Jak zostać emerytem w wieku 30 lat

Market Watch opublikował kiedyś artykuł o pewnej parze z Kolorado, która przeszła na emeryturę, gdy oboje mieli po 30 lat (dziś mają po 39). Oto, co było najważniejsze w ich historii: wysokie dochody, gdy byli młodzi, bardzo wysoka stopa oszczędzania, bardzo małe wydatki i sporo czasu poświęconego na pogłębianie wiedzy finansowej. Kiedy kończyli swą aktywność zawodową, zdążyli odłożyć ok. 600 tys. dol., czyli – jak oszacowali – 25-krotność rocznych kosztów swojego życia. Obecnie wydają mniej więcej 25 tys. rocznie. Rzadko jadają w restauracjach, ale w domu odżywiają się bardzo dobrze. Czasami podróżują, lecz jak najmniejszym kosztem. Mają samochód, ale rzadko go używają. Sami dokonują niezbędnych, domowych napraw. Zdarza im się też pracować, lecz „tylko wtedy, kiedy chcą i na własnych warunkach”. Inwestują w fundusze indeksowe i nieruchomości na wynajem. Artykuł skomentowało wiele osób, jednak większość z nich przegapiła najistotniejsze przesłanie: bohaterowie tej historii wcześnie uświadomili sobie, co da im szczęście, a potem konsekwentnie dążyli do tego celu. Oczywiście, „szczęście” dla każdego oznacza coś innego. Ktoś z komentujących chwalił się, że 25 tys. dol. zarabia w dwa tygodnie. Ale liczby mają znaczenie drugorzędne: dobrze jest wtedy, kiedy przychód jest większy, niż wydatki, a nie na odwrót. MarketWatch niezbyt szczęśliwie zauważa, że para z Kolorado stworzyła przepis na przejście na emeryturę w wieku 30 lat. Tymczasem, aby tak szybko spłacić kredyt hipoteczny i zebrać 600 tys. dol. trzeba mieć niezwykle wysokie dochody albo zarobić na opcjach czy też odziedziczyć spory spadek. Trudno cokolwiek z tego uznać za coś osiągalnego dla większości. Oczywista lekcja z tej historii dotyczy raczej tego, że warto zastanowić się, co daje nam szczęście, a także nad tym, że można dużo zyskać, ograniczając wydatki. Na nasze finansowe nawyki mamy dużo większy wpływ, niż na zwroty z inwestycji. Dla każdego, kto myśli o wcześniejszej emeryturze, kluczowa jest też kwestia jakiejś dorywczej pracy. Bohaterowie artykułu pracują „tylko wtedy, kiedy chcą i na własnych warunkach”. Na comiesięczne wydatki potrzebują 2083 dol. plus ok. 400 dol. na podatki. Market Watch nie podaje zbyt wielu szczegółów, możemy się jednak domyślać, że ktoś, kto za młodu cieszył się tak dużym powodzeniem, bez problemu może zarobić kilkaset dolarów, udzielając konsultacji. W kontekście 2083 dol. taka suma robi różnicę. Ponadto, para z Kolorado prowadzi popularny blog Mr. Money Moustache. Same tylko zamieszczane na nim reklamy mogą dać zarobek rzędu kilkuset dol. miesięcznie. Biorąc pod uwagę dwa powyższe źródła dochodu, które wydają się całkiem prawdopodobne, inwestycje naszych bohaterów pozwalają zaspokoić raczej połowę ich comiesięcznych potrzeb. Praca w niepełnym wymiarze może w jakimś stopniu odciążyć portfel inwestycyjny. Jeśli para z Kolorado ma 600 tys. oszczędności, to 4% skala wypłat, czyli 24 tys. rocznie, według powszechnie przyjętej praktycznej reguły, daje spore szanse na to, że te pieniądze nie skończą się przed czasem. Oczywiście, jeśli portfel musi zapewnić tylko 12 tys. rocznie, sytuacja wygląda jeszcze lepiej. Wielu Amerykanów będzie musiało zmienić swój sposób myślenia o emeryturze. Takie rzeczy, jak odpowiednie nawyki finansowe czy niewielkie źródła przychodu, mogą pomóc im rozwiązać problem materialnego bezpieczeństwa na starość.

 

Na podst. How to Retire at 30!, Roger Nusbaum, Advisor Perspectives

Sieci społecznościowe

Tagi