Kłopot z nauką o mózgu

Czy kiedykolwiek dowiemy się, jak działa mózg?

Po dziesiątkach lat badań wciąż nie znaleźliśmy sposobu na leczenie takich chorób, jak schizofrenia czy Alzheimer. Pomimo całego podniecenia wokół technik obrazowania, ograniczenia funkcjonalnego rezonansu magnetycznego są oczywiste. Dokonujemy wielu przełomowych odkryć w dziedzinie neurobiologii, a jednak ciężko oprzeć się wrażeniu, że w badaniach mózgu idzie nam nienajlepiej.

Znalazło to swój wyraz w liście otwartym, zaadresowanym przez neurobiologów z całego świata do Komisji Europejskiej, która przeznaczyła 1,6 mld dol. na projekt stworzenia kompletnej, komputerowej symulacji ludzkiego mózgu (Human Brain Project). Naukowcy zarzucili władzom, że projekt jest „źle pomyślany” i stosuje „zbyt wąskie” podejście. Te kontrowersje przypominają nam, że nie tylko daleko nam do pełnego wyjaśnienia działania mózgu, ale nawet do ustalenia, jak powinniśmy go badać.

KE, podobnie jak administracja Obamy, która prowadzi tzw. Brain Initiative, dużo inwestuje w neurobiologię - i słusznie. Jednak żaden z finansowanych przez władze projektów nie zmierzył się z ważnym, lecz często ignorowanym pytaniem, jak właściwie wyglądałaby dobra teoria działania mózgu.

Rozmaite gałęzie nauki wymagają różnego rodzaju teorii. Fizycy szukają np. „teorii wielkiej unifikacji”, która połączyłaby grawitację, elektromagnetyzm oraz silne i słabe oddziaływania nuklearne w jeden uporządkowany zestaw równań. Niezależnie od tego, czy kiedykolwiek osiągną cel, robią postępy, ponieważ wiedzą, do czego dążą.

Biolodzy (w tym neurobiolodzy) nie mają co liczyć na stworzenie takiej teorii. Świat materii ożywionej cechuje niebywała różnorodność i nieprzewidywalna złożoność, ponieważ rozwija się w sposób przypadkowy.

Jednak biologiczna złożoność to tylko część problemu z określeniem, jakiego rodzaju teorii działania mózgu poszukujemy. Tak naprawdę, potrzebujemy swego rodzaju mostu, czegoś, co połączy dwa zupełnie odmienne języki nauki – język neurobiologii i język psychologii.

Takie mosty nie powstają łatwo, ani często, ale mogą zmienić wszystko. Dobrym przykładem jest odkrycie DNA, które pomogło zrozumieć, jak genetyczne informacje mogą manifestować się w strukturze fizycznej. Za jednym zamachem, biologia zmieniła się z zagadki (w której fizyczne podstawy życia były nieznane) w ciąg możliwych do rozwiązania problemów.

Neurobiologia czeka na podobny przełom. Wiemy, że musi istnieć jakiś związek między zgrupowaniami neuronów, a elementami myśli, ale obecnie nie jesteśmy w stanie opisać rządzących tym praw. Nie wiemy na przykład, czy pamięć poszczególnych słów jest zapisana w pojedynczych neuronach, czy w ich grupach.

Problem z obydwoma dużymi projektami badawczymi (europejskim i amerykańskim) polega na tym, że bardzo niewielka część pieniędzy jest przeznaczana na uporanie się z tą koncepcyjną przepaścią. Europejczycy budują infrastrukturę do integracji danych, a Amerykanie skupiają się na opracowywaniu nowych narzędzi do pozyskiwania danych, Lecz gromadzenie informacji to tylko punkt wyjścia. Sukces Human Brain Project i Brain Initiative zależy od tego, co będzie można zrobić z tymi danymi. A o tym mówi się stanowczo za mało.

 

Na podst. The Trouble With Brain Science, Gary Marcus, New York Times

Sieci społecznościowe

Tagi