w ostatnich 6 miesiącach życia. Dobrze, jeżeli przekładają się na pomoc, którą pacjent wyraźnie odczuje. Ale wiele badań pokazuje, że te miliardy wydawane na respiratory, toksyczne leki i inne terapie, nie pomagają poczuć się lepiej i żyć dłużej, a jedynie sprawiają, że okres ten staje się tym bardziej nieprzyjemny.

Dlatego tak ważne jest zaplanowanie końcówki życia, kiedy jeszcze jesteśmy zdrowi, spisywanie testamentów i rozmowy na ten temat. Dzięki temu, nie umrzemy samotni, w szpitalnym łóżku, podłączeni do rurek i cewników, jeszcze za to płacąc.

 

Na podst. How to Improve End-of-Life Care, Rita Redberg, The Wall Street Journal 

 

Sieci społecznościowe

Tagi