Komu wierzyć, żeby przeżyć?

Czy pro­mie­nie sło­necz­ne są szko­dli­we? Od lat na­ukow­cy ostrze­ga­ją, że le­że­nie przez cały dzień na słoń­cu bez od­po­wied­nich kre­mów jest bar­dzo ry­zy­kow­ne. Tym­cza­sem oka­zu­je się, że mo­że­my śmia­ło wyjść spod pla­żo­wych pa­ra­so­li, bo we­dług naj­now­szych badań 95 pro­cent wi­ta­mi­ny D przyj­mo­wa­nej przez nasz or­ga­nizm po­cho­dzi wła­śnie od słoń­ca.

Wi­ta­mi­na D jest nie­zbęd­na dla pra­wi­dło­we­go wchła­nia­nia wapna. Dzię­ki niej mamy zdro­we kości. Chro­ni nas przed ta­ki­mi scho­rze­nia­mi jak oste­opo­ro­za, cu­krzy­ca typu 2 czy stward­nie­nie roz­sia­ne. Spo­koj­nie mo­że­my też zre­zy­gno­wać z ochron­nych kre­mów do opa­la­nia. Ich nad­mier­ne sto­so­wa­nie może bo­wiem po­wo­do­wać raka. Jak za­pew­nia­ją na­ukow­cy, trzy por­cje ryby ty­go­dnio­wo dają ochro­nę równą fak­to­ro­wi 6.

Mu­si­my na­to­miast uwa­żać na me­lo­ny. Oka­zu­je się, że jedna z od­mian tego owocu wy­wo­ły­wa­ła w ostat­nich la­tach ostre za­bu­rze­nia ukła­du po­kar­mo­we­go. Od­no­to­wa­no 1615 przy­pad­ków cięż­kich po­wi­kłań, 57 osób tra­fi­ło do szpi­ta­la, dwie zmar­ły. Na­ukow­cy zna­leź­li win­ne­go - bak­te­rię cza­ją­cą się w skó­rze me­lo­na, która pod­czas kro­je­nia może za­ka­zić miąższ.

Z do­nie­sień pra­so­wych z ostat­nich kilku ty­go­dni do­wia­du­je­my się, że ostre curry jest lep­sze na ból głowy niż aspi­ry­na, a je­dze­nie trzech por­cji ryb ty­go­dnio­wo zmniej­sza o 40 pro­cent praw­do­po­do­bień­stwo wcze­snej me­no­pau­zy, choć cięż­ka praca fi­zycz­na po­dwa­ja to ry­zy­ko, ale wy­le­gi­wa­nie się na słoń­cu zwięk­sza je aż sied­mio­krot­nie. Sto­so­wa­nie nie­któ­rych pro­bio­ty­ków to stra­ta pie­nię­dzy. Mleko ob­ni­ża ci­śnie­nie krwi. Owoce cy­tru­so­we ob­ni­ża­ją ry­zy­ko raka jamy ust­nej. Fi­li­żan­ka her­ba­ty, wbrew temu co do­tych­czas są­dzo­no, nie po­wo­du­je od­wod­nie­nia, a wręcz prze­ciw­nie. Her­ba­ta za­wie­ra po­nad­to prze­ciw­u­tle­nia­cze, które sku­tecz­nie ha­mu­ją roz­wój szko­dli­wych bak­te­rii w je­li­tach. Czte­ry fi­li­żan­ki her­ba­ty dzien­nie bar­dziej nam służą, zda­niem na­ukow­ców, niż ta sama ilość wody.

I tak w kółko. Jed­ne­go dnia do­wia­du­je­my się, że łosoś ho­dow­la­ny jest zdro­wy, a na­stęp­ne­go czy­ta­my, że sta­no­wi za­gro­że­nie po­rów­ny­wal­ne z wy­na­ję­ciem ta­nie­go miesz­ka­nia w oko­li­cach Czar­no­by­la. Brzmi to nie­wia­ry­god­nie, ale nawet jabł­ka oka­zu­ją się szko­dli­we dla zębów. Trud­no otwo­rzyć ga­ze­tę, żeby nie zna­leźć in­for­ma­cji o tym, że coś, co miało pomóc nam dożyć sto pięć­dzie­sią­tych uro­dzin, zda­niem na­ukow­ców sta­no­wi obec­nie śmier­tel­ne za­gro­że­nie.

Kiedy byłem młod­szy ge­ne­ral­nie wo­la­łem szko­dli­we pro­duk­ty od tych zdro­wych. Moja dieta spro­wa­dza­ła głów­nie się do tego, co ofe­ro­wa­ły przy­droż­ne budy i au­to­ma­ty. Teraz, jako męż­czy­zna w śred­nim wieku, nad­wy­rę­żam wzrok czy­ta­jąc za­pi­sa­ne drob­ną czcion­ką in­for­ma­cje na ety­kie­tach. Chcę w ten spo­sób unik­nąć kon­tak­tu z czym­kol­wiek, co może być szko­dli­we, aby móc jak naj­dłu­żej oszu­ki­wać śmierć.

Wszyst­kie te sprzecz­ne in­for­ma­cje o tym co jest, a co nie jest szko­dli­we wy­wo­łu­ją więc po­twor­ny mę­tlik w mojej gło­wie. Ści­śle prze­strze­gam za­le­ceń spe­cja­li­stów tylko po to, by się do­wie­dzieć, że we­dług naj­now­szych badań moja dieta może wy­wo­łać raka w róż­nych ta­jem­ni­czych czę­ściach mego or­ga­ni­zmu. Przez lata mę­czy­łem się je­dząc mu­esli na śnia­da­nie, aż pew­ne­go dnia prze­czy­ta­łem, że jeśli się go do­brze nie na­mo­czy, to można do­stać raka je­li­ta gru­be­go. Wy­glą­da na to, że je­dy­na bez­piecz­na dieta to ba­na­ny, po­mi­do­ry i bro­ku­ły na śnia­da­nie, obiad i pod­wie­czo­rek.

W tej sy­tu­acji rodzą się nie­bez­pod­staw­ne po­dej­rze­nia, że od­po­wie­dzial­ność za cią­głe zmia­ny za­le­ceń ży­wie­nio­wych po­no­szą pewne grupy in­te­re­sów sto­ją­ce za ba­da­nia­mi. Lu­dzie ci do­sko­na­le wie­dzą, jakie in­for­ma­cje za­in­te­re­su­ją re­dak­to­rów pism. Ali­son Ste­phen, dy­rek­tor za­kła­du epi­de­mio­lo­gii ży­wie­nio­wej w Human Nu­tri­tion Unit w Cam­brid­ge, po­twier­dza te przy­pusz­cze­nia. Za­zna­cza jed­nak, że od­kry­cia, które za­prze­cza­ją do­tych­cza­so­wej wie­dzy na­uko­wej są czę­ściej wy­ni­kiem ni­skie­go po­zio­mu wie­dzy i nie­wła­ści­wych metod sto­so­wa­nych przez ba­da­ją­cych. (...) Dr Ste­phen przy­zna­je, że na in­ter­pre­ta­cję wy­ni­ków prac na­ukow­ców może wpły­wać ich chęć za­ist­nie­nia. A jeśli ba­da­nia pro­wa­dzo­ne są za pie­nią­dze firm, może po­ja­wić się po­ku­sa pod­kre­śle­nia jed­nych i prze­mil­cze­nia in­nych od­kryć tak, aby od­by­ło się to z ko­rzy­ścią dla spon­so­ra. "Ofi­cjal­nie biz­nes nie ma prawa wpły­wać na wy­ni­ki badań, ale w rze­czy­wi­sto­ści bywa róż­nie. Za­wsze znaj­dzie się spo­sób, aby za­do­wo­lić tych, któ­rzy wy­kła­da­ją pie­nią­dze. To jest iry­tu­ją­ce. Wo­le­li­by­śmy, aby kon­su­ment otrzy­my­wał rze­tel­ną, jasną in­for­ma­cję" - mówi dr Ste­phen. (...)

Dr Chris Hiley z or­ga­ni­za­cji zaj­mu­ją­cej się ra­kiem pro­sta­ty de­ner­wu­je się tym, w jaki spo­sób wy­twór­cy środ­ków ho­me­opa­tycz­nych pod­sy­ca­ją obawy męż­czyzn po to, by sprze­dać swój pro­dukt. "Ogła­sza­ją na przy­kład, że rak pro­sta­ty za­bi­ja 400 ty­się­cy osób rocz­nie. Tym­cza­sem licz­ba ta może w rze­czy­wi­sto­ści być sumą przy­pad­ków śmier­tel­nych z Wiel­kiej Bry­ta­nii i Sta­nach Zjed­no­czo­nych z ostat­niej de­ka­dy. Fak­tycz­nie w Wiel­kiej Bry­ta­nii dia­gno­zu­je się 32 ty­sią­ce za­cho­ro­wań, z czego 10 ty­się­cy koń­czy się śmier­cią. W pew­nym sen­sie ro­sną­ca licz­ba przy­pad­ków raka pro­sta­ty jest suk­ce­sem me­dy­cy­ny. Ozna­cza bo­wiem, że lu­dzie żyją dłu­żej niż kie­dyś".

Emma Dic­kin­son, rzecz­nik Bri­tish Me­di­cal Jo­ur­nal, od­pie­ra moje za­rzu­ty, ja­ko­by to, co mo­że­my prze­czy­tać na temat badań in­spi­ro­wa­ły okre­ślo­ne grupy. Jej zda­niem ar­ty­ku­łom pra­so­wym za­wsze to­wa­rzy­szą kon­flik­ty in­te­re­sów.

Po­dej­rze­wa­jąc, że moja wie­dza na temat nauki jest nikła pani rzecz­nik prze­sła­ła mi mały prze­wod­nik dla idio­tów. Za­wie­rał on takie stwier­dze­nia, jak: "Nauka po­dą­ża od ob­ser­wa­cji do ob­ser­wa­cji i tak osią­ga­ny jest po­stęp na­uko­wy. Pro­ces ten nie ma końca". Inny cytat: "W na­tu­rze na­ukow­ców leży po­le­mi­zo­wa­nie ze sobą na­wza­jem. Dzię­ki temu nauka po­su­wa się na­przód". W od­po­wie­dzi na moje na­rze­ka­nia od­no­śnie sprzecz­nych wy­ni­ków badań uka­zu­ją­cych się w ga­ze­tach co­dzien­nych Emma Dic­kin­son po­le­ci­ła mi stro­nę in­ter­ne­to­wą bry­tyj­skie­go sto­wa­rzy­sze­nia me­dycz­ne­go besttreatments.​co.​uk. Znaj­dzie­my tam naj­now­sze opi­nie na­ukow­ców, obej­mu­ją­ce każdy moż­li­wy aspekt zdro­wia czło­wie­ka. Naj­bar­dziej sza­no­wa­ni przed­sta­wi­cie­le sto­wa­rzy­sze­nia w spo­sób przy­stęp­ny dla laika przed­sta­wia­ją swoje po­glą­dy. Pełno tu ma­te­ria­łów na temat skut­ków opa­la­nia. Kiedy wpi­sa­łem słowo "melon" do­wie­dzia­łem się, że owoc ten za­wie­ra potas, który sku­tecz­nie ob­ni­ża ci­śnie­nie krwi. Cie­ka­we...

 

 

 

Autor: Jeremy Clarke

Źródło: Daily Telegraph

 

Sieci społecznościowe

Tagi