Jak upływa czas? - Anselm Grün OSB

Czas to życie. Nasze starzenie się jest uwarunkowane również tym, że wydaje się nam, iż odczuwamy upływ czasu. Jesteśmy tego świadomi podobnie jak przesypywania się piasku w klepsydrze. Wraz z tym, jak przybywa nam lat, czujemy, że czas płynie coraz szybciej. Kiedy nagle spotykamy przyjaciół z dzieciństwa czy młodości i dostrzegamy, jak się zmienili i jak czas wyrył swoje ślady na ich twarzach, wtedy – przeglądając się w tych twarzach – uświadamiamy sobie, że minione lata pozostawiły swój ślad również w nas.

Hugo von Hofmannsthal, pisarz austriacki, autor libretta do opery "Kawaler srebrnej róży", bardzo dużo rozmyślał na temat przemijającego czasu.

Marszałkowa w "Kawalerze srebrnej róży" stwierdza, że czas to dziwna rzecz. Kiedy żyje się ot tak, z dnia na dzień, sam w sobie nic nie znaczy. A potem, nagle, nie czuje się już nic poza nim; otacza nas ze wszystkich stron i jest w środku nas. Powoli sączy się w twarzach, w lustrze, płynie pomiędzy nami jak w klepsydrze, bezgłośnie, niepowstrzymanie. Aż chce się wstać z łóżka w środku i zatrzymać wszystkie zegary… Zegary można zatrzymać, ale czas biegnie dalej.

Z biegiem lat coraz częściej doświadczamy tego szczególnego wrażenia, że czas przecieka nam między palcami, że zostaje nam go coraz mniej. To doświadczenie ograniczonego i skończonego czasu niektórych napawa lękiem. Reagują oni paniką i nie chcą zaakceptować rzeczywistości. Próbują tuszować ślady mijającego czasu, używając kremów wygładzających zmarszczki lub decydując się na lifting swojej wiotczejącej skóry. Inni rzucają się w wir pośpiechu i zajęć. Pragną jak najintensywniej wykorzystać czas, jaki im pozostał, upychając w nim wszystko, co tylko możliwe. A jednak wciąż mają wrażenie, że czas jak gdyby przed nimi ucieka, coraz szybciej i nieodwołalnie. Staje się on wtedy przeciwnikiem, z którym podejmują walkę, a nie jest to takie obcowanie z czasem, jakie zaleca nam Jezus lub do jakiego zachęca nas filozofia grecka.

Grecy nadali swojemu doświadczeniu związanemu z czasem formę mitu. Poprzez opowiadanie uwydatniono w nim wzbudzający lęk aspekt czasu jako siły pochłaniającej, czyli to, czego doświadczamy aż do dzisiaj w swoim życiu i co stanowi dla nas tajemnicę czasu. Ów starożytny mit opowiada nam o prabogu Chronosie, który pożarł swoje dzieci ze strachu przed tym, że mogłyby zgłosić pretensje do tronu. Jednak jego małżonka Rea przechytrzyła go. Kiedy Chronos urodził Zeusa, zawinęła w pieluszki ogromny kamień i gdy Chronos połknął kamień, Zeus mógł go pokonać.

Dzisiaj mówimy jeszcze o chronometrze, czyli mierniku czasu. Greckie chronos to czas odmierzany, pojmowany ilościowo, którego wciąż jest zbyt mało; czas, który nas pochłania, czas, który traktujemy jak wroga.

Ale nie jest to cała mądrość Greków związana z doświadczeniem czasu. Znali oni również inne słowo na określenie czasu: kairos, czyli czas przyjemny, który jest okazją i szansą. Właśnie w tym greckim sposobie pojmowania czasu Jezus zawsze mówi o kairos, o czasie przyjemnym, czasie wypełnionym. Jest to czas, który został nam dany i z którego wolno nam korzystać. To, czy będziemy traktować czas jako chronos, czy jako kairos, zależy wyłącznie od nas oraz od naszego nastawienia wobec czasu. Jeśli żyjemy całkowicie chwilą, tym, co trwa teraz, wtedy doświadczamy czasu jako Kairom czasu przyjemnego, który został nam podarowany. Czujemy przedsmak tajemnicy czasu, którego nie jesteśmy w stanie zatrzymać, ale który należy jednak do nas w danej chwili. Oddychamy w czasie, odczuwamy w czasie, mamy poczucie czasu.

Starzenie się będzie udane wyłącznie wtedy, kiedy świadomie doświadczymy czasu i przemyślimy naszą relację względem niego.

 

 

Źródło: Anselm Grün, Życie jest teraz. Sztuka bycia dojrzałym, Wydawnictwo Jedność, Kielce

Sieci społecznościowe

Tagi