Jak zostać milionerem

Odpowiedź na to pytanie jest zaskakująco prosta. Trzeba mieć coś, czego inni potrzebują, lub tego pragną i na dodatek będą chcieli za to zapłacić…

Jeszcze się zatrzymam w rozwijaniu tezy wstępnej, by w eksperymencie myślowym sprawdzić, czy można inaczej dorobić się milionów. Można oczywiście miliony odziedziczyć, można się dobrze ożenić, wygrać w totka, ukraść, oszukać, zrabować. Można też mieć szczęście. Na przykład posiadać od dziada pradziada kawałek pola, na którym ma właśnie powstać centrum biznesowe. Nie jestem pewien, czy to już kompletna lista możliwych dróg do majątku. A ja chcę  więcej powiedzieć o zarabianiu, czyli o tym jak można dorobić się miliona.

Milion na koncie przed trzydziestką

Ostatnio, jeden z moich znajomych wspominał, że zrobił sobie plan: chce mieć do trzydziestki milion na koncie. Milion przed opodatkowaniem.  W tym roku kończy trzydzieści lat. Swoją drogą, z tym milionem to też nie jest prosta sprawa. Bo można mieć milion na koncie zaraz po przejęciu transzy kredytowej. Można mieć milion  w samochodach, w domach. Kiedyś byłem w mieszkaniu pani, która była bardzo biedna. Brakowało jej na czynsz, na jedzenie. Była sama, ale miała duże mieszkanie. Myślę, ze jej mieszkanie było warte ponad milion i była dużo bogatsza niż ja i większość moich znajomych. W jej przypadku, by zostać milionerką, wystarczyło sobie to uświadomić. Właśnie to starałem się zrobić dla niej, w czasie naszej rozmowy. Wydaje mi się, że mam sukces, bo mieszkanie sprzedała i mogła ten potężny kapitał podzielić na zakup tańszego mieszkania i comiesięczną rentę. Mam sukces, bo po rozmowie ze mną stała się milionerką.

A jak z sukcesem zarobić milion? Oczywiście, milion symboliczny. Bo wystarczy policzyć. Wyobraźmy sobie małżeństwo. Każde z dwojga zarabia 3000 zł netto. 6000 razy 12 daje 72 000. W tym przypadku, milion, ale obrotu, to kwestia 14 lat. Można to sobie wyobrazić.

Te same sery

Więc pieniądz ewidentnie ma charakter umowny. Trzeba się wysilić, by dostrzec w nim wartość. Przykładowo, kupując sweter, w dużej mierze płacimy za to, czy nam się podoba. Nie wiemy  ile kosztuje produkcja. W naszej głowie pojawia się cała masa skojarzeń: marka, sklep, jak będę wyglądał, czy innym się spodoba, jak jest ceną i jakie ceny widziałem w innym sklepie. Cała ta wycena jest tak bardzo skomplikowana i uznaniowa, ze nie ma sensu mówić o jakieś wartość stałej. Umowna jest wartość swetra, a co za tym idzie, pieniędzy, którymi za niego płacę.

Więc, by się dorobić, trzema mieć coś, co dla innych ma wartość i będą za to chcieli zapłacić. To coś nie musi być czymś wartościowym. Nie musi być ani wyjątkowe, ani nadzwyczajne. Wystarczy, że ma wartość dla potencjalnego klienta. Ostatnio słyszałem o strategii producentów serów. Właściwie dwa podobne sery, ale jeden był cztery razy droższy od drugiego. Różnica była w tym, w jakich fartuchach chodzą pracownicy w firmach, jak o serach mówią i w powoływaniu się na badania naukowe. Tak naprawdę, tylko trochę więcej blichtru i zawyżona cena. A konsumenci  myślą, ze jak jest droższy to lepszy… Jakże to wszystko jest umowne.

Wiem jak to zrobić

Więc, na początku należy się zastanowić, czy czegoś wartościowego już nie mamy. Może udało nam się podpatrzyć coś, co dla ludzi jest wartościowe i potrafimy też to zrobić. Albo wykonywaliśmy jakąś usługę, która wzbudzała duży entuzjazm. Nie chodzi o to, że to była płatna usługa. Wystarczyło, żeby przy okazji wolontariatu  w czymś pomóc. Może też zrobiliśmy komuś prezent. Usprawniliśmy sobie życie. Stosuję w życiu prostą zasadę: jeśli mnie się to podoba, być może podoba się też innym. Jeśli podoba się to moim znajomym, może spodoba się też nieznajomym.

Więc, w sukcesie biznesowym potrzebne jest nastawienie na potrzeby innych. By je dostrzec, zrozumieć, a w efekcie zaspokoić. Dla wielu ludzi to jest nieskończenie trudne. Bo chcą mieć pieniądze. A to nikogo nie obchodzi. Każdy chce mieć pieniądze. Ale nikt nie chce ich rozdawać za nic.

Więc, czego potrzebują ludzie? Czego potrzebują koniecznie, natychmiast? Za co chcą zapłacić? A potem trzeba tylko wytwarzać to coś taniej niż inni, na dużą skalę, mieć sieć dystrybucyjną… I koniecznie trzymać rękę na pulsie, bo ludzkie upodobania lubią się zmieniać.

Teraz znowu się zastanawiam. Czy moja koncepcja jest zbyt tradycyjna, idealistyczna? Ja w nią wierzę. Co więcej, testuję ją. I wciąż sprawdzam, czy to działa. A potem chętnie się tą wiedzą podzielę. Bo chcę aby Polska stałą się krajem milionerów!

 

Autor: ks. Jacek Stryczek

Źródło: Onet

 

Sieci społecznościowe

Tagi